Страница 10 из 44
Na przełomie wieków, w czasach dojrzewania Artura Schatzma
Artur potrzebował słuchaczy jak powietrza. Wśród kolegów miał opinię duszy towarzystwa. Podobał się też kobietom, tym wszystkim Gretom i Mariom, które kręciły się zawsze w okolicach winiarni. Ale w domu z hałaśliwego, towarzyskiego kawalera nie zostawało już nic. Był czuły i opiekuńczy wobec matki, która nie mogła pogodzić się ze śmiercią męża. W domu, przy biurku i wśród książek Gustawa Schatzma
Koncepcja systemu podwzgórzowo-limbicznego była jego przepustką do świata nauki, do kariery. Dawała mu ponadto jakąś pewność co do tego, czym jest nasze życie i świat, w którym żyjemy. Mieć pewność – czy nie jest to najważniejsze dla naukowca?
Pewność jest afirmacją. Pewność jest też formą konsumpcji rzeczywistości. To, co zrozumiałe, co stanowi już figurę – jak mówili niemieccy psychologowie – zostaje połknięte przez wiecznie głodny umysł i zużyte do budowy ogromnych budowli z pojęć, systemów i hierarchii.
Pewność była uczuciem nieczęsto doświadczanym przez Artura, ponieważ zbyt wcześnie nauczono go sceptycyzmu, ale kiedy już przychodziła, dawała mu możliwość przeżycia niemal religijnej ekstazy, a jako że był ateistą, miało to dla niego podwójną wartość. Kiedy czytał wieczorem w fotelu ojca Feuerbacha i Marksa, to “tak” krzyczało w nim radośnie. Kładł wtedy książkę grzbietem do góry i nerwowo przemierzał mieszkanie. Matka patrzyła na niego z niepokojem, a potem już z wyrozumiałością, bo znała te stany z młodości męża.
Kiedy żył jeszcze Gustaw Schatzma
Choć ojciec wielokrotnie słyszał od Artura o układzie podwzgórzowo-limbicznym, nie zdążył jednak poznać wszystkich szczegółów jego hipotez, od maja do sierpnia bowiem jego świadomość wypełniało tylko cierpienie i umieranie ciała.
Śmierć ojca była dla Artura zaskoczeniem, z którego wciąż jeszcze nie mógł się otrząsnąć. Razem z ojcem umarło dzieciństwo Artura i mieszkanie na Kaiserstrasse. Korytarz, nie rozjaśniany kilka razy dzie
DOKTOR LÖWE
Postanowiono przerwać naukę Erny do Bożego Narodzenia. Wyglądała ostatnio tak szczupło, tak mizernie. Ze szkoły przemysłu artystycznego na Schweidnitzer Strasse 48, gdzie Erna chodziła pierwszy rok, przysłano do niej w odwiedziny cztery koleżanki. Przyniosły jej pudełko pierników w kształcie serca i pięknie wyszytą poduszeczkę na szpilki. Erna żywo z nimi rozmawiała. Przysłuchująca się tej rozmowie pani Eltzner miała nawet wrażenie, że Erna chętnie chodziłaby nadal do szkoły, doktor Löwe radził jednak poczekać ze stałymi obowiązkami. Mogły być nadmiernym obciążeniem dla przemęczonego umysłu. Na razie na dwie godziny dzie
Nauczycielka, A
Drugą osobą, którą brał pod uwagę doktor Löwe, był Artur Schatzma
Kiedy pan Eltzner wyjechał na dwa tygodnie w interesach i jego żona zaczęła namawiać doktora na zorganizowanie drugiego seansu, doktor Löwe nie powiedział ani tak, ani nie. Czuł, że w imię ostrożności, która przede wszystkim powi
Dlatego doktor Löwe przychodził teraz codzie