Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 71 из 94

Odczuwał niemal obojętność, gdy podpłynęli do ściganej “Fortuny”. W rozpaczliwej próbie ucieczki na statku postawiono żagle, zaroiło się od marynarzy, którzy kręcili się jak zaniepokojone mrówki. Uradowany Sorcor rzucił siarczyste przekleństwo i polecił odpalić balistę. Ke

Kapitan nadal pozostawał bezstro

Ke

Załoga niewolniczego statku dysponowała jedynie bronią niezbędną do utrzymania spokoju wśród więźniów i niczym więcej. Młody kapitan stwierdził, że członkowie załogi prawdopodobnie w ogóle nie mieli pojęcia o sposobach walki z silnymi i uzbrojonymi ludźmi, przypuszczał, że tak się przyzwyczaili do bicia i kopania skutych łańcuchami niewolników, że zapomnieli o istnieniu i

Ke

– Zabijemy załogę – oświadczył wyniośle – uwolnimy więźniów i sprzedamy statek. Niech nasz czyn będzie nauczką dla i

Kapitan zaczynał żałować, że dał Sorcorowi do zrozumienia, iż uważa go za człowieka równego sobie, mat stawał się bowiem coraz bardziej wymagający i najwyraźniej nie pojmował, jak odpychające wydaje się jemu takie zachowanie. Ke

Ke

Piracki kapitan odwrócił się od tego widoku, który bardziej go nudził niż oburzał. Wrzaski, tryskająca lub cieknąca krew, ostatnie szaleńcze potyczki, bezcelowe prośby o życie – Ke

Zastanawiał się, od jakiego czasu towarzyszyły niewolniczemu statkowi, traktując go jako dostawcę łatwego jedzenia. Kiedy zaatakowała “Marietta”, wycofały się, pozornie wystraszone nagłym poruszeniem. Gdy jednak rozległy się dźwięki bitwy i wrzaski umierających, bestie szybko wróciły. Otoczyły połączone statki niczym żebrzące i przepychające się pod stołem psy. Ke

Niezbyt imponujące rozmiary turkusowy nadrabiał zajadłością. Ośmielał się podpływać znacznie bliżej burty, podnosił głowę na wysokość relingu, otwierał paszczę i obnażał kolejne rzędy ostrych zębów. Syczał przy tym i z jego paszczy wydobywał się cienki obłoczek jadowitej śliny. Nagle obłok otoczył dwóch walczących mężczyzn. Obaj natychmiast przerwali potyczkę i upadli na pokład, rozpaczliwie chwytając powietrze i wijąc się w daremnej walce, aby zaczerpnąć oddechu. Wkrótce znieruchomieli, a sfrustrowany wąż, wściekły, że zdobycz pozostała na pokładzie, zacinał ogonem taflę morza, ubijając wodę w pianę. Ke

Większy wąż traktował życie w sposób zdecydowanie bardziej filozoficzny. Ochoczo kręcił się wzdłuż burty niewolniczego statku i czekał, aż marynarze z ciałami zabitych podejdą do relingu. Wtedy otwierał paszczę, by chwycić to, co mu rzucą – martwego bądź jeszcze żywego człowieka.

Złapał ciało, lecz nie zaczął go gryźć, mimo iż jego zęby wydawały się wręcz stworzone do rozdzierania na strzępy. Po prostu odrzucił głowę w tył i otworzył paszczę jeszcze szerzej, o wiele szerzej niż Ke

Załoga Ke