Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 7 из 94

Ke

– Jakaś dziecięca zabawka – wyraził przypuszczenie. Zmarszczył brwi i czekał.

– Albo to – stwierdził marynarz. Wyjął z kieszeni pączek róży. Ke

Młody pirat spojrzał w słońce, a potem na fale odpływu. Podróż powrotna na przeciwną stronę wyspy zabierze im ponad godzinę. Uznał, że powi

Jeszcze raz zastanowił się, ile zostało czasu. Gdyby był człowiekiem rozważnym, przerwałby w tym momencie poszukiwania na plaży, odważnie stawił czoło I

Ta zagmatwana logika zadowalała pirata. Bez pośpiechu przeszukiwał brzeg. Kiedy zbliżył się do zębatych skał, które znaczyły koniec półksiężycowej plaży, wszystkimi zmysłami wyczuwał obecność przedstawiciela I

Stanął więc tylko wyprostowany i dyskretnie wygładził kamizelkę. Wiatr poruszał piórami na kapeluszu i błyszczącymi czarnymi lokami Ke

Młodemu piratowi wydało się, że jego osoba wywarła pewne wrażenie na bestii. Stwór posłał mu wyniosłe spojrzenie. Był niewiele wyższy od Ke

Wtem usłyszał za sobą cichy chrzęst kroków Gankisa, idącego po piasku. Przez chwilę koncentracja I

– Witaj, pielgrzymie. Jak widzę, morze nieźle nagrodziło twoje poszukiwania. Czy z dobrej woli ofiarujesz mi te skarby i wysłuchasz związanej z ich znaczeniem wyroczni?

Głos stwora skrzypiał jak nienaoliwione zawiasy. I