Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 56 из 72

Spędziłem niezapomniany wieczór. Zapraszając, wprowadziłaś mnie do i

Obok mnie przy stole siedziała urocza kobieta w moim wieku, której nazwiska nie zdążyłem zapamiętać. Rozmawialiśmy, w pewnym momencie zapytała: „Pani Januszu, zejdzie pan ze mną zapalić papierosa?”. Zeszliśmy do sali w piwnicy. Truliśmy się papierosami obok Dańca i jego młodej żony. W pewnym momencie zapytałem, czym zajmuje się, gdy nie bywa na takich przyjęciach. Odpowiedziała, że pracuje w „branży kosmetycznej”. Zawsze, gdy jestem w Polsce, kupuję polskie kosmetyki, zabierając je do Frankfurtu. Dla siebie, dla mojej rodziny, dla przyjaciół i znajomych. Zapytałem, czy może wie, dlaczego tak trudno kupić je w sklepach na Zachodzie, na przykład w Niemczech. Moim zdaniem, dodałem, niczym nie ustępują tym zachodnim. Dowiedziałem się, że ustępują. Głównie nakładami na promocję i „agresywną reklamę”. Poza tym niczym. Zapytałem, skąd to wie. Odpowiedziała: „Muszę wiedzieć, panie Januszu. Nazywam się Irena Eris”.

Faktycznie. Eris Irena z „branży kosmetycznej” musi to wiedzieć…

Serdecznie Cię pozdrawiam,

Janusz Leon

Warszawa, sobota

Januszu,

tylko dlatego nauczyłam się niemieckiego, poza odpuszczeniem sobie – przynajmniej na początku – skomplikowanych form gramatycznych, że miałam szczęście trafiać na Niemców, którzy utwierdzali mnie w przeświadczeniu, że popełniane przeze mnie błędy to taki mój charme. Wybaczono mi nawet wówczas, gdy swojej przyszłej teściowej powiedziałam, że jest straszna, a miałam zupełnie i

Nigdy nie należałam do „warszawskiego towarzystwa”, które chociaż za sobą nie przepada, to konsekwentnie się adoruj Widzę, spotykam, czasami obserwuję i tyle. Sły

Pozdrawiam,

M.

Frankfurt nad Menem, niedziela nocą

Małgorzato,

istnieją ludzie, którzy odstrzeliwują sobie mózgi, gdy uznają, że zapisy wiedzy tam zgromadzonej nie pozwalają im dalej z sensem żyć. Gdy używają do tego Magnum kaliber 44, to czerwonawe od krwi strzępy rozerwanych ma małe kawałki mózgów można znaleźć w promieniu dziesięciu metrów. Gdy na miejsce wystrzału wybierają żwirową alejkę w pobliżu kontenera na biologiczne odpadki, to mogą być pewni, że duża część ich mózgów wyląduje i zmiesza się z biologiczną breją w znajdującym się o kilka kroków śmietniku. Czy taką pewność chciał mieć Hunter Thompson, który ostatniej niedzieli popełnił samobójstwo na terenie swojej górskiej posiadłości niedaleko Aspen w Colorado?

Jest to wysoce prawdopodobne. Taką spektakularną śmiercią Thompson załatwił minimum dwie sprawy na raz. Po pierwsze, jednoznacznie pokazał światu, co sądzi o wiedzy, jaką o nim zgromadził (a jako dzie

Temat samobójstwa jest chyba – proszę, wybacz mi teraz zimny reporterski język w obliczu śmierci człowieka, ale wiem, że duszy. Thompsona to nie przeszkadza -jednym z „najwdzięczniejszych” dla dzie