Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 55 из 72

Serdeczności,

JLW

Warszawa, czwartek

Panie Januszu,

tak naprawdę, to pisze Pan o tym, że żyjemy w czasach, w których sztuka kochania nie jest już nikomu potrzebna. Zrobiliśmy z niej jeszcze jedną czy

Zresztą nieważna jest tutaj narodowość, gorzej, że dla statystyki nie ma znaczenia, czy robią to dla świętego spokoju, czy z pragnienia, aby zasłużyć na miłe słowo i nową torebkę, czy z obawy, że mogłyby zostać uznane za oziębłe. To chyba ostatni bastion, jakiego do dziś nie udało się zdobyć wyemancypowanym kochankom. Nie potrafią z wdziękiem, bez obłudy i patrząc mężczyźnie prosto w oczy przyznać – dzisiaj nie mam ochoty, idę spać.

Syndrom bolącej głowy nadal trzyma się mocno, a firmy farmaceutyczne tylko zacierają ręce. Z pomocą seksualnym kłamczuszkom i erotycznym udawaczkom miała przyjść Viagra dla kobiet, ale jak właśnie orzekli amerykańscy lekarze, nie tylko nie skłania kobiet do harców, ale i nie wiadomo, jakie ma działanie uboczne.

Rozmawiałam dosłownie przed chwilą z jedną z koleżanek, która stanowiła całkowicie przemeblować, a dokładniej rozwalić swoje życie, ponieważ spotkała mężczyznę, który okazał się bardzo dobrym kochankiem. Lepszym niż jej mąż, z którym jest już ćwierć wieku. Jak łatwo więc obliczyć, koleżanka także ma już za sobą pól wieku życia. Wydawało mi się, że nie jestem moralizatorką, ale gdy słucham, że można wszystko zakończyć dla kogoś, kto nie jest tego wart, to szlag mnie trafia. Sztuka kochania wyparła tu sztukę myślenia. Jeśli nie dopadła nas amnezja i jesteśmy w stanie cofnąć się pamięcią do byłych związków, to jakże możemy przeoczyć fakt, że na łóżku związku nie da się zbudować. Bo seks nudzi się ludziom najszybciej. A wtedy zaczyna się dostrzegać nie tylko niedoskonałości ciała kochanka, ale i poważne rysy na jego charakterze. Czasami myślę sobie, że marny jest los mężczyzny, który trafia na kobietę nienasyconą. Tu mu coś strzyka, tam go coś łamie, z zainteresowaniem zaczyna przyglądać się reklamom środków na bóle w krzyżu, a tu każdej nocy musi udowadniać, że ta, z którą uprawia seks, jest najbardziej pożądaną kobietą na świecie. Ona zaś, zagłuszając swój lęk przed tym, że może wybrała niefortu

Druga była żoną zdolnego filmowca, byłego więźnia Oświęcimia. Gdy ją poznał, to na wszystkim mu w życiu bardzo zależało poza seksem. Dlatego ze spokojem i swego rodzaju radością przymykał oko na wszystkie skoki w bok żony. Jemu się nie chciało, a jej aż nadto. Jedna była notorycznie zdradzana, a druga notorycznie zdradzała. W sumie wyszło na zero?

Pozdrawiam,

MD

Frankfurt nad Menem, piątek po południu

Małgosiu,

proszę zwróć uwagę na nagłówek. Prawda, że ciepły i bardzo osobisty? I na dodatek mam całkowite przyzwolenie Twojego męża Dirka. I tak nikt nie nazywa Cię tak jak on. Nie musi – nawet tym – z nikim się dzielić. Przeszliśmy na ty. Przyznaj, że bardzo późno. Ile to dni? I ile nocy?

Cały akt okazał się prostszy, niż sobie to wyobrażałem. Twój ciepły uśmiech na korytarzu w pałacyku Sobańskich w Warszawie, kieliszki wina w Twojej i mojej dłoni i nagle to zdanie wychwycone uważnie ze zgiełku rozmów wokół nas: „Panie Januszu, mam na imię Małgosia…”. Pamiętam, że dotknąłem Twojej dłoni…

W dzisiejszych czasach dla wielu, szczególnie bardzo młodych ludzi, nie ma to znaczenia. Przejście od formy „pani/pan” do formy „ty” nie jest żadną formalnością, a utrzymywanie tej pierwszej wydaje się im staroświeckie i sztuczne. Wiem coś o tym. Po wydaniu moich książek otrzymałem ponad 17 tysięcy e-maili. Większość piszących zwraca się do mnie na ty. Gdy zdarzy się, że im odpowiadam, zawsze zwracam się do nadawcy per pani/pan. Nie potrafię i nie chcę inaczej. Wydaje mi się, że robiąc inaczej, nie okażę im należytego szacunku. Potrzebuję przekroczenia pewnej granicy bliskości i bardzo wyraźnego przyzwolenia, aby zwrócić się do kogoś na ty.

Ta granica może dla różnych osób znajdować się w zupełnie różnych miejscach. Przypomina mi się w tym momencie opowiadanie Tomasza Jastruna pt. „Morderca i dziecko” ze świetnego tomiku „Gorący lód”. Para bohaterów tego opowiadania, którego akcja rozgrywa się w wagonie sypialnym pociągu, po bardzo krótkiej kilkuminutowej znajomości ląduje w łóżku (a raczej w kuszetce). Tuż po intensywnym i bardzo wyrafinowanym zbliżeniu, mężczyzna ciągle nie czuje się uprawniony do zwracania się na ty do kobiety, którą przed chwilą penetrował. Zostaje za to jednoznacznie skarcony słowami: „I mów mi na ty, to nieładnie zaglądać komuś w tyłek, a potem nadal mówić pani…”.

W Niemczech jest to nawet bardziej przestrzegane niż w Polsce. Czasami do granic absurdu. Z wieloma moimi koleżankami i kolegami do dzisiaj, po ponad 17. latach prawie codzie

Niemcy bardzo często wypowiadają bliskość i wracają do formy oan/pani”. gdy poczują się dotknięci, zdradzeni lub uznają, że spotkał ich brak lojalności. Znam nawet jedną eksparę małżeńską, która po 22 latach małżeństwa (sic!) i bardzo brudnej sprawie rozwodowej, wróciła do formy „pan/pani”. I to wcale nie z inicjatywy adwokatów. Nie mogę sobie wyobrazić (mają dwóch kilkunastoletnich synów) reakcji ich dzieci, gdy słyszą, jak matka zwraca się do ojca „proszę pana”…

Jesteśmy w końcu na ty i zrobiło się cieplej. Cieszę się bardzo i dziękuję za zaufanie. Będę długo pamiętał okoliczności tego wydarzenia. Także przez wyjątkowe ambiente i niecodzie