Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 36 из 72

Frankfurt nad Menem, czwartek wieczorem

Pani Małgorzato,

os owocówek. To w odpowiedzi na pytanie, czyim bzykaniem na początku swojej kariery zajmował się Kinsey…

Jest późny wieczór, początek lata. Lubię ciszę i spokój pustego piętra wyludnionego biurowca, gdy (prawie) wszyscy pójdą już do domu. Nie dzwonią telefony, nie ma ad hoc zwoływanych zebrań, nie ma spraw do załatwienia „na wczoraj” i można nie reagować na przychodzące e-maile, zostawiając je z czystym sumieniem na jutro. Amerykanie w Kalifornii (tam mieści się centrala i główna część mojej firmy), którzy właśnie zaczynają pracę, wiedzą przecież, że we Frankfurcie nie ma już nikogo. Jedną z licznych zalet zglobalizowanej firmy funkcjonującej na kilku kontynentach jest usprawiedliwiające nieobecność pracowników prawo ruchu planet. Kiedy w Kalifornii wschodzi słońce, we Frankfurcie zachodzi i można iść spokojnie do domu, nie bacząc na to, że dyrektor dopiero co usiadł za biurkiem.

Niektóre firmy sprytnie wykorzystują astronomię do swoich celów pomnażania zysków. Na przykład koncern Daimler-Chrysler (ten od Mercedesa) wpadł na prosty w swojej istocie pomysł. Dział badań i rozwoju – tam między i

Heliocentryczny układ planet odkryty przez znanego powszechnie toruńczyka napędza w ten sposób zyski niemiecko-amerykańskiemu koncernowi. Nic dziwnego więc, zważywszy, jak bardzo Niemcy dumni są ze swoich samochodów, że Kopernik, ku mojemu ogromnemu zdziwieniu i oburzeniu, znalazł się na ekskluzywnej liście (dane za rok 2003 rok) 100 Niemców najbardziej znaczących w historii tego kraju. Niemcom do dzisiaj wydaje się, że jeśli ktoś urodził się w Toruniu i mieszkał we Fromborku, a przy tym piszą o nim w encyklopediach, to musi być Niemcem. Podobnie zresztą myślą o Mozarcie (także na bardzo wysokiej pozycji tej listy), który za życia sam zawsze podkreślał, że jest Austriakiem. Jedynym Austriakiem (z urodzenia), którego Niemcy bardzo chętnie pozostawiliby w historii Austrii i wymazali ze swojej, jest niezmie

Przepraszam Panią za tę wydłużoną dygresję. Miałem przecież pisać o ciszy na opustoszałym piętrze biurowca, a nie o związku Mercedesa z Kopernikiem i Hitlerem. Jest cisza. Można wreszcie zająć się myśleniem i prawdziwą pracą. Większość programu komputerowego, który projektuję i tworzę, powstała w ciszy takich właśnie wieczorów. Zawsze bardzo chciałem to wytłumaczyć mojej żonie. Do dzisiaj wydaje mi się, że nie za bardzo mi się to udało.

O tej porze nie ma także kolejki przy automacie do kawy w naszej firmowej kuchni. Właśnie stamtąd wróciłem i nie mogłem nie przejść obok drzwi prowadzących do biura moje francuskiego kolegi. Wspominałem o nim już swego czasu w naszej korespondencji. Pamięta Pani? Jean-Pierre, genialny matematyk, który oprócz opracowania zabawnej „różniczkowej teorii uczucia skracającego się życia” opanował do perfekcji sztukę flirtu. Żaden znany mi mężczyzna nie uwodzi kobiet tak skutecznie, jak czyni to Jean-Pierre. Przechodząc obok otwartych drzwi jego biura, zatrzymałem wzrok na niewiarygodnie długich nogach siedzącej na biurku Jean-Pierre'a młodej uśmiechniętej brunetki. Zupełnie i

Ta ostatnia jest dla Jean-Pierre'a najważniejsza. Kiedyś dyskutowaliśmy o matematyce jak fizyk z matematykiem i dowiedziałem się z tej rozmowy, że fizycy są bardziej uwodzicielscy. W jego ustach to twierdzenie nabiera specjalnego znaczenia i brzmi jak kokieteria. Jean-Pierre twierdzi bowiem, że fizyką można „porwać masy”, a matematyką można je zanudzić na śmierć. Gdy fizyk pisze na przykład o czarnych dziurach, to „masy” wyobrażają sobie, jak taka czarna dziura połyka gwiazdę i są tą fantazją poruszone lub nawet przestraszone. Gdyby matematyk miał opisać fenomen czarnej dziury, to musiałby użyć skomplikowanego równania tensorowego. Przy równaniu tensorowym „masy” zaczynają ziewać. Ta ignorancja „mas” wobec równań tensorowych jest dla mojego francuskiego kolegi dotkliwą niesprawiedliwością, tym bardziej że fizyka nigdy nie rozwinęłaby się bez matematyki. W tym punkcie w zupełności zgadzam się z Francuzem. Gdyby nie (notabene francuski) matematyk Henri Poincaré (1854-1912) Einsteinowi nigdy nie udałoby się sformułować najważniejszego i najbardziej znanego równania w historii ludzkości: E=mc2. I