Страница 35 из 117
- Z czego się tak cieszysz? - mruknął Da
- Za kilka godzin spotykam się z Saurelem. Mam do niego kilka pytań, ale chyba znam już odpowiedzi. Jak tylko wrócimy do hotelu, zadzwonisz do Janet i każesz jej podstawić na lotnisko samolot. Rano ma już tam być. I każ jej zarezerwować apartament prezydencki w Dorchester. Lecimy do Londynu, staruszku. Lecimy do Londynu.
ROZDZIAŁ 14
Międzynarodowe obsesje
Trzy godziny później siedziałem naprzeciwko Jeana Jacques’a Saurela w restauracji Le Jardin w hotelu Le Richemond. Nigdy dotąd nie widziałem tak pięknie nakrytego stołu. Na bielutkim jak śnieg, mocno nakrochmalonym obrusie spoczywał dostojnie rząd cudownych, ręcznie polerowanych srebrnych sztućców i wspaniała kolekcja chińskiej porcelany. Pełen luksus - pomyślałem - musiało to kosztować fortunę. Ale podobnie jak reszta tego zabytkowego hotelu restauracja nie przypadła mi do gustu. Była urządzona w stylu art déco, circa lata trzydzieste, kiedy to pewnie po raz ostatni ją odnawiano.
Wystrój sali nie był może wyśmienity - w dodatku po długiej podróży samolotem leciałem z nóg - za to towarzystwo miałem naprawdę zacne. Saurel okazał się nie lada dziwkarzem i właśnie wprowadzał mnie w arkany sztuki uwodzenia Szwajcarek, które pieprzyły się ponoć chętniej niż króliki. Twierdził, że wciągnąć je do łóżka jest tak łatwo, iż stawał codzie
Uznałem, że to ce
Tak więc siedziałem z Saurelem, ale myślami ciągle wracałem do Da
- Dlatego najczęściej - mówił - zabieram je do Metropolu na drugim brzegu rzeki i tam się pieprzymy. À propos, to wasze fuck jest po prostu genialne. We francuskim nie ma słowa, które tak dobrze oddawałoby sens tej czy
Uśmiechnąłem się i kiwnąłem głową.
- Świetnie - ciągnął Wielki Dziwkarz. - Świetnie... Ale podobno masz piękną żonę. Jakie to dziwne. Mieć piękną żonę i mimo to oglądać się za i
Jezu Chryste, koszmar! Dokładnie to samo wmawiałem sobie od lat, próbując zracjonalizować i usprawiedliwić swoje zachowanie. Ale dopiero teraz, kiedy słowa te wypowiedział ktoś i
- Cóż - odparłem - przychodzi taka chwila, kiedy trzeba sobie powiedzieć: „Dość. Sprawdziłem się i wystarczy”. Jestem teraz w takim punkcie. Kocham żonę i mam dość pieprzenia się, z kim popadnie.
Saurel zmrużył oczy i mądrze pokiwał głową.
- Byłem w tym punkcie wiele razy. Tak, to bardzo miłe uczucie. Uświadamia nam, co tak naprawdę jest ważne. Ostatecznie gdyby nie dom i rodzina, nasze życie byłoby puste. Dlatego ilekroć jestem z rodziną, delektuję się tym jak najpyszniejszym łakociem. Ale już po kilku dniach mam ochotę podciąć sobie żyły. Nie zrozum mnie źle. Kocham żonę i dzieci. Naprawdę. Ale jestem Francuzem, a jako Francuz mogę znosić życie rodzi
Czekałem, czekałem i czekałem, ale go nie wypuścił. Niesamowite! Był w tym lepszy od mojego ojca. Jakby zinternalizował cały dym, jakby wchłonął go do szpiku kości. Nagle przyszło mi do głowy, że Szwajcarzy palą z zupełnie i
Nadeszła pora przejść do interesów.
- Jean - powiedziałem ciepło. - Pytałeś, ile pieniędzy zamierzam ulokować w Szwajcarii. Myślę, że sensownie byłoby zacząć od niewielkich kwot, powiedzmy od pięciu milionów dolarów. Potem, jeśli wszystko pójdzie dobrze, będzie tego więcej... nie wiem... z dwadzieścia milionów w ciągu najbliższego roku. Wielkie dzięki za propozycję skorzystania z waszych kurierów, ale wolałbym użyć własnych. W Stanach mam kilku przyjaciół, którzy są mi coś wi
Na Saurelu nie zrobiło to żadnego wrażenia.
- Nie musisz już podnosić tej kwestii - powiedział lodowato. - Nigdy. Kaminsky o niczym się nie dowie. Co więcej, jeśli zacznie węszyć, trafi na listę Interpolu i przy pierwszej nadarzającej się okazji zostanie aresztowany. Szwajcarzy traktują tajemnicę bankową o wiele poważniej, niż myślisz. Kaminsky kiedyś u nas pracował, dlatego obowiązują go znacznie wyższe standardy. Wcale nie żartuję, mówiąc, że gdyby kiedykolwiek zaczął w tym grzebać, wtykać nos tam, gdzie nie trzeba, trafiłby do więzienia. Zamknęlibyśmy go w celi i wyrzucili celę wraz z kluczem. Dlatego zapomnijmy o nim raz na zawsze. Jeśli chcesz go dalej zatrudniać, to twoja sprawa. Ale uważaj, to gadatliwy bufon.
- Mam powody, żeby go na razie zatrzymać. Dollar Time ciągle traci pieniądze i nowy dyrektor finansowy mógłby zacząć węszyć. Dlatego lepiej nie wywoływać wilka z lasu, przynajmniej na razie. Zresztą są ważniejsze sprawy. Jeśli powiesz, że Kaminsky nie dowie się o moim koncie, uwierzę ci na słowo. I już nigdy więcej do tego nie wrócę.
Saurel kiwnął głową.
- Podoba mi się sposób, w jaki robisz interesy. Może w poprzednim życiu byłeś Europejczykiem? - Uśmiechnął się szeroko jak nigdy dotąd.
- Dzięki - odparłem z lekką ironią. - To dla mnie wielki komplement. Ale mam do ciebie kilka pytań, głównie o te bzdury z paszportem, który musiałbym okazać, otwierając konto. Przestań, to już chyba lekka przesada, nie uważasz?
Saurel zapalił kolejnego papierosa. Wydmuchał dym i posłał mi konspiracyjny uśmiech.
- Mój przyjacielu, wiedząc, kim jesteś, zakładam, że znalazłeś już sposób na obejście tej przeszkody.