Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 9 из 94

– Panie kapitanie? – Gankis szybko chwytał powietrze. – Mógłbym ci zadać pytanie?

– Pytaj – zgodził się łaskawie młody pirat. Niemal spodziewał się, że stary marynarz poprosi go, aby zwolnił kroku. Odmówiłby. Musieli przecież jak najszybciej wrócić na statek, jeśli chcieli zdążyć odpłynąć przed odpływem.

– Jaki to wyczyn, który ci się uda?

Ke

Ke

Wśród drzew, które chroniły przed wiejącym na plaży wiatrem, dzień był cichy i złocisty. Panowało tu ciepło, przez korony drzew docierały ukośne promienie słońca, pachniała leśna ziemia. Dzień był ponętnie se

Powoli przestawał odczuwać potrzebę nagłego powrotu na statek. Ciągle trzymał się środka kamienistej ścieżki, lecz zapragnął wyprawić się na poszukiwania w głąb wyspy. Wierzył, że otworzyłyby się przed nim przepełnione cudami kryjówki jasnowidzącego I

– Dlaczego się tu zatrzymaliśmy, kapitanie? – Panie?

– Czy czujesz się dobrze, panie?

Młody pirat machał na niego ręką, ale na starym marynarzu nic nie robiło wrażenia. Ke

– Ach, to się nigdy nie uda – przerwał paplaninę starca. – Zobacz, co mi się przypadkowo zaplątało w kieszeni. Coś z ich plaży. Bądź tak dobry i pobiegnij to oddać. Zwróć I

Gankis zagapił się na niego.

– Nie mamy czasu. Zostawmy je tutaj, panie! Musimy wracać na statek, zanim rozbije się na skałach, albo załoga będzie musiała odpłynąć bez nas. Następny przypływ, który pozwoli bezpiecznie wpłynąć do Zatoki Fałszywej, przypada dopiero za miesiąc. A wiesz, że żaden człowiek nie przeżyje nocy na tej wyspie.

Marynarz zaczynał grać Ke

– Idź, powiedziałem ci! Idź!

Kapitan wykrzyczał to bardzo ostrym tonem i poczuł ulgę, widząc, że stary wilk morski wyrywa mu medalionik z ręki i biegiem zawraca.

Kiedy zniknął z pola widzenia, Ke

– Nie całkiem, bo ty będziesz należał do nich.

Szept był tak cichutki, że nawet wrażliwe uszy młodego pirata ledwie go wychwyciły. Kapitan zwilżył wargi i rozejrzał się wokół siebie. Słowa podziałały na niego niczym chlust zimnej wody. Wiedział, że planował coś zrobić, ale nie pamiętał co.

– Już prawie wpadłeś w ich ręce. Na tej ścieżce moc płynie w obie strony. Magia zachęca cię do pozostania na drodze, ponieważ tylko na niej jesteś bezpieczny, I

Ke

– Już myślałem, że zamawiając ciebie zrobiłem zły interes – mruknął Ke

Amulet parsknął z pogardą.

– Moje zdanie o tobie jest podobne – zauważył cienki głosik. – Zacząłem już podejrzewać, że przywiązano mnie do nadgarstka jakiegoś łatwowiernego głupca, który niemal natychmiast doprowadzi mnie do zguby. W dodatku podważasz sens czarów. Pewnie nie wierzysz, że właśnie je od ciebie odpędziłem.

– Jakich czarów? – zapytał Ke

Usta talizmanu wykrzywiły się w lekceważącym uśmieszku.

– Tych, które odczułeś po drodze tutaj. Ulega im niemal każdy, kto chodzi tą ścieżką. Magia I

Ke

– Nie przewidzieli, że mogę posiadać talizman, chroniący mnie przed ich magią.

Maleńka twarz wydęła usta.

– Uzmysłowiłem ci jedynie istnienie czarów. Świadomość uroków jest najsilniejszym talizmanem przeciwko nim. Co do mnie, nie posiadam żadnych magicznych zdolności. Nie mogę rzucić na członków I

– Gankisie! – wykrzyknął przerażony Ke