Страница 28 из 94
Odwrócił się od tego widoku, kiedy do drzwi zapukał służący.
– Wejść – warknął Ke
Mężczyzna, który wszedł, sporo w życiu przeżył. Jego twarz kreśliły blizny pozostałe po wielu bijatykach, poruszał się jednak spokojnie, a nawet z wdziękiem. Rozpalił ogień w małym kominku przy przeciwległym końcu pokoju. Zapalił też dla Ke
Wtedy po raz drugi zastukano do drzwi i pojawiło się kolejnych dwóch służących. Jeden postawił tacę z jedzeniem na przykrytym śnieżnobiałym obrusem małym stoliku, drugi przyniósł miskę i dzbanek z parującą, mocno pachnącą lawendą wodą. Ke
Jedzenie nie musiało być bardzo dobre, by wytrzymać porównanie ze strawą podawaną na pokładzie statku, kapitan musiał jednak przyznać, że posiłek jest wyborny. Mięso było kruche, sos ciemny i gęsty, chleb świeżo upieczony i jeszcze ciepły; dodany do kolacji kompot z aromatycznych owoców stanowił przyjemny kontrapunkt dla mięsa. Wino nie było wyjątkowe, ale bardziej niż wystarczające. Ke
Stukanie w drzwi oznajmiło przyniesienie deseru.
– Wejść – powiedział apatycznie Ke
– Przyniosłam ci gorący jabłecznik i świeżą słodką śmietanę – odezwała się cicho Etta.
Odwrócił tylko głowę i przyjrzał się swojej kobiecie.
– To miło – odparł bez animuszu.
Szła ku niemu, a on ją obserwował. “Czysta i elegancka”, pomyślał. Dziewczyna miała na sobie tylko długą, luźną białą suknię. Etta była prawie tak wysoka jak Ke
Nagle jej zapragnął.
– Rozbierz się i połóż na łóżku. Odsuń najpierw pościel aż do prześcieradła.
Etta posłuchała go bez wahania. Odczuwał wielką przyjemność, gdy patrzył, jak wypełnia jego rozkazy, jak odsuwa pościel, odsłaniając białe prześcieradło, a potem prostuje się, ujmuje skraj sukni, podnosi ją i zdejmuje przez głowę, po czym stara
Kapitan wstał i zaczął odpinać koszulę.
– Jesteś czysta? – spytał bez ogródek.
– Umyłam się mydłem w gorącej wodzie – odparła. Leżała zupełnie nieruchomo. Zastanawiał się, czy się go boi.
– Lękasz się mnie? – spytał ją, po czym zdał sobie sprawę, że chciał spytać ostrzej.
– Czasami – odrzekła. Jej ton był bardzo opanowany lub po prostu obojętny. Ke
Usiadł na łóżku obok Etty i przesunął rękoma w dół po jej gładkim ciele. Dziewczyna lekko zadrżała, nie odezwała się wszakże ani nie poruszyła. Przez te wszystkie lata nauczyła się zachowywać tak jak tego pragnął. Płacił, by go zadowalała. Nie chciał, by go zachęcała, nie potrzebował jej entuzjazmu ani aprobaty. To on miał przeżyć rozkosz, nie ona. Gładząc ciało dziewczyny, obserwował jej twarz. Etta wpatrywała się w sufit.
Istniała tylko jedna skaza w tej gładkości. W pępku dziewczyny znajdowała się – maleńka jak pestka jabłka – biała czaszka. Czarodrzewowy talizman zawieszony na cieniutkim srebrnym kolczyku wkłutym w pępek. Etta oddawała Bettel połowę swoich zarobków za wypożyczenie tego amuletu. Na początku ich znajomości dziewczyna powiedziała Ke
Kiedy był gotów, rozsunął uda Etty i znalazł się w niej. Tuzin posuwistych ruchów wystarczył, by doszedł. Wraz z nasieniem uszło z niego całe napięcie, cały gniew i frustracja. Przez jakiś czas leżał na dziewczynie, odpoczywając, a potem znowu ją wziął, bez pośpiechu. Tym razem objęła go ramionami, podniosła biodra i Ke
W szufladzie komody leżał jedwabny szlafrok. Ke
– Ponieważ się spóźniałeś, bałam się, że już nie przyjdziesz. Nałożył na widelczyk kolejną porcję ciasta. Krucha, łuszcząca się skórka, a pod nią mięciutkie aromatyczne owoce. Włożył do ust i żuł powoli, popijając śmietaną. Przełknąwszy, zapytał dziewczynę:
– Sądzisz, że przejmuję się twoimi lękami albo myślami? Starała się patrzeć mu w oczy.
– Sądzę, że przejąłbyś się, gdyby mnie tu nie było. Ja też się zastanawiałam, dlaczego cię ze mną nie ma.
Ke
– To jest głupia rozmowa. Nie mam ochoty jej kontynuować.
– Tak, tak – mruknęła, a kapitan nie wiedział, czy Etta przyjmuje do wiadomości jego polecenie i czy się z nim zgadza. Zresztą, było to dla niego bez znaczenia. Dziewczyna milczała, aż skończył jeść. Nalał sobie kolejną szklaneczkę wina i rozparł się z nią wygodnie. Rozmyślał nad ubiegłymi kilkoma tygodniami i oceniał wszystko, co w tym okresie zrobił. Doszedł do wniosku, że zachował się bardzo niemądrze. Powinien był odłożyć wyprawę na Wyspy I