Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 24 из 94

Wzgórze Kowali łączyło się z najbardziej szokującą zmianą w jej mieście, lecz bynajmniej nie było jedyną. Na wschodzie ktoś wykarczował stok i

Natomiast wzgórze na zachodzie przecinała nowa, prosta jak strzała droga. Poprzez drzewa Ronica zdołała dostrzec jedynie jej fragment, ale trasa wydawała się szeroka i równa. Kobieta czuła się coraz bardziej nieswojo. Może Davad miał więcej racji, niż podejrzewała. Może zmiany, które dotknęły Miasto Wolnego Handlu, były naprawdę znaczące i łączyły się nie tylko ze wzrostem populacji miasta. Jeśli jednak Restart się nie mylił… może rzeczywiście, aby przetrzymać falę Nowych Kupców, należałoby ich gorliwie naśladować…

Ronica nie patrzyła już na otaczające ją miasto i porzuciła przykre rozważania. Brakowało teraz czasu, by się zastanawiać nad takimi kwestiami. Miała dość własnych trudnych spraw. A Miasto Wolnego Handlu musiała pozostawić samemu sobie.

4. ŁUPOGRÓD

Ke

Opuścił kajutę i wyszedł na pokład. Powietrze na zewnątrz było tak samo duszne i wilgotne jak w środku, tyle że tu jeszcze mocniej cuchnęło. Popatrzył ze wstrętem na zbliżające się brzegi Łupogrodu. Dobrze wybrano miejsce na ten piracki azyl. Dotarcie tutaj wymagało nie tylko znajomości drogi, ale także wytrawnego kapitana, który potrafił pływać dalekomorskim statkiem po kanałach śródlądowych. Prowadząca do laguny rzeka o kryształowej wodzie nie wyglądała bardziej obiecująco niż tuzin i

Kiedyś było to bez wątpienia piękne miejsce. Teraz z każdego kawałka twardego lądu sterczały omszałe doki i filary. Zniknęła soczysta zieleń, która porastała brzegi rzeki; pozostało tylko nagie błoto. Nie było tu dostatecznego przepływu wody, nie wiały też wiatry, nic więc nie rozpraszało nieczystości ani dymu wznoszącego się ze skupionych blisko siebie chat, szop i magazynów pirackiego miasta. W końcu nadejdą zimowe deszcze, które na krótko wypłuczą brud zarówno z osady, jak i z laguny, ale w gorący, bezwietrzny letni dzień lagunowy port Łupogrodu miał w sobie równie wiele kuszącego uroku co nieopróżniony nocnik.

Kotwicząc tutaj dłużej, narażało się kadłub statku na zniszczenie; picie wody z i

Tak, tak, jeszcze przed wschodem słońca większość ich ciężko zarobionych pieniędzy znajdzie się w rękach pazernych oberżystów, właścicieli burdelów i handlarzy z Łupogrodu. Ke

Gdy Ke

– Sorcorze – powiedział kapitan – widzisz ten kawałek urwistego cypla? Gdyby zbudować na nim wieżę, zyskalibyśmy rozległy widok na rzekę, a ustawiwszy tam jedną lub dwie balisty, można by obronić miasto przed wszystkimi statkami, które kiedykolwiek odkryłyby nasz kanał. Można by stamtąd ostrzegać mieszkańców Łupogrodu przed każdą napaścią i bronić się. Co o tym sądzisz?

Sorcor zagryzł wargę i powstrzymał się przed wyrażeniem opinii. Za każdym razem, gdy wpływali do tutejszego portu, Ke

– Jeśli w tych bagnach znajdzie się odpowiednio dużo kamienia, można zbudować wieżę, a skalne odłamki wykorzystać jako pociski do balisty. Przypuszczam, panie, że można by tego dokonać. Któż jednak miałby za to zapłacić i kto nadzorowałby prace? Mieszkańcy Łupogrodu nie potrafią się dogadać, a cóż dopiero budować forty i obsadzać je ludźmi.

– Silny władca mógłby pogodzić zwaśnione strony. Wyznaczyłby także budowniczych i obrońców.

Sorcor ostrożnie łypnął na kapitana. Nigdy przedtem nie mówili o takich sprawach.

– Łupogród jest miastem wolnych ludzi. Nie mamy tu władcy.

– To prawda – zgodził się Ke

Młody kapitan ponownie popatrzył na swoich ludzi, zginających grzbiety nad wiosłami w łodziach holujących “Mariettę” do doku. Starał się prowadzić swobodną rozmowę, na dowód, że wcześniej nie została przygotowana. Dobrze myślał o swoim macie. Sorcor był nie tylko dobrym marynarzem, lecz także – mimo braku wykształcenia – całkiem inteligentnym człowiekiem. Gdyby Ke

Popatrzył matowi w twarz. Kose spojrzenie zorało opalone czoło mężczyzny. Na policzku lśniła blizna, która stanowiła pozostałość po niewolniczym tatuażu.

Sorcor odezwał się dopiero wtedy, gdy wszystko sobie dokładnie przemyślał.

– Jesteśmy tu wolnymi ludźmi. Nie zawsze tak było. Więcej niż połowa mieszkańców Łupogrodu to dawni niewolnicy lub ci, którzy w ostatniej chwili uniknęli takiego losu. Wielu nadal nosi tatuaż albo bliznę po nim. A reszta, no cóż… W rodzi