Страница 9 из 96
Słowa Maury otrzeźwiły wszystkich. Nawet Garry zgodził się, że mają problem.
– To groźny zawodnik. Będzie szalał, mając teraz na głowie dziecko bez matki. Lepiej jak najszybciej zorganizujmy spotkanie.
Be
– Pieprzyć go, przecież nic nie zrobiliśmy.
Garry odwrócił się do bratanka i wycedził:
– Ke
Maura przetarła oczy wewnętrzną stroną dłoni, widoczny znak, że jest zdenerwowana.
– Musimy się dowiedzieć, kto nas wrabia. Nie wykluczam, że Ke
Garry skinął głową. Be
– A co ja mam robić, gdy wy będziecie się wałęsać po nocy? – zapytał tylko.
Maura spojrzała na niego surowo.
– Będziesz miał się czym zająć, Ben. Objedziesz nasz personel, tych wszystkich z drugiego szeregu, i napędzisz im porządnego stracha. Sprawdź, czy zdołasz się czego dowiedzieć. Ale, proszę, nie sklejaj nikomu powiek. To źle wpływa na interesy.
Be
Choć przypominał jej brata Michaela wyglądem i temperamentem, w przeciwieństwie do najstarszego Ryana, który miał wyjątkową głowę do interesów, Be
Wiedziała, że go obraziła, lecz się tym nie przejęła. Nie miała zamiaru przykładać plastrów na jego zranioną dumę. Niech się nauczy radzić sobie w życiu, jak każdy z nich. Wiedziała, że ojciec Bena podziela jej punkt widzenia, i tylko to się dla niej liczyło.
– Maura, kontaktowałem się już z kilkoma osobami w mieście, żeby sprawdzić, czy dostanę jakiś cynk na temat tych morderstw – powiedział Lee. – Dam ci znać, jak tylko się czegoś dowiem.
Tu wtrącił się Garry, obcesowo pytając Maurę:
– A co z glinami? Co mówili o Terrym?
Maura spodziewała się tego pytania i spodziewała się, że to właśnie Garry je zada. Nikt i
– Na razie ich spławiłam. Spotkam się oczywiście z naszym kumplem Caldwellem, zanim zacznę się zastanawiać, czy pogadać jeszcze z kimś i
Garry kiwnął głową usatysfakcjonowany.
– Był jednym z nich, więc będą zainteresowani nie mniej niż my, mam rację?
Głos Bena zabrzmiał prowokacyjnie i Maura miała ochotę schwytać bratanka za gardło i udusić. Zamiast tego powiedziała chłodno:
– Wiesz co, Ben? Pewnego dnia przez swoją jadaczkę ściągniesz na siebie nie lada kłopoty, a pierwszych doczekasz się z mojej strony. Cokolwiek myślisz o Terrym Pethericku, a szczerze mówiąc, gówno mnie to obchodzi, należał poprzez mnie do tej rodziny. Ostrzegam cię, Be
Jej niebieskie oczy były zimne jak lód, a twarz z perfekcyjnym makijażem kamie
Maura zdawała sobie sprawę, że był za młody i zbyt niedoświadczony, by rozumieć, co się dzieje. Fatalnie skończy, jeśli nie będzie ostrożny. Nigdy jeszcze nie był w centrum wojny gangów, a wiedziała, że nim minie tydzień, Be
Obecni w pokoju mężczyźni mierzyli go wzrokiem i Be
Nigdy przedtem jej tak ostrej nie widział. Przekonał się nareszcie, że wszystko, co o niej słyszał, było prawdą. Rozpierała go duma, że jest częścią tej rodziny. Cieszyło go poczucie przynależności. Zyskiwał we własnych oczach, bo czuł się im równy.
Uśmiechnął się jednym z tych swoich szerokich, rozbrajających uśmiechów, które przyciągały do niego zarówno mężczyzn, jak i kobiety. Maura, patrząc na bratanka, miała wrażenie, że widzi śmiejącego się do niej zmarłego Michaela, pierwszego mężczyznę, którego podziwiała i kochała.
Szczerząc zęby, Be
– Teraz wiem, gdzie jest moje pieprzone miejsce, co?
Maura nie mogła mu się oprzeć. Uścisnęła go mocno.
– Jesteś zarozumiałym skurczybykiem, Ben – rzekła.
Garry ziewnął głośno i rzucił w przestrzeń:
– Co prawda, to prawda, Maws. No, ale już najwyższy czas ruszać w drogę. Musimy przemówić Smithy’emu do rozumu, zanim zrobi się ciemno.
Nie uszło uwadze Roya, że syn omamił Maurę. W głębi duszy stale się nim martwił. Be
Nie chciał się przyznać sam przed sobą, że syn go przerażał, ale tak było. Napawał go śmiertelną trwogą. Jak niegdyś jego wuj Be
Ke
– Nie do wiary, Ken. Do diabła, to nie do wiary.
Mocno ścisnął jej dłoń.
– Pieprzeni Ryanowie! Wtrącają się we wszystko i teraz nie ma mojej małej Lany.
– Nie takiej małej, synu. Była wielka jak chałupa, odkąd urodziła dziecko.
Ke
– Nie zaczynaj, mamo. Cokolwiek o niej myślisz, była moją kobietą i matką maleńkiej Alicii.
– Była niedzisiejsza, i tyle. Ale nieważne. Ja zajmę się dzieckiem, a ty, synu, zrób z tym wszystkim porządek.
– O to się nie martw. Rozpętam, kurwa, trzecią wojnę światową!
Eileen nie była zaskoczona zawziętością syna.
– Posłuchaj, wezmę dziecko do siebie, dobrze? Ty będziesz działał stąd. Ale załatw sprawy szybko, bo mam stracha. Skoro biorą się za dziewczyny, to każdy może się bać o swoje życie, dobrze mówię?