Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 18 из 30

Tymczasem twój numer cyrkowy zaczął mnie powoli irytować – zapytałem go, czy ma zamiar zatrzymać zdobycz, powiedziałem, że najlepiej byłoby, gdyby ukrył ją w swojej kabinie pod mostkiem, pomiędzy białą sową, gramofonem i Piłsudskim.

Wielki Mahlke miał i

Jeśli o mnie chodzi, to tylko połowicznie i półgębkiem poinformowałem Tullę i jej towarzyszy, potem również zniknąłem w swojej kabinie, przebrałem się szybko i złapałem Mahlkego na przystanku dziewiątki. Przez całą drogę tramwajem starałem się go namówić, żeby oddał order – jeżeli w ogóle chce to zrobić – osobiście kapitanowi, o którego adres można się będzie wystarać.

Myślę, że wcale mnie nie słuchał. Staliśmy stłoczeni na tylnym pomoście. Wokoło nas ścisk, jak zwykle w późne popołudnie niedzielne. Pomiędzy przystankami otwierał rękę, którą trzymał między swoją a moją koszulą, i obaj patrzyliśmy w dół na ciemny metal z mokrą jeszcze, pomiętą wstążką. Koło Gut Saspe Mahlke przyłożył sobie na próbę order do węzła krawatu i nie zawiązując wstążki próbował przejrzeć się w szybie na pomoście jak w lustrze. Póki tramwaj stał na mijance, czekając na wóz z przeciwnej strony, spoglądałem uparcie ponad uchem Mahlkego, ponad zaniedbanym cmentarzem w Saspe i pokrzywionymi sosnami nadbrzeżnymi, ku lotnisku i miałem szczęście: gruby trójmotorowy Ju 52 powoli schodził do lądowania i dopomógł mi.

Ale niedzielni pasażerowie tramwaju i tak nie zwróciliby chyba uwagi na przedstawienie, które urządził Wielki Mahlke. Z małymi dziećmi i zwiniętymi płaszczami kąpielowymi na rękach, zmęczeni plażowaniem, staczali głośne boje ponad ławkami. Między przednim a tylnym pomostem tramwaju przelewał się głośny, to cichnący, to nasilający się, to znów dławiony płacz dzieci, przechodzący w se

Na końcowej stacji Brunshoferweg wysiedliśmy i Mahlke rzucił przez ramię, że ma zamiar zakłócić poobiednią drzemkę dyrektora Waldemara Klohsego; zamierza pójść sam – nie ma też sensu czekać na niego.

Klohse mieszkał – o czym wszyscy wiedzieliśmy – przy Baumbachallee. Towarzyszyłem jeszcze Wielkiemu Mahlkemu przez wykaflowany tunel pod torami kolejowymi, a potem puściłem go samego: szedł zygzakami, nie śpiesząc się. W lewej ręce trzymał końce wstążki pomiędzy kciukiem a wskazującym palcem i kręcił młynka orderem, jakby to było śmigło pchające nas ku Baumbachallee.

Przeklęty plan i przeklęte wykonanie! Gdybyś był cisnął to świecidełko między konary lip: w tej willowej dzielnicy, ocienionej liściastymi drzewami, było dosyć srok, które pochwyciłyby je i zaniosły do swoich kryjówek, do srebrnych łyżeczek, pierścionków i broszek, do wielkiej ptasiej rupieciarni.

W poniedziałek Mahlkego nie było w szkole. W klasie coś przebąkiwano. Profesor Brunies miał lekcję niemieckiego. Nad otwartym tomem Eichendorffa znowu ssał tabletki cebionu, które powinien był rozdzielić pomiędzy uczniów. Od strony katedry

dochodził jego starczy, słodko-lepki bełkot: parę stronic z „Nicponia”, potem „Koło młyńskie”, „Kółeczko”, „Grajek” – „Wędrowali dwaj rześcy czeladnicy…” – „Jeśli sarenkę kochasz ponad i

Dopiero we wtorek wszedł do klasy dyrektor Klohse z szarą teczką pod pachą, stanął obok profesora Erdma

Wprawdzie Wielki Mahlke wyleciał z naszej budy, ale został przeniesiony do gimnazjum im. Horsta Wessela, bo w czasie wojny rzadko się zdarzało, żeby kogoś zupełnie wydalano ze szkół. Również w tamtej uczelni nie robiono wiele hałasu z powodu jego historii.

IX

Gimnazjum im. Horsta Wessela nazywało się przed wojną gimnazjum realnym im. Kronprinca Wilhelma i pachniało kurzem tak samo jak nasza szkoła. Jego gmach, zbudowany, zdaje się, w tysiąc

dziewięćset dwunastym roku, tylko zewnętrznie weselszy niż nasza buda z czerwonej cegły, znajdował się na południu przedmieścia, u stóp Jaschkentaler Wald, tak więc, kiedy jesienią rozpoczęła się znowu nauka, moja droga do szkoły nigdzie nie przecinała się z drogą Mahlkego.

Również w czasie wielkich ferii Mahlke przepadł bez wieści – lato bez Mahlkego – bo, jak mówiono, zgłosił się na obóz przysposobienia wojskowego, aby przejść kurs przygotowawczy do służby łączności. Nie pokazywał swoich oparzeń ani w Brösen, ani na plaży kąpieliska w Glettkau. Ponieważ nie było sensu szukać go w kaplicy Marii Pa

Opuszczeni przez Mahlkego, siadywaliśmy od czasu do czasu na krypie, ale bez przyjemności. Hotten So

Tulla nie pokazywała się na krypie, przesiadywała na plaży, ale zerwała z Hottenem So

[4] Klaus Störtebeker – jeden z najsły