Страница 6 из 58
Teresa potrząsnęła głową.
– Nie wiem, Dea
– Pomyśl o tym. Prześpij się z tym, jeśli musisz. Uważam, że to świetny pomysł.
Teresa myślała o liście, rozbierając się i wchodząc pod prysznic. O mężczyźnie, który go napisał – o Garettcie, jeśli rzeczywiście tak się nazywał. A kim, jeśli istniała, była Catherine? Oczywiście kochanką lub żoną, ale już jej nie było przy nim. Czy umarła, czy zrobiła coś, co ich rozdzieliło? Dlaczego list włożono do butelki i wrzucono do oceanu? To wszystko było takie dziwne. Nagle przyszło jej do głowy, że list może nie mieć po prostu żadnego znaczenia. Jego autorem mógł być ktoś, kto chciał napisać list miłosny, ale nie miał do kogo. Mógł go wysłać ktoś, kogo niezdrowo podniecało zmuszanie do płaczu samotnych kobiet na dalekich plażach. Po chwili doszła do wniosku, że wszystkie te rozwiązania są mało prawdopodobne. List wyraźnie powstał z potrzeby serca. I pomyśleć, że napisał go mężczyzna! Nigdy nie otrzymała listu choćby podobnego do tego z butelki. Zawsze wzruszające wyznania przychodziły na kartkach pocztowych. David nigdy nie lubił pisać, tak jak ci wszyscy, z którymi się spotykała. Jaki jest ten mężczyzna? Czy rzeczywiście taki czuły, jak sugeruje list?
Namydliła i wypłukała włosy, a pytania uciekły z głowy, gdy chłodna woda spływała po jej ciele. Umyła resztę ciała myjką i mydłem nawilżającym, spędziła pod prysznicem więcej czasu, niż musiała, aż wreszcie wyszła z kabiny.
Wycierając się, obejrzała się w lustrze. Nieźle jak na trzydzieści sześć lat i dorastającego syna – stwierdziła w duchu. Zawsze miała małe piersi i chociaż bardzo ją to martwiło, gdy była młodsza, teraz była zadowolona, bo nie zaczęły obwisać jak u i
Po nałożeniu delikatnego makijażu ubrała się w beżowe szorty, białą bluzkę bez rękawów i brązowe sandały. Wiedziała, że za godzinę będzie parno i upalnie, a chciała się czuć swobodnie, spacerując po Provincetown. Wyjrzała przez okno w łazience. Zauważyła, że słońce wzeszło jeszcze wyżej. Postanowiła posmarować się kremem z filtrem ochro
Na zewnątrz, na ganku, Dea
Brian i Dea
Chcieli mieć dzieci, jednak przez pierwsze sześć lat małżeństwa Dea
Dea
– Cześć! Mówi Teresa, Jest w pobliżu Kevin?
– Och, cześć! Oczywiście, że jest. Poczekaj chwilkę.
Słuchawka stuknęła o blat. Teresa usłyszała, jak A
– Kevin, do ciebie. Dzwoni Teresa. To, że nie nazwała jej mamą, zabolało bardziej, niż się spodziewała, ale nie miała czasu, aby się tym dręczyć.
Kevin zadyszany podniósł słuchawkę.
– Cześć, mamo! Jak się masz? Jak tam wakacje?
Mówił dzieci
– Jest pięknie, ale przyjechałam dopiero wczoraj wieczorem. Jeszcze nic nie robiłam. Trochę biegałam dziś rano.
– Dużo ludzi było na plaży?
– Nie, ale widziałam kilka osób idących nad morze, gdy kończyłam bieg. Kiedy wyruszacie z tatą?
– Za dwa dni. Urlop zaczyna mu się w poniedziałek, wtedy wyjedziemy. Teraz szykuje się do pracy, bo musi coś zrobić, żeby móc spokojnie wyjechać. Chcesz z nim porozmawiać?
– Nie, nie muszę. Zadzwoniłam, bo chciałam ci życzyć dobrej zabawy.
– Będzie świetnie. Widziałem reklamówkę tej wyprawy rzeką. Niektóre z bystrzyn wyglądają naprawdę fantastycznie.
– Uważaj na siebie.
– Mamo, nie jestem dzieckiem.
– Wiem. Tylko obiecaj to staroświeckiej matce.
– Dobrze, obiecuję. Cały czas będę miał na sobie kamizelkę ratunkową. – Zawahał się chwilę. – Wiesz, nie będziemy mieli telefonu, więc do mojego powrotu nie usłyszymy się.
– Domyślałam się tego. Powinieneś mieć niezłą zabawę.
– Będzie super. Żałuję, że nie możesz z nami pojechać. Byłoby świetnie!
Zamknęła na chwilę oczy. Tej sztuczki nauczył ją psycho_terapeuta. Za każdym razem, gdy Kevin wspomniał o byciu razem we troje, starała się pilnować, aby nie powiedzieć czegoś, czego później mogłaby żałować. Jej głos zabrzmiał na tyle optymistycznie, na ile było ją stać.
– Powinieneś spędzić trochę czasu tylko z twoim tatą. Wiem, że bardzo za tobą tęsknił. Macie trochę do nadrobienia i cieszył się na tę wyprawę równie długo jak ty. – Nie było to takie trudne – pomyślała.
– Powiedział ci to?
– Tak, kilkakrotnie.
Kevin umilkł.
– Będę za tobą tęsknił, mamo. Czy mogę do ciebie zadzwonić zaraz po powrocie, by opowiedzieć ci o wyprawie?
– Oczywiście. Możesz do mnie zadzwonić, kiedy zechcesz. Chcę usłyszeć o wszystkim. Kocham cię, Kevinie.
– Ja ciebie też, mamo.
Odłożyła słuchawkę, czując jednocześnie radość i smutek, jak zwykle, gdy rozmawiała przez telefon z Kevinem wtedy, kiedy był u Davida.
– Kto to był? – spytała Dea
– Rozmawiałam z Kevinem.
– Wszystko u niego w porządku?
Dea
– Tak. Wyjeżdża za dwa dni.
– To dobrze. – Zawiesiła aparat na szyi. – Skoro to mamy z głowy, musimy zrobić jakieś zakupy. Powi
Zakupy z Dea
W Provincetown spędziły poranek i wczesne popołudnie. Teresa zdążyła kupić trzy nowe zestawy i kostium kąpielowy, zanim Dea
Dea