Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 7 из 58

– To wygląda fantastycznie – mówiła. Albo: – Jeszcze nie masz nic w tym kolorze, prawda?

Oczywiście mówiła to, nie zważając na obecność i

Skorzystała z dwóch propozycji Dea

– Jest świetny – wyjaśniła. Teresa wybrała płytę jazzową z wcześniejszymi nagraniami Johna Coltrane'a. Kiedy wróciły do domu, zastały Briana w saloniku. Czytał gazetę.

– Witajcie. Już zaczynałem się o was martwić. Jak wam minął dzień?

– Dobrze – odpowiedziała Dea

– Całkiem nieźle. Gdyby nie dodatkowe uderzenia na ostatnich dwóch dołkach, miałbym tylko osiemdziesiąt punktów.

– Czyli musisz jeszcze trochę więcej pograć.

Brian roześmiał się głośno.

– Nie masz nic przeciw temu?

– Oczywiście, że nie.

Brian uśmiechnął się i zaszeleścił gazetą. Był zadowolony, że będzie mógł spędzić w tym tygodniu więcej czasu na polu golfowym. Dea

– Uwierz mi na słowo. Pozwól mężczyźnie zagrać w golfa, a nigdy nic go nie zdenerwuje.

Teresa zostawiła ich samych na resztę popołudnia. Było jeszcze ciepło. Przebrała się w nowy kostium kąpielowy, wzięła ręcznik, małe składane krzesełko, magazyn „People” i poszła na plażę.

Przekartkowała nieuważnie „People”, przeczytała pobieżnie jakiś artykuł. Nie interesowało jej wcale to, co przydarzyło się bogatym i sławnym. Wokół siebie słyszała głośny śmiech dzieci bawiących się w wodzie i napełniających kubełki piaskiem. W pobliżu widziała dwóch małych chłopców i mężczyznę, prawdopodobnie ich ojca. Budowali tuż przy wodzie zamek z piasku. Szum fal uderzających o brzeg uspokajał. Odłożyła pismo, zamknęła oczy i wystawiła twarz na słońce.

Chciała się trochę opalić przed powrotem do pracy tylko po to, by sprawić wrażenie, że wzięła sobie trochę wolnego, aby absolutnie nic nie robić. Nawet w redakcji uważano ją za osobę żyjącą w ciągłym pośpiechu. Gdy nie pisała tekstu do cotygodniowej kolumny, przygotowywała coś do wydania niedzielnego albo szukała informacji w Internecie lub też przeglądała magazyny o wychowywaniu dzieci. Zaprenumerowano dla niej ważniejsze czasopisma przeznaczone dla rodziców oraz wszystkie pisemka dziecięce, a także kolorowe magazyny dla pracujących kobiet. Ściągnęła również pisma medyczne i regularnie czytała je w poszukiwaniu tematów, które nadawałyby się do poruszenia w jej gazecie.

Tematu kolumny nigdy nie dało się do końca przewidzieć, być może dlatego odniosła taki sukces. Czasami Teresa odpowiadała na nadesłane pytania, kiedy indziej podawała najnowsze dane dotyczące rozwoju dziecka i tłumaczyła, co oznaczały. Często pisała o radości wychowywania dzieci, opisywała też czyhające na rodziców pułapki. Wspominała o trudnościach samotnego macierzyństwa. Ten problem poruszał serce wielu bostońskich kobiet. Nieoczekiwanie dla siebie Teresa stała się na swój sposób znana. Zarówno widok własnego zdjęcia nad tekstem, jak i zaproszenia na prywatne przyjęcia nadal sprawiały jej zadowolenie, ale tak naprawdę wcale nie miała czasu, by się z tego cieszyć. Uważała swój lokalny rozgłos za jeszcze jeden element pracy – miły, ale właściwie bez znaczenia.

Po godzinie w słońcu uświadomiła sobie, że jest jej gorąco, i powędrowała do wody. Weszła po biodra, a potem zanurzyła się cała w niewielkiej fali. Zachłysnęła się zimną wodą i z okrzykiem wysunęła głowę nad powierzchnię. Mężczyzna stojący obok zaśmiał się cicho.

– Orzeźwia, prawda? – spytał, a ona skinęła głową i skrzyżowała ramiona.

Był wysoki i miał ciemne włosy tej samej barwy co ona. Przez chwilę zastanawiała się, czy to początek flirtu. Jednak dzieci chlapiące się w pobliżu szybko rozwiały to złudzenie, wołając „Tato!” Po kilku minutach chlapania się w wodzie wyszła i wróciła do krzesełka. Plaża pustoszała. Zebrała swoje rzeczy i ruszyła z powrotem.

W domu Brian oglądał golf w telewizji, Dea

– Jak było na plaży?

– Świetnie. Słońce cudowne, ale woda zimna.

– Zupełnie nie rozumiem, jak można to znosić dłużej niż kilka minut.

Teresa powiesiła ręcznik na haczyku przy drzwiach. Rzuciła przez ramię:

– A jak książka?

Dea

– Fantastyczna. Przypomina Briana sprzed kilku lat.

– Co? – mruknął Brian, nie odrywając spojrzenia od telewizora.

– Nic, kochanie. Wspominam sobie. – Wróciła spojrzeniem do Teresy. W jej oczach pojawił się błysk.

– Masz ochotę na partyjkę remika?

Dea

– Pewnie.

Dea

– Miałam nadzieję, że to powiesz. Karty są na stoliku na zewnątrz.

Teresa okręciła się ręcznikiem i zasiadła do stolika, przy którym jadły śniadanie. Dea

– Chyba się trochę opaliłaś. Słońce musiało nieźle przygrzewać.

Teresa układała karty.

– Było gorąco jak w piecu.

– Spotkałaś kogoś?

– Dlaczego pytasz?

– Mam po prostu nadzieję, że poznasz kogoś miłego.

– Ty jesteś miła.

– Wiesz, o co mi chodzi. Myślałam, że w tym tygodniu znajdziesz sobie mężczyznę. Takiego, którego widok sprawi, że zabraknie ci tchu.

Teresa spojrzała na nią ze zdumieniem.

– Skąd ci to przyszło do głowy?

– Może to przez słońce, ocean, wiatr. Nie wiem. Może to z powodu dodatkowego promieniowania wchłanianego przez mój mózg.

– Nie szukałam, Dea

– Nigdy?

– Nie bardzo.

– Aha.

– Nie rób z tego problemu. Od rozwodu nie upłynęło jeszcze dużo czasu.

Teresa położyła szóstkę karo, a Dea

– To już prawie trzy lata. Nie masz kogoś, kogo przede mną ukrywasz?

– Nie.

– Nikogo?

Dea

– Nikogo. Nie chodzi tylko o mnie, przecież wiesz. Teraz naprawdę trudno kogoś poznać. Nie mam też zbyt dużo czasu na spotkania towarzyskie.

– Wiem o tym, naprawdę. Masz tyle do zaoferowania. Wierzę, że jest gdzieś ktoś przeznaczony specjalnie dla ciebie.

– Ja też jestem pewna, że jest. Tylko go jeszcze nie spotkałam.

– Szukasz?

– Kiedy mogę, ale moja szefowa to prawdziwy krwiopijca. Nie daje mi ani chwili odsapnąć.

– Może powi

– Może powi

Dea

– Spotykałaś się z kimś?

– Rzadko, a od chwili, gdy Matt Jakiś_tam powiedział mi, że nie chce baby z dzieciakiem, zdecydowanie nie.

Dea

– Czasami mężczyźni zachowują się jak głupcy, a on był tego doskonałym przykładem. To typ, którego głowę można by zawiesić na ścianie i umieścić napis: „Typowy egocentryczny samiec”. Jednak nie wszyscy są tacy. Jest wielu prawdziwych mężczyzn, którzy w jednej chwili mogą się w tobie zakochać.

Teresa wzięła siódemkę i odłożyła szóstkę karo.