Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 25 из 40

– Witam awangardę bezrobotnych – malarz wyszczerzył niekompletne uzębienie – złe wieści rozchodzą się w tym grajdole lotem błyskawicy. Piwko dla panów, ja stawiam.

– Dawno nie miałem zaszczytu – usiłował dygnąć właściciel – a gdzież spokojniejszy kącik niż u mnie?

– Człowieku, twoje brzuszysko osiągnęło astronomiczne wymiary – zauważył Śliwa. -Zostawiasz na parę miesięcy przyzwoitego grubasa, a po powrocie znajdujesz beczkę sadła.

Przy tobie nawet szanowna małżonka wydaje się szczupła jak ogóreczek.

– Bóg dał ale wziąć nie zamierza. Kara za grzechy. |

– Nie martw się, nowa władza tak pociśnie, że będziesz chudł w oczach.

– Mnie? Sprywatyzowałem się osobiście jeszcze za komuny.

– W tym sęk. Powiedzą, że zagrabiłeś społeczne mienie, bo burmistrz Żoras sprzedał ci działkę po ulgowej cenie. Ogłoszą przetarg, który wygra oczywiście…

– Szwagier Maciaruka – podpowiedział Rak.

– Albo ciotka Kajdyra. I stanie się cud: działka zamieni się z narodowego dobra w świętą własność prywatną. Na powstałym z twojej krwawicy zajeździe będą zbijali kokosy nowi właściciele Trzydębów. Zapewne zmienią szyld na…

– Gospoda Pod Wezwaniem Świętego Antoniego – chichotał Rak.

– Ich niedoczekanie. Prędzej spalę budę.

– Desperackich pogróżek nikt z obecnych nie słyszał. Przynieś wreszcie piwo, kapitalistyczny krwiopijco.

– Pozwolę sobie zauważyć, panie Śliwa – powiedział Artysta – że epitet jest anachroniczny, wyzyskiwaczy stawia się s za wzór do naśladowania. Prasa upowszechniła nową kolekcję J wyzwisk, powi

Najjaśniejszej Rzeczypospolitej złożony jak wiadomo z samych mędrców i autorytetów moralnych, ustanowił prawo ankietowe.

– Co takiego? – Rak zachłysnął się piwem.

– Ktokolwiek, ubiegający się o cokolwiek, musi wykazać, że ani rodzice, ani dziadkowie nie splamili honoru Polaka ateizmem lub przynależnością do partii lewicowej. Będzie wiadomo, które dziecko w przedszkolu ma pożądane pochodzenie społeczne i zasługuje na kubek kakao, a które w czasie posiłku wi

– Kij im w oko – podsumował Śliwa – zawsze będą kadzić jakiejś sile przewodniej.

Intryguje mnie, czy ksiądz Pyrko znów zamówił bohomaz?

– Mam dokonać destrukcji i konstrukcji za kościelny grosz. Najpierw zamalować w szkole własne dzieło a potem w tymże miejscu stworzyć nowe. Król Bolesław Śmiały, broniący kraju przed intrygami biskupa Stanisława, wypacza historię polskiego Kościoła i dlatego musi zniknąć. Rozumiecie, panowie, wymowa ideowa tego malunku jest niesłuszna, zwodzi dziatwę na manowce, zaprzecza temu, co głosi obraz na ścianie Kościoła: że monarcha vbył wredny, a Stanisław święty. Nakłoniono mnie, bym podjął temat aktualny -ksiądz Skorupka pod Warszawą w roku 1920 prowadzi wojsko do ataku przeciw hordom bolszewickim.

– Chcą przechrzcić szkołę – domyślił się Rak – otrzyma imię owego Skorupki.

– Rzeczywiście, jest taki zamiar; ksiądz Pyrko już agituje rodziców. Otóż od paru dni przychodzę do tej miłej spelunki, doję sikacz zwany piwem i rozmyślam. Wyłoniły się bowiem pewne trudności kompozycyjne. Mecenas życzy sobie, żeby koniecznie utrwalić postać diabła. Uosobienie zła wi

– Musiałbym najpierw wiedzieć, co scena przedstawia – Śliwa wykazał dobrą wolę.

– Słusznie. Na pierwszym planie nasi bohaterscy żołnierze, widziani niejako od tyłu. Przed nimi ksiądz Skorupka, z profilu, krzyż we wzniesionej dłoni, pokazuje cel. A cel tu i ówdzie się broni, lecz na ogół pierzcha. Trochę pirotechniki, kontrastowe barwy. Czarne chmury nad wrogiem, rozjaśnione niebo nad obrońcami.

– Diabeł jak diabeł – powiedział Rak – kopyta, ogon, rogi. Można mu dorobić gębę Maziarskiego, ten facet przypomina mi głównego inkwizytora, Torquemadę. Obaj są przechrztami – jeden przeszedł z komunizmu na antykomunizm i gorliwie tępi dawnych towarzyszy, drugi z judaizmu na katolicyzm a Żydzi byli jego ulubionymi ofiarami.

– Czyjaś gęba nie rozwiązuje mego problemu, panie Adamie. Szatan nie może czaić się za plecami bohatera, w oczach ignorantów mógłby uchodzić za motor działania świątobliwego, męża. Jeśli zaś ustawię piekielną figurę naprzeciw duchownego (zło zagradza drogę dobru) obie postacie powi

– Przypraw pan rogi bolszewikom.

– Myślałem o tym. Ale oni noszą te swoje spiczaste czapy? z gwiazdą, koźle rekwizyty byłby niewidoczne.

– Konie pan przewidział? – spytał Śliwa.

– Nie. Chciałem dać w tle marszałka Tuchaczewskiego na karej kobyle lecz uświadomiono mnie, że byłoby to sprzeczne z obowiązującą propaganda; u komuchów podobno wodzowie zawsze uciekają pierwsi. Zaproponowałem wtedy marszałka Piłsudskiego na kasztance; został także zdyskwalifikowany. Z dwóch powodów: był za młodu socjalistą, grzech niewybaczalny, a poza tym swoją świeckością mógłby przyćmić księdza Skorupkę. Armia nie może mieć dwóch wodzów.

– Bez koni dynamika słabiuteńka, oj słabiuteńka. Daj pan w centrum taczankę, unoszoną przez spłoszone rumaki, na taczance okrakiem siedzi diabeł i pruje do księdza z kulomiotu.

– Ognistymi kulami – uzupełnił Rak.

– Świetny pomysł, panie Hieronimie. Za jednym zamachem uzyskujemy ruch przeciwstawny – bestia ucieka, a kąsa. Usadziwszy czarta na pojeździe zmniejszamy wizualnie proporcje w stosunku do księdza, a równocześnie negatywnej postaci nie ujmujemy nic z naturalnych rozmiarów. Genialne!

Skinął ku boskiej Kleopatrze, by wymieniła puste butelki na pełne.

– Wyobraźcie sobie, panowie, że przez pewien czas piastowałem całkiem i