Страница 51 из 66
Te dwa argumenty zrobiły nagle nieoczekiwane wrażenie i przez chwilę poczułem jak gdyby żal, że ustąpili tak szybko. Było już jednak za późno. Zgodziliśmy się, że w głodówce nie weźmie udziału inżynier M. – człowiek chory ciężko na serce i jedyny wśród nas Polak, któremu mogliśmy wszyscy zaufać przeniesienie na wolność wieści o nas, jeśli ten bunt zaprowadzi nas przed trybunał woje
Okres poprzedzający głodówkę nauczył mnie paru ciekawych rzeczy o samym sobie. Po amnestii, kiedy zwolnienie zdawało się być tylko kwestią czasu, odczuwałem w stosunku do moich rosyjskich towarzyszy więzie
Wśród sześciu osób, które związały się głodówką, stosunki układały się też nie najlepiej. Mimo pozorów przyjaźni i zażyłości, jakie wytwarza wspólna walka, nie ufaliśmy sobie nawzajem i czekaliśmy w napięciu, kto z nas zdradzi lub załamie się pierwszy. W zaślepieniu i lęku przed próbą, która nas połączyła, podejrzewaliśmy nawzajem, że głodówka może się stać dla każdego z nas okazją do wydobycia się z niewoli kosztem i
We własnym baraku, do którego wróciłem po odniesieniu chleba, przywitała mnie cisza. Umilkły nagle rozmowy przy stole, najbliżsi sąsiedzi na pryczy odsunęli się ode mnie, jak gdybym przyszedł tu z zadżumionego miasta, zaprzyjaźnieni więźniowie unikali moich spojrzeń i odpowiadali niechętnie na pytania. Wieść o naszej głodówce rozeszła się już po obozie, wywołując poruszenie i lęk. Uczucia moich rosyjskich towarzyszy musiały być równie kłopotliwe, jak moje. Od czasów amnestii odnosili się do mnie z rezerwą i prawie niechęcią, upatrując nieomal złamanie solidarności więzie
Byłem więc sam. Leżąc na pryczy, przyglądałem się barakowi z uczuciem osamotnienia i strachu. Jak zwykle wieczorem więźniowie przygotowywali się do snu, szepcąc jeszcze cicho między sobą i susząc onuce przy piecu. Paru gotowało w kociołkach oskrobiny z kartofli i zgniłe skrawki rzepy, wygrzebane w śmietniku obozowym obok kuchni. Przejmujący głód zdawał się ciągle daleki końca, ale wkroczył już w okres, w którym stał się nagle prawie obojętny i podobny do znieczulenia całego organizmu.
Nadchodzi chwila, kiedy człowiek głodny zaczyna odczuwać bardziej dotkliwie niż głód fizyczny – głód wyobraźni. Wszystko, o czym myśli, układa się w nieprzytomne rojenia o jedzeniu, a dominującym uczuciem staje się paniczny lęk przed obumieraniem i usychaniem ciała. I kto wie, czy możliwość oszukania głodu nie bywa wówczas ważniejsza niż jego zaspokojenie. Nawet śnieg nabiera stałej konsystencji: można go jeść jak kaszę.