Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 63 из 69

Gorące linie między Moskwą, Pekinem. Waszyngtonem i Delhi rozgrzały się rzeczywiście do białości. Oskarżano się o sabotaż. Ale jaki? Równocześnie na takich obszarach? Przeciwko wszystkim naraz. Wzajemna nieufność kazała postawić w stan gotowości całą potęgę militarną świata. Nie zdawano sobie sprawy, że większość odbezpieczonych głowic zawiera już bezużyteczny szmelc. Sekretarz generalny zaklinał w imię Boga przewodniczącego KPCh. że to nie on. a szef administracji amerykańskiej błagał towarzysza sekretarza o zaufanie.

Jakoż wojna nie wybuchła.

Dopiero na początku czwartej godziny grupa naukowców z Houston stwierdziła możliwość ataku nowym rodzajem promieniowania neutralizującego ciała rozszczepialne. Po następnych dziesięciu minutach ustalono, że ich źródłem jest kosmos – tu niektórzy z jajogłowych wpadli w panikę, uważając, że rozpoczęła się inwazja obcej cywilizacji. Po kolejnych dziesięciu minutach stało się jasne, że promieniowanie, acz nie znane nauce, może pochodzić z pokładu któregoś z tysięcy okołoziemskich satelitów. Wreszcie pięć minut potem popłynęło żądanie natychmiastowej łączności z całą czteroosobową załogą Californii.

Nic uprzedzajmy jednak faktów.

Burt jeszcze raz nawiązał kontakt z grupą na Raronga.

– Już czas!

Ziegler odczuwał rosnącą duszność. Zwiedzanie łodzi podwodnej, nawet wynurzonej, ma w sobie coś z wizyty w kopalni. Komu i

W tym samym czasie do zwiedzających dołączył kapitan Vogt. lekko wyniszczony przez zachła

Ziegler kiwał głową robiąc miny specjalisty od skorupiaków, choć prawdę powiedziawszy nieprzypadkowo został przez De

Zwiedzali właśnie kubryk, czy jak kto woli, współcześniej świetlicę załogową, gdy rozległ się świdrujący dźwięk i Bowling popędził na mostek.

– Co się mogło stać? – zapytała Maggi.

– Alarm trzeciego stopnia – powiedział niedbałym tonem kapitan Vogt.

– Czyli?

– Albo nic, albo trzecia wojna światowa. Dowództwo lubi robić nam takie niespodzianki. Wracamy na górę.

Bowlinga zastali lekko wzburzonego.

– Będziecie musieli opuścić pokład – rzucił.

– Dlaczego?

– Nie wiem. Nikt nic nie wie. Doszło do serii awarii elektrowni atomowych i reaktorów doświadczalnych…

– Tutaj?

– Tutaj nie, wszędzie. Zaczęło się przed godziną, ale o nas przypomniano sobie dopiero teraz.

– Co robimy? – zapytał kapitan Vogt.

– A co możemy zrobić? Znajdujemy się w pułapce. Nie wypłyniemy stąd przed upływem ośmiu godzin. Cholera, tak niewiele brakuje nam do szczęścia. Rób swoje, Vogt, według instrukcji! Ja wyprowadzę państwa…

– Proszę się nami nie zajmować – zaoponowała Maggi. Nie będziemy przeszkadzać…

Jej wypowiedź przerwało zjawienie się kilku nowych oficerów.

– Cała załoga ma wrócić na pokład? – zapytał jeden z przybyłych.

Pionowa zmarszczka niczym kilwater przecięła czoło komandora.

– Nieee. Tylko ochrona, obsługa rakietowa i wachta! W najgorszym wypadku zatopimy jednostkę.

– Instrukcja mówi o zdetonowaniu – zaoponował tęgi oficer.

– Ale na pełnym morzu, a nie na gęsto zamieszkanym atolu, zresztą nie przypuszczam, żeby naprawdę coś nam groziło. Nikt nie wie, że tu jesteśmy.

– Wywiady wiedzą!

– Mamy stałą łączność z samolotami wczesnego ostrzegania i zwiadem kosmicznym, więc jakikolwiek ruch na Pacyfiku zostanie nam zasygnalizowany i będziemy mieli co najmniej kwadrans na podjęcie decyzji. Na razie proponuję jedynie uruchomić maszyny. I spokój, spokój. A my chodźmy – tu zwrócił się do gości – pa

Nim ktokolwiek zdążył zareagować, nogi ugięły się pod Maggi i osunęła się na podłogę.

– Zemdlała! – krzyknął Ziegler – i nerwowo sięgnął do piersiówki.

– Vogt, co się gapisz, lekarza! – zawołał komandor klękając przy zemdlonej, okropnie pobladłej dziewczynie. Szelma pomyślał Ziegler – świetnie to zrobiła – chociaż zatrzymanie oddechu i doprowadzenie do autoomdlenia jest elementem dywersanckiego “abc" dla naśladowczyń Maty Hari.

– Przenieście ją – komenderował Bowling – gdzie nosze?

– Zaraz będą – odkrzyknął ktoś z załogi.

– Proponuję – wtrącił się Roy – położyć ją gdzieś tutaj, nosze zablokują wam trap, a tam zdaje się okropny ruch.

– Racja – zgodził się komandor – wyniesiemy ją. jak się trochę uspokoi.

– Będę przy niej czuwał – zaofiarował się profesor.

Lekarz znajdował się na lądzie i zanim przybył upłynęło sporo czasu. Z kabiny łącznościowców dochodziły tymczasem sprzeczne meldunki, które uzupełniane nasłuchem cywilnych stacji radiowych, dawały obraz kompletnego chaosu opanowującego oście

– A jak ma działać? W porządku! – odpowiedział Bowling.

Zjawił się lekarz, stwierdzając, że pasażerka odzyskała przytomność.

Jedynie mocny szok, wszystko będzie w porządku – padła diagnoza.

– Można już przenieść ją na ląd?

– Nie ma takiej potrzeby, za pół godziny zejdzie na własnych nogach.

Jednak nikomu z załogi nie dane było doczekać tej półgodziny. Bowling meldował właśnie po raz kolejny, że wszystko w porządku i bezskutecznie usiłował dowiedzieć się od swych szefów z Pearl Harbour czy istnieją jeszcze Stany Zjednoczone, gdy z wnętrza łodzi rozległ się pomruk detonacji. Zawył brzęczyk alarmowy. Z dolnych korytarzy zaczął dobywać się gęsty, bury dym. Jednocześnie zagrały jakieś gwizdki, zaiskrzyły lampki.

– Radioaktywny wyciek! – krzyknął oficer dyżurny – i pożar na dolnym pokładzie!

– Spokojnie – dyrygował Bowling – założyć maski, odzież ochro

Czy było tylko jedno źródło dymu – trudno orzec, dla patrzących z lądu cała łódź okryła się gęstą pierzyną brudnej mgły.

Bowling kaszląc wydał polecenie odpłynięcia jak najdalej od brzegu, ku nie zamieszkanej części laguny. W ogólnym zamieszaniu nikt nie zauważył pięciu postaci, które spod wody wgramoliły się na pokład. Wszystkie one niezwłocznie nałożyły maski przeciwgazowe…

Zarówno Maria Bernini, jak pastor Lindorf i Tardi. dotarli do Miami jeszcze przed alarmem. Zdążyli już jednak doświadczyć jego skutków. Nowego przewodniczącego Konwentu awaria energetyczna uwięziła w windzie między piętrami, co nie jest rzeczą najprzyjemniejszą dla chorego na klaustrofobię. Pa

– Dobrze, że chociaż wiem, co chciałam powiedzieć, mamrotała Włoszka, sięgając z niechęcią po długopis i notatnik. Tardi w dyżurującym banku dowiedział się, że powaga sytuacji zmusza giełdę do wstrzymania wszelkich manipulacji finansowych aż do wyjaśnienia. Poufnie mówiono o niewiarygodnie dużym skoku złota, przy spadku wszystkich walut z wyjątkiem dolara australijskiego – może giełdziarze przypuszczali, że kataklizm ominie ten kontynent?