Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 64 из 69

Jakiś dzie

– Co będzie?

– Dlaczego zwraca się pan do mnie z tą kwestią? – zdziwiła się Pierwsza Dama Ekologii – nie jestem Sybillą.

– Czuję w tym waszą rękę! Zapowiadaliście Wielką Zmianę! I dziwię się, że ci durnie z Waszyngtonu i i

– Wróćmy do tematu. Co będzie jutro? Co wyłoni się z tego chaosu?

– Nie wiem.

– Nie chce pani mówić przed czasem? Świetnie. Proszę przvnajmniej obiecać, że będę pierwszy, któremu udzieli pani wywiadu, kiedy już będzie można…

– To prędzej.

– Kiedy mam wpaść z magnetofonem. Jutro rano?

– Powiedzmy – za trzy godziny.

Do końca akcji pozostał zaledwie kwadrans – na neutralizację czekało kilka obiektów z południowego Pacyfiku i Australii. Północna półkula była już czysta, tak jakby nikt nigdy nie odkrył promieniotwórczości, kiedy Lee Grani nadal do De

– Chyba się już zorientowali – zażądali wyjaśnień i rozmowy z całą obsadą Californii.

– A nasi?

– Grają na zwłokę…

– Czy możliwe jest wykrycie promieni kappa?

– Aktualnie posiadanym sprzętem wykluczone, ale jest dostatecznie dużo danych, by California znalazła się na czele listy podejrzanych.

– Jakie przewidujesz działanie?

– Wiem. że uruchamia się programy zmierzające do zniszczenia obiektu. Nasz ośrodek jest cały czas w kontaktach z Camp David… Czekamy na decyzję prezydenta.

– Możesz dać nam bezpośrednią łączność z orbitą?

– Mogę, ale wówczas sam będę musiał się ewakuować. W kwadrans złamią moje szyfry i rozpracują nasze dekodery. A przede wszystkim dotrą do mnie.

– Konspiracja nie będzie już potrzebna. Dawaj mi ich.

Po minucie De

– Kończycie? – brzmi zakodowane pytanie.

– Tak.

– Musicie przygotować się do ewakuacji. Kiedy postawią wam ultimatum, zejdziecie do promu, zapowiadając opuszczenie laboratorium orbitalnego.

– Nie zdążymy wyrzucić emitora.

– Zostawcie na pokładzie ładunek z nastawionym zapalnikiem. Kiedy prom odbije, zgadzajcie się na wszystkie żądania władz. Jeśli będziecie żywi, to nawet jeśli chwilowo was aresztują, wyciągniemy was.

– Dobra.

– Jeszcze jedno, Aldo.

– No?…

– Dziękuję. Dziękuję wam w imieniu ludzkości…

Kontakt urywa się. Silvestri idzie uruchomić zapalnik. Daud Dass przenosi nieprzytomne kosmonautki do promu. Na coraz natarczywsze pytania z Ziemi obaj udzielają wymijających odpowiedzi.

Dlaczego nie zaszczekały arcyczujne foksteriery De

– Wybacz, Burt, te rekwizyty w stylu Bo

– Kłamiesz – odpowiedział spokojnie De

– Toteż mnie chodzi wyłącznie o kontrolę – błysnął białkami oczu Murzyn – nikomu włos z głowy nie spadnie… Tyle że poczekamy tutaj aż do zakończenia operacji.

– Chyba zapominasz Red, że nie ty prowadzisz tę defiladę. Moja załoga w kosmosie właśnie skończyła wykonywać zadanie, również moi ludzie opanowali właśnie pewien obiekt…

– Mqtwę 16 w lagunie Raronga? – zaśmiał się Gardiner – cóż to za przejaw dobrego samopoczucia? Owszem, łódź prawdopodobnie zdobyta, ale przez moich! Dowodzi zaś nią nie doceniony przez ciebie Lion Gro

– Blefujesz, Red! Sytuację kontroluje nie tylko grupa moich najlepszych ludzi, ale nad całością czuwa Barbara, którą tak niefrasobliwie uwolniłeś…

– Barbara? Przykro mi, Burt. Barbara Gray prawdopodobnie już nie żyje, natomiast jej rolę przejęła nasza dzielna Maggi, pamiętasz chyba Maggi Black, drogi przyjacielu?

Gardiner nie mylił się. W pewnym sensie prawdę powiedział również De

– Dlaczego go zabiłaś, to było niepotrzebne! – zaoponował profesor.

Wzruszenie ramionami.

Tymczasem w drzwiach kabiny pojawił się półprzytomny Vogt, prowadzony przez Wanga.

– Daj sygnał na brzeg, że opanowaliśmy sytuację – rzuciła dziewczyna.

– Nie!

– Daj sygnał, albo pierwszą rakietę odpalimy w twoje rodzi

– Nie zdążycie, nie potraficie…

– Nie potrafimy? Blokady zostały zdjęte przez alarm drugiego stopnia, a ja przypadkowo znam się na tych wyrzutniach… Wykonaj polecenie pa

– Po co wam ta łódź?

– Chodzi tylko o pieniądze. O ładny okup – kłamie według ustalonego scenariusza Wang.

Vogt ze sztyletem przy szyi spełnia polecenie. Tymczasem do kabiny zagląda jakiś Chińczyk.

– Szefie – woła do Wanga – ponton z lewej burty. Dziesięciu uzbrojonych…

– To ludzie De

– Nic o tym nie słyszałem – zastanawia się Wang – a pan, profesorze?

Ale Ziegler zajęty jest myszkowaniem w szafce komandora. Tam gdzieś powi

– Naturalnie, naturalnie – nie zastanawiając się odpowiada na pytanie.

– Niech przybijają – mówi niechętnie Wang.

W kilka minut później, po pokazowe krótkiej rzezi na pokładzie, poza Vogtem, nie ma już nikogo żywego z dawnej załogi i z chińskiej grupy Wanga. Wang sam zaskoczony, zginął z rąk Maggi. Lion Groner, w mundurze jakiegoś dryblasowego oficerka, przejął dowództwo.

Ziegler nagle otrzeźwiał. Nic nie rozumiał, choć w olśnieniu pojął wszystko.