Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 48 из 62

Wiemy, że nie ma wiele ponad to, łazienka do niedawna służąca też jako salon kosmetyczny, kuchnia od tostów i skromnych, powtarzających się posiłków, gabinet, w którym jeszcze przed chwilą bawiliśmy, salonik, niegości

Maria Sara zbliżyła się do stołu. Przez kilka sekund stała nieruchomo, jakby oczekiwała kolejnych wyjaśnień przewodnika, on mógł jej powiedzieć na przykład, Proszę zwrócić uwagę na róże, i ona musiałaby odwrócić wzrok, zainteresować się kwiatami, bliźniaczo podobnymi do tych, które ma w domu, a potem wyrzec słowa być może wyrażające miłość z jej strony, Nasze róże, z naciskiem na zaimek, lecz on nie przestaje milczeć, a ona tylko wpatruje się w na wpół zapisaną stronę, nie musi pytać, aby zobaczyć, że oto ma przed sobą oznaki oblężenia, jeszcze nie do rozszyfrowania w półmroku, pomimo wybornej kaligrafii kronikarza. Rozumie, że Raimundo Silva nie odezwie się, a ona chciałaby i jednocześnie nie chciałaby, aby to zrobił, niech nic nie przerwie tej nierzeczywistej ciszy, ale niech wydarzy się coś, co zapobiegnie wdarciu się i

Panował delikatny zmierzch, czuć było lekki wieczorny chłód. Jedno obok drugiego, z łokciami wspartymi na balustradzie balkonu, Maria Sara i Raimundo Silva patrzyli w ciszy, świadomi swej wzajemnej obecności, ramię jednego wyczuwało ramię drugiego i po chwili ciepło krwi. Serce Raimunda Silvy biło bardzo mocno, grzmiało mu w uszach, serce Marii Sary zdawało się wstrząsać nią od głowy do stóp. Jego ręka przysunęła się odrobinę, jej ręka pozostała na swoim miejscu, w oczekiwaniu, jednakże Raimundo Silva nie odważył się pójść dalej, stopniowo zawładnął nim strach, Mogę nie dać rady, myślał, nie widział jasno albo nie chciał zobaczyć, z czym mógłby nie dać sobie rady, ale właśnie to niedookreślenie potęgowało jego przerażenie. Maria Sara wyczuła, że cały się kurczy, jak ślimak szukający schronienia w muszli, głębiej i jeszcze głębiej, i powiedziała ostrożnie, Piękny widok. Pierwsze światła pojawiły się w oknach jeszcze muskanych resztką poblasku dnia, zapalały się uliczne latarnie, ktoś w pobliżu, na placu Lóios, głośno perorował, ktoś mu odpowiedział, ale słów nie dało się rozróżnić. Raimundo Silva zapytał, Słyszała pani tamtych, Słyszałam, Nie udało mi się zrozumieć, co mówili, Mnie też nie, Nigdy się nie dowiemy, do jakiego stopnia nasze życie uległoby zmianie, gdyby pewne usłyszane i nie zrozumiane zdania zostały zrozumiane, Najlepiej, jak sądzę, byłoby zacząć od nieudawania, że nie dosłyszymy tych drugich, tych jasnych i bezpośrednich, Ma pani zupełną rację, ale zdarzają się osoby, które bardziej pociąga wątpliwe niż pewne, mniej przedmiot niż jego pozostałości, bardziej ślady na piasku niż zwierzę, które je zostawiło, to marzyciele, Ma pan oczywiście na myśli siebie, Do pewnego stopnia, chociaż muszę pani przypomnieć, że nie moim pomysłem było napisanie tej nowej historii oblężenia, Powiedzmy, że przeczułam, iż mam przed sobą odpowiednią osobę, To znaczy, że roztropnie woli pani nie brać na siebie odpowiedzialności za swoje marzenia, Czy byłabym tutaj, gdyby to była prawda, Nie, Różnica polega na tym, że ja nie poszukuję śladów na piasku. Wiedział Raimundo Silva, że nie musi pytać, czego w związku z powyższym poszukuje Maria Sara, teraz mógł ją objąć ramieniem, jakby od niechcenia, prosty to gest, na razie braterski, i pozwolić, żeby zareagowała, może delikatnie rozluźni ciało, może skłoni głowę w jego stronę, czekając na kolejny ruch z jego strony. Albo pozostanie spięta, protestując w ciszy, pragnąc, by on zrozumiał, że jeszcze nie nadszedł czas, No więc, kiedy, zapytywał Raimundo Silva samego siebie, zapominając o strachu, Po tym, co powiedzieliśmy, co wyraźnie sobie nawzajem obiecaliśmy, logiczne byłoby, żebyśmy się teraz objęli i pocałowali, przynajmniej tyle, przynajmniej. Wyprostował się, jakby sugerując, że powi