Страница 37 из 62
Nie są to słowa, które przystoją pasterzowi dusz, ten chłód i suchość, jaką wyczuwamy pod delikatnością i słodyczą, w końcu wybuchają brutalnym ostrzeżeniem, jednakże zanim podążymy naprzód, pozwolimy sobie na nową uwagę na temat dość nieoczekiwanego stwierdzenia, że ludzie, którzy się tu znajdują, chrześcijanie i Maurowie, wszyscy są dziećmi jednej natury i tego samego źródła, co oznacza, jak sądzimy, że Bóg, z natury ojciec i jedyny autor źródła, z którego pochodzą wszystkie źródła, jest niekwestionowanym ojcem i stwórcą tych poróżnionych dzieci, które to, walcząc pomiędzy sobą, postępują wbrew woli wspólnego ojca i jego niepodzielnej miłości, można nawet powiedzieć i nie będzie w tym przesady, że na nieuzbrojonym ciele starego Boga będą walczyć na śmierć i życie jego dzieci. Dał tymi słowy arcybiskup Bragi jasny dowód wiedzy, że Bóg i Allach to jedno i że cofając się w czasie aż do chwili, kiedy nikt i nic nie miało swej nazwy, nie sposób byłoby znaleźć różnice pomiędzy Maurami i chrześcijanami, poza takimi, które istnieją pomiędzy człowiekiem i człowiekiem, kolor, wzrost, fizjonomia, ale czego na pewno nie pomyślał prałat ani też nie możemy tego od niego wymagać, biorąc pod uwagę zacofanie intelektualne i powszechny w tych epokach analfabetyzm oraz to, że problemy zawsze się zaczynają wtedy, kiedy na scenę wkraczają pośrednicy Boga, czy ich imię brzmi Jezus czy Mahomet, żeby nie wspomnieć już pomniejszych proroków i zwiastunów.
Należą się dzięki arcybiskupowi Bragi uzbrojonemu i wyekwipowanemu na wojnę, w kolczudze, z dwuręcznym mieczem przytroczonym do łęków siodła, w hełmie z nosalem, choćby za to, że tak głęboko wszedł w spekulacje teologiczne, może nie pozwoli mu ta broń dojść do wniosków bardziej humanitarnych, bo wtedy można byłoby zobaczyć, jak bardzo woje
Poddając się tym prawdopodobnie ryzykownym rozważaniom, straciliśmy początek odpowiedzi mauretańskiego rządcy i żal nam niepomiernie, bo według tego, co posłaniec był w stanie zrozumieć i przekazać, rozpoczął on od wyrażenia kilku wątpliwości co do prawa albo nawet zwykłej geograficznej przynależności do wzmiankowanego królestwa Luzytanii. Doprawdy żal, powtórzmy, zważywszy na to, że kontrowersyjna kwestia granic i bardziej jeszcze niż ona, kwestia tego, kim w końcu jesteśmy, czy nie potomkami i historycznymi dziedzicami sły
Szczerą przyjemność sprawiły Raimundowi Silvie rozważne słowa, nie dlatego, że Bogu zostawiły ocenę różnic, które pchają ludzi do walki przeciwko sobie, rzekomo w Jego imieniu i wyłącznie dla Jego chwały, ale z powodu godnego podziwu spokoju w obliczu przewidywalnej śmierci, która, zawsze będąc pewną, staje się, by tak rzec, nieuchro