Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 22 из 62

Następne kroki powtórzyły już tylko codzie

Historia oblężenia Lizbony leży na nocnym stoliku. Raimundo Silva ujął książkę w dłonie, pozwolił, żeby sama się otworzyła, znamy jej treść, nie będzie nowej lektury. Usiadł przy biurku, gdzie czeka na niego nie skończony tomik poezji, to znaczy nie skończone jego poprawianie, a także przeczytana tylko w jednej trzeciej powieść przyniesiona przez Costę, co do której nie było pośpiechu, poprawione niektóre błędy, zasugerowane gdzieniegdzie wyjaśnienia, a nawet dyskretnie poprawionych kilka błędów ortograficznych. Raimundo Silva usunął na bok lektury obowiązkowe i wsparł czoło na wygiętych w łuk palcach, popatrzył nie widzącym wzrokiem na Historię oblężenia Lizbony, niebawem jednak i ona poszła w ślady powieści i tomiku poezji, biurko jest gładką, czystą powierzchnią, tabula rasa, powiedzielibyśmy, w pełni wykorzystując możliwości języka, redaktor pozostał tak przez długie minuty, słychać jednostajny odgłos deszczu za oknem, nic więcej, jakby miasto nie istniało. Wtedy Raimundo Silva sięgnął po kartkę papieru, także gładką i czystą, tabula rasa, i u góry wyraźnym, stara

Co mam napisać to nie jedyne pytanie, zaraz przyszło mu do głowy następne, równie władcze i tak naglące, że chciałoby się je uznać za skutek nagłego odruchu, jednak roztropność doradza, byśmy nie powracali do dywagacji, w których uprzednio się zagubiliśmy i które ponadto wymagałyby, aby nie popaść powtórnie w pomieszanie pojęć, rozróżnień pomiędzy związkami intymnymi i związkami przypadkowymi, co najmniej tyle, a tak naprawdę w tym wypadku interesuje nas tylko to, że Raimundo Silva po zadaniu sobie pytania, Co mam napisać, zapytał, Od czego zacząć. Rzec by można, że pierwsze pytanie jest ważniejsze, gdyż ono zadecyduje o celach i naukach płynących z tekstu, który dopiero powstaje, lecz nie mogąc i nie chcąc cofać się tak bardzo, że konieczne stałoby się napisanie Historii Portugalii, na szczęście krótkiej, ponieważ zaczęła się zaledwie kilka lat wcześniej i jej kres, którym jest, jak zostało powiedziane, oblężenie Lizbony, znajduje się w zasięgu wzroku, a także dlatego, że opowiadanie nie posiada odpowiedniego wprowadzenia, by rozpocząć się w chwili, w której krzyżowcy odpowiedzieli królowi, Nie zgadzamy się, więc pytanie jawi się jako nieuniknione odniesienie faktograficzne i chronologiczne, równoważne z pytaniem, jakie zadałby lud, Z której strony mam to ugryźć.

Wydaje się więc konieczne cofnięcie się odrobinę w czasie, na przykład do przemówienia Dom Alfonsa Henriquesa, co zresztą pozwoli na nową refleksję na temat stylu i słów mówcy, o ile nie wymyślenie całkiem nowego dyskursu, lepiej oddającego ducha czasów i mentalność ludzi albo po prostu zgodnego z logiką sytuacji, który z racji zawartości i charakterystycznych szczegółów będzie mógł usprawiedliwić zgubną odmowę krzyżowców. No tak, ale tutaj pojawia się poprzednia kwestia, dobrze byłoby wiedzieć, kim byli rozmówcy króla, do kogo on przemawiał, jakich ludzi miał przed sobą, kiedy wygłosił przemówienie, Na szczęście nie jest niemożliwe dowiedzenie się tego, należy tylko udać się do korzeni, do kronikarzy, do samej Historii oblężenia Lizbony, tej, którą Raimundo Silva ma na swoim biurku, jest ona bardzo klarowna, wystarczy przekartkować, poszukać, znaleźć, informacja pochodzi z dobrego źródła, mówi się, że prosto od sły

Mankamentem źródeł, choć szczerych w intencjach, są pewne nieścisłości co do danych i zaślepienie propagandą, teraz powiedzielibyśmy o swego rodzaju wewnętrznej skło

Szczęśliwie dla redaktora martwią go rzeczy zgoła odmie