Страница 20 из 62
Deszcz nie zelżał. W drzwiach wydawnictwa Raimundo Silva spoglądał z niezadowoleniem na niebo pomiędzy gałęziami drzew, ale niebo było jedną wielką chmurą, bez fragmentów błękitnego nieba, a deszcz padał z irytującą jednostajnością, ani bardziej, ani mniej. Nie będzie następnego dnia, wyszeptał, powtarzając dawne powiedzenie ludzi przyzwyczajonych do meteorologicznych prognoz, w które jednak nie należy całkowicie wierzyć, bo po tym dniu nadeszły następne, a dla Raimunda Silvy ten dzień nie jest z pewnością ostatnim. Pracownicy wychodzili na obiad, było już po pierwszej, rozmowa się przeciągnęła. Pomyślał, że nie chciałby spotkać Costy, musieć z nim rozmawiać, słuchać go, wytrzymywać jego obwiniającego spojrzenia, i w tej samej chwili odkrył, że jeszcze bardziej nie chciałby zobaczyć i
Aby dotrzeć do domu, skorzystał z dwóch autobusów i jednego tramwaju, żaden nie podwiózł go rzecz jasna pod drzwi, ale nie było i
Zmieniwszy ubranie, z grubsza wysuszony, Raimundo Silva przygotował obiad, ugotował ziemniaki jako dodatek do konserwy z tuńczyka, na co zdecydował się po przeanalizowaniu wszystkich możliwości, dodajmy, że było ich niewiele, i uzupełniwszy to zwyczajowym talerzem zupy, poczuł się pokrzepiony i zaobserwował przypływ sił. Gdy jadł, poczuł w głębi ducha dziwne wrażenie, jak gdyby doświadczenie tylko imaginacyjne, czuł się jak ktoś, kto właśnie powrócił z długiej podróży po dalekich krajach i i
Jedną trzecią naszego życia spędzamy, śpiąc, wszyscy o tym doskonale wiemy i możemy sami to potwierdzić, zliczając godziny pomiędzy położeniem się do łóżka i wstaniem, odliczając bezse