Страница 8 из 72
W dzisiejszym świecie żaden bolszoj teatr nie mógłby funkcjonować bez tromtadrackiej reklamy. Więc stratedzy Kremla powołali (2004), dla zachodnich dzie
Ludzie, którzy pracowali jako współpracownicy w konspiracyjnej („podziemnej”) drukarni „Zecera”, nie wyszli na tym znakomicie, gdyż roku 1983 wylądowali w reżimowym „pierdlu” i później bezduszny świat wcale ich nie hołdował. Vulgo: nie będąc członkami KOR-u – nie robili za herosów kiedy A.D. 1989 ojczyzna się zdekomunizowała i ogłoszono III Rzeczpospolitą. Laurki bowiem wystawiano selektywnie. Mogli tylko robić za świadków heroizmu „Zecera”, który znowu (przy aresztowaniu) dał brawurowy popis.
Czasy były ciężkie: tuż po „stanie woje
Witek „Znajda”, będąc prawą ręką „Zecera”, stał się rutyniarzem „konspiry”. Jego słabością był – mimo zapewnień Bochenka, że „glina” ich nie ruszy – ciągły paniczny lęk przed wpadką i aresztowaniem. Lecz jego siłą było biegłe maskowanie tego strachu, czyli mimikra. Lubił udawać kogoś i
Esbecja zjawiła się niespodziewanie. Bez dzwonienia, bez pukania – czymś otworzyli drzwi i weszli niby do swojego domu. Z ciemnego korytarza zabrzmiał familiarny pytajnik:
– Jak leci?
– Różnie, raz kwadratowo, raz podłużnie – odparł Mariusz.
– Dzisiaj będzie skośnie – wycedził mundurowy.
Mundurowemu towarzyszyło kilku „zomoidów” i cywil okularnik. Ten się rozejrzał i wskazał niepracującą akurat maszynę drukarską:
– Co, zepsuła się, czy zrobiliście sobie przerwę na szlugi?
– Nie wiem czy się zepsuła, bo nie używam tego, to nie moje – wyjaśnił Mariusz. – Zostało, cholerstwo, po poprzednim właścicielu, ja nawet nie wiem do czego to służy.
– Pewnie do bicia masła – uśmiechnął się człowiek noszący oficerski mundur.
Zaprzeczyć mogłaby gotowa już „bibuła”, lecz nic takiego wokół nie leżało. Intruzi zerknęli do sąsiednich izb – też nic, ani śladu czegoś drukowanego nielegalnie.
– Gdzie są bezdebitowe wydawnictwa? – spytał mundurowy.
– Pod ziemią – burknął „Zecer”.
– Znaczy w piwnicy?
– Nie w piwnicy, tylko w podziemiu, głupku. Nie wiesz, że wydawnictwa bezdebitowe to druki podziemne?
Wtedy – za tego „głupka”- oberwał pierwszy raz. Kułakiem, aż się zgiął. Mundurowy chciał jeszcze poprawić kolanem, lecz rozległ się krzyk jednego z zomowców:
– Panie kapitanie, tutaj!
Zomowiec wlazł do łazienki, gdzie „Zecer” produkował (ubocznie) bimber; wa
– Bimber! – ucieszył się kapitan.
– Nie bimber, tylko roztwór – sprzeciwił się Bochenek.
– Jaki roztwór?
– Balsamiczny. Chciałem powiedzieć: balsamizujący.
– Czyli co?
– Czyli jak wasz generał zejdzie albo go odstrzelą, będziecie mogli go zabalsamować w tej wa
– Coś ty powiedział?!! – ryknął mundurowiec.
– Hau, hau!
Pięść wystrzeliła prosto w podbródek, „Zecer” stracił przytomność i runął. Ocucono go kopem. Wszyscy aresztowani to widzieli. Później dał twardzielski show przed trybunałem – stawiał się sędziom. I wreszcie trzeci garnitur świadków swej „kiziorności” otrzymał w więzieniu, gdy kazano mu posprzątać spiżarnię. Miast sprzątać, otworzył wszystkie puszki konserw, które się tam znajdowały, kilkaset sztuk. Szybko się uwinął, starczyła mu godzina i kwadrans. Naczelnik zapytał winowajcę: „- Dlaczego? I…”, a ten wyjaśnił, że przez „brak zaufania do reżimu”: chciał sprawdzić czy papierowe opaski puszek kłamią tak samo jak wszystkie reżimowe druki. Kiedy miesiąc później wyszedł z karceru, „kryminalni” sprawili mu łomot „pod celą”, bo przez niego mieli dużo gorszy jadłospis – samą suchą kaszę oraz zgniłą zieleninę. Ale i ten łomot zaliczono później Bochenkowi do rejestru martyrologii politycznej, dysydenckiej chwały, „kontry”. Zbierał punkty bezbłędnie – ściśle według scenariusza.
Generał-lejtnant Wasilij Stiepanowicz Kudrimow już jako młodzian był człowiekiem wierzącym, i to wierzącym obustro
Niespełna wiek później (~1656) rozpoczęła się ewolucja: pierwszym następcą Opryczniny został Tajny Urząd (Siekrietnyj Prikaz) cara Aleksego, a za Piotra I – Prieobrażieńskij Prikaz (1695). Od 1718 roku funkcjonowała Tajna Kancelaria, potem Tajna Ekspedycja (1762) Katarzyny II, Komitet Wyższej Policji (1805) Aleksandra J, wreszcie sławny III Wydział Kancelarii carskiej (1826), utworzony za Mikołaja I przez szefa Korpusu Żandarmów, generała Alieksandra Benkendorfa. Jeszcze sławniejsza Ochrana, która przed puczem bolszewickim zwanym Rewolucją Październikową ulokowała swych agentów w sztabach wszystkich organizacji i partii rewolucyjnych (Azef, Łuczenko, Malinowski e tutti quanti), zastąpiła III Wydział na całym terytorium Rosji ze schyłkiem XIX wieku, choć swój petersburski oddział miała już dużo wcześniej (1866), a status gubernialny zyskała latem (sierpień) 1881, co uczyniło ją „bezpieką” wszechpaństwową. Bolszewicy zreformowali ją po swojemu (ideologicznie), zaś ewolucyjne mutacje komunistycznych tajnych służb zwały się kolejno: Czeka (plus równocześnie wojskowe GRU), GPU, OGPU, NKWD, NKGB, MGB, KGB i FSB.