Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 85 из 108

– No, co z wami? Zwątpiliście wszyscy? – kpiła Achaja.

Aiiiiiiiiiiii podnosiła się powoli. Usiłowała ręką zatamować krew. Była jednak twarda.

– Ucz! – jęknęła. I zgarbiła się jednocześnie, żeby przynajmniej nowy cios nie bolał tak strasznie. Była przyzwyczajona do twardej szkoły. Nie miała za złe obcej, że pobiła wszystkich tak boleśnie.

Achaja podeszła do niej i wyprostowała ją, ciągnąc za włosy.

– W każdej ręce masz po pięć palców. Kciuk i dwie pary. Odtąd musisz je tak dzielić. – Podała jej dwa kije. – Prawą chwytasz tak: kciuk z góry, pierwsze dwa z dołu, drugie dwa z góry. Lewa dłoń odwrotnie – pokazała jej, jak ma trzymać, i ułożyła palce. – Teraz przerzuty, prawą krótki, lewą długi.

Aiiiiiiiiiiii pogubiła kije przy pierwszej próbie.

– No, teorię już znasz. Teraz poćwicz, a po roku następna lekcja.

– Jak to: po roku? – Dziewczyna nie zrozumiała niczego. – Co ty mówisz?

– Musisz opanować podstawy. Ale to tylko wieczorami, tfu! rankami. Bo przez wszystkie noce przez ten rok masz łupać kamienie gołymi rękami. Weź kij, musisz utwardzić go w ognisku, odnaleźć jakieś duże kamienie i rozłupywać je od zmroku do świtu.

– Po co?

– Musisz być silna. Musisz mieć silne ręce i silne palce – tłumaczyła tamtej cierpliwie. – Inaczej cała nauka na nic.

– Jestem silna! – krzyknęła Aiiiiiiiiiiii.

– Taaaak? – Achaja uśmiechnęła się słodko. – No, to cześć. – Podała jej dłoń. – Robimy tak: ściskamy się za ręce. Jedyna możliwość przerwania pojedynku, to jak przeciwnik klęknie przed zwycięzcą i pocałuje go w kolano. Dobrze?

– Dobrze!

– I pamiętaj – szepnęła Achaja. – Zrób to szybko. Zanim pogruchoczę ci kości!

– He, he… Chwal się. Chwal! A ja zaraz…

Nie dokończyła. Ścisnęły się na znak dany przez Ar

– Teraz już wiesz, o co mi chodziło? – uśmiechnęła się Achaja.

– Uch… – Aiiiiiiiiiiii nie mogła zaczerpnąć oddechu. – Wiem! Bogowie…

Jęknęła cicho. Ciągle na kolanach. Nie mogła rozprostować palców. Achaja przyklęknęła obok.

– Jestem dobra – szepnęła. – Bardzo dobra. Jestem mistrzem. Mówią nawet, że szermierzem natchnionym. Ale jeśli przyjedzie tu Virion, potnie cię na paseczki, nawet nie przerywając śniadania. A jeśli przyjedzie tu Nolaan, to nie będziesz nawet wiedziała, że giniesz. A on nie będzie nawet wiedział, że cię zabił. Rozumiesz mnie? Tam za lasem jest bardzo twardy świat. Tam nie ma takich wojowników jak wy. Ale skurwysyny są sto razy większe. Tysiąc razy większe. Oni nie wytrzymają w nocy walki z wami jeden na jednego. Ale załatwią was jak zechcą. Uwierz mi. Oni są bardziej twardzi. Oni są bardziej bezwzględni. Oni mają siłę, mają pieniądze, możliwości, oni mają czas. – Achaja spojrzała Aiiiiiiiiiiii w oczy. – Za trzy lata Wielkiego Lasu już nie będzie. A te swołocze będą. I będą miały się dobrze. Zrozumiałaś mnie? – Popatrzyła uważnie. – Dobrze mnie zrozumiałaś? – Dotknęła dłonią jej szyi. – We wszystkim mnie zrozumiałaś?

Ar

– Wysłuchaj jej uważnie – szepnęła. – Jej słowa są słowami Biafry. Najgorszego sukinsyna, jakiego ziemia nosi. Wysłuchaj jej uważnie.

– Ale…

– Posłuchaj jej uważnie – powtórzyła Ar

– Nie damy się!

– Posłuchaj. Usiłowałaś już nie dać się Achai. Ona jest twarda, owszem. Ale Biafra jest o całe niebo większą zarazą.

Achaja prawie zastrzygła uszami, słysząc takie określenia w ustach czarownicy. Uśmiechnęła się nieznacznie.

– Musisz nas skontaktować ze Starszymi, Aiiiiiiiiiiii. Musisz!

Dziewczyna spojrzała na Achaję.

– Tego się nie da zrobić.

– Musisz, kotku.

– Nie. Nie mogę. Ja jestem za mała.

– Możesz. Tylko skup się.

– Nie da rady.

Achaja nachyliła się do jej ucha.

– Posłuchaj, Aiiiiiiiiiiii. Jak to załatwisz, dam ci się pokonać przy wszystkich twoich kolegach i koleżankach. Zrobisz ze mną w szermierce co zechcesz. Na ich oczach!

– O, Bogowie! – Dziewczyna rozszerzyła swoje smolistoczarne oczy. – Kurde. Dam ci za to mój łuk i wszystkie strzały, i plecionkę, co ją robiłam zeszłej zimy, i mojego chłopaka. Na trzydzieści dni. On jest fajny! Fajny, fajny! Strasznie go kocham! Będzie ci się strasznie podobał.

Achaja zerknęła na Ar

Czarownica nachyliła się również i szepnęła.

– Aiiiiiiiiiiii, posłuchaj nas uważnie. Jak pokonasz Achaję przy świadkach, to sama pewnie zostaniesz Starszą. Wszyscy będą ci zazdrościć. A ona najpierw rozwali pięćdziesięciu wojowników. A potem ty ją. Rozważ to dokładnie.

– O, Bogowie – jęknęła Aiiiiiiiiiiii. – Tak strasznie bym chciała cię pokonać – zagryzła wargi. – Naprawdę nie chciałybyście mojego chłopaka? Co? On jest fajny!

– Nie chcemy twojego chłopaka, dziewczyno. Nie chcemy twojego łuku, choć na pewno jest dobry. My musimy porozmawiać ze Starszymi.

– I jesteśmy ci w stanie bardzo pomóc – dodała Achaja. – Dzięki nam możesz zostać Starszą – sączyła jad w ucho skołowaconej dziewczyny. – My jesteśmy z wywiadu. Pomożemy ci nawet tutaj. Będzie fajnie.

– Wszyscy będą ci zazdrościć – wtrąciła Ar

– Będzie ci dobrze, dziewczyno – syczała jak wąż Achaja. – Z nami będziesz kimś.

– My możemy sprawić, że będziesz najważniejsza. Najlepsza. – Oczy Ar

– Co ci zależy? Tylko nas skontaktujesz. Taki drobiazg? Czy to w ogóle warte splunięcia?

– A za to… – Ar

– Taki mały układ. Rozumiesz? – szeptała Achaja. – No, zgódź się. Co ci zależy?

– To taki drobiazg – szeptała Ar

Aiiiiiiiiiiii patrzyła to na jedną, to na drugą. Nie bardzo wiedziała, czym może zaszkodzić swoim, zgadzając się na tę propozycję. Dla pewności spytała jednak:

– Wy chcecie dla nas dobrze? Tak?

– Tak! Tak! – Obie, czarownica i Achaja, energicznie przytaknęły, usiłując zachować przy tym kamie

– No… to dobrze. Mój chłopak może wiele u…

– Pomiń nieistotne szczegóły. Zrób to.

Obie wstały. Ar

– Ale jesteśmy świnie – szepnęła Ar

– Jesteśmy w wywiadzie.

– No. Aleśmy jej wodę z głowy zrobiły. Biedna dupka.

– Bywa. I tak lepiej będą miały pod naszym butem, niżby miały być spalone.

– Prawda. – Ar

– Ja – ziewnęła Achaja. – Jestem bardziej wprawiona.

Starsza Starsza siedziała jak poprzednio – na podwiniętych nogach. Jej rada również. Teraz jednak Achaja i Ar

– Chciałyście mówić – powiedział jeden z mężczyzn.

– Pani. Państwo… mam na imię Achaja i jestem majorem wywiadu Królestwa Arkach. Jestem księżniczką. Moja Starsza Siostra, Królowa Arkach, kazała mi powiedzieć te słowa: chcemy pokoju, chcemy zawarcia układu pomiędzy naszymi…

– Paląc Las? – przerwała Starsza Starsza.

– Pani, Las spłonie w przeciągu trzech lat. My jednak możemy to powstrzymać. – Achaja usiłowała nie dać po sobie poznać, że docenia zdecydowane działania Biafry. Musiał im nieźle „dopiec” w międzyczasie. Zaryzykowała: