Страница 108 из 108
Zapach wzmógł się. Pewnie. Mężczyzna nie mógł po ciemku odejść daleko. Chwilę później usłyszała go. Właśnie krzesał ogień, chcąc zapalić pochodnię. Widać uznał, że nikt go nie będzie już gonić. Błąd. Chociaż nie taki wielki, bo niby skąd mógł wiedzieć, że zabójcy jego pani widzą po ciemku i mogą węszyć lepiej niż gończe psy.
Jej koń nie chciał już przyspieszać. Wzruszyła ramionami. Tamten stał raptem kilkadziesiąt kroków dalej. Musiał usłyszeć niepewny stuk kopyt obcego konia. Zamarł w bezruchu. Kiedy go zobaczyła, właśnie usiłował się ukryć pod rozłożystym krzakiem.
Podjechała powoli, a kiedy tamten wstrzymał oddech zatrzymała się, chwyciła go za szaty na karku, podniosła jedną ręką i przerzuciła sobie przez kulbakę.
– Gdzie masz list? – spytała.
Wrzasnął przerażony. Nie widział niczego. Czuł tylko, co się dzieje.
– Słuchaj – uśmiechnęła się. – Albo powiesz, albo zacznę wydłubywać ci palcem mózg. Przez nos, kawałek po kawałku.
Zapach strachu po prostu ją odurzył. Wrzasnęła nagle, nie mogąc się kontrolować. Zaczęła wyć. Wyć jak wilczyca i za żadne skarby nie mogła tego powstrzymać. Mężczyzna zsikał się ze strachu, mocząc jej róg płaszcza. Podawał jej pismo drżącą dłonią, ale nie mogła go wziąć, tak była rozdygotana. W końcu chwyciła papier zębami, zawróciła, smagając konia wodzami, i zmusiła go do cwału. Czuła… Czuła zapachy różnych zwierząt, nocnych drapieżników, sów, wilków, lisów, rysi i żbików. Słyszała ich ciche głosy.
Przypomniała sobie książkę, którą czytała w swoim pałacu w Troy, zanim zaczęło się to wszystko. Opowieść o małej dziewczynce zagubionej w ciemnym lesie, która bała się każdego dziwnego dźwięku, bała się każdego cienia. Ach! Jak można się tak bać? Teraz las był dla niej domem, znała go, czuła. Jak mogła kiedyś identyfikować się z tamtą dziewczynką, która o mało nie umarła ze strachu, wyobrażając sobie zbliżające się potwory? Potwory…
Achaja zamarła nagle, wstrzymując konia. Bogowie! Przecież… Przecież teraz… Sama była potworem. Już nie małą dziewczynką zagubioną w lesie. Ale ceną, którą musiała zapłacić było, że sama została potworem.
Potrząsnęła głową. W opowieści nieznanego autora wszystko się zgadzało. Naprawdę nie była już przerażoną dziewczynką. Po prostu przeszła na drugą stronę. To ona mogłaby straszyć małe dziewczynki.
KONIEC TOMU DRUGIEGO