Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 69 из 72

Katharina trafiła pechowo. Facet nie był z branży. Zajmował się futbolem, a nie modelingiem. Natasha trafiła właściwie. To czysty przypadek. Pojechała z ochroniarzem do Maritima około trzeciej nad ranem. Po 30 minutach do pokoju wszedł „mister ważny”. Zrobili prawie cały program. Alfabetycznie. Anal, frenching, oral… Niekoniecznie w tej kolejności. Nie zgodziła się jedynie na p jak penetracja. Do tego ma prawo tylko jej „misiaczek Roberto”. Wczoraj rano dowiedziała się, że jedzie do Włoch. Gdy zadzwoniła do Roberto, nie mógł uwierzyć…

Katharina miała takie same szanse jak ona. Po prostu źle trafiła z tym piłkarzem. Teraz mama Kathariny robi z tego wielką sprawę. Niepotrzebnie. Co ona myślała, do cholery?! Że one z Marksem wieczorami grają szachy w tych hotelach? Zupełnie niepotrzebnie. A teraz kręci się wszędzie policja i dzie

A matka Natashy? Co ona na to by powiedziała? Pewnie nic nie wie. Natasha od dawna mieszka tylko z ojcem. Ojciec pracuje od rana do wieczora, aby zapłacić za czynsz i kupić jej parę gadżetów. Mama wyjechała do Zurychu, gdy Natasha miała pięć lat. Też chciała być modelką. Nie ma z nią żadnego kontaktu. Natasha czasami za nią tęskni. Może kiedyś matka zobaczy ją w jakiejś kolorowej gazecie. I może wreszcie wtedy zacznie odpowiadać na jej listy…

Dzisiaj rano jadąc autem, zatrzymałem się na tym samym skrzyżowaniu. Hinduski sprzedawca zapukał w szybę mojego samochodu. Kupiłem gazetę. Nie było w niej nawet jednego słowa o Magdzie.

Serdecznie,

Janusz L.

Warszawa, niedziela wieczorem

Drogi Januszu,

dlaczego swoimi książkami wzbudzasz aż taką agresję wśród feministek? Ty, mężczyzna, pisarz kobietom przyjazny jak żaden i

Pozdrawiam,

MD

Słupsk, poniedziałek wieczorem

Małgorzato,

jestem w Słupsku…

Przyjeżdżam tutaj przeważnie (czasami po drodze zahaczam o rodzi

Mała, a dla Warszawy, Poznania, Wrocławia lub Krakowa skrajnie prowincjonalna uczelnia w pewnym mieście blisko Ustki kojarzonej z urlopami. To w pewnym sensie prawda. Ustka jest bardzo blisko i czasami nawet wieczorami po dziewięciu czy dziesięciu godzinach wykładów jadę tam i spaceruję wzdłuż plaży ciesząc się, że nie muszę nic do nikogo mówić. Nie mam wcale Judymowego poczucia jakiejś misji, ale uważam, że tzw. prowincjonalni studenci nie są w niczym gorsi od studentów z uczelni notowanych na szczytach rankingów. Może są tylko biedniejsi i bardziej chcą się czegoś nauczyć, aby wydostać się z tej biedy. Poza tym Słupsk wybrałem także z i