Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 67 из 72

Gryzące pierś matki niemowlę, rozjuszony odmową trzylatek rzucający zabawkami w ekran telewizora i palestyński terrorysta wysadzający się w powietrze w pełnym ludzi klubie nocnym w Tel Awiwie z okrzykiem „Allahu akbar” („Bóg jest wielki”) różnią się jedynie rodzajem broni, jaki wybierają, aby się zemścić. Wszyscy oni czują się tak poniżeni swoim losem, że nie widzą i

Zemsta zawiera w sobie zawsze jakiś dramat. Najczęściej wiele spektakularnych dramatów. Jest przez to niesłychanie literacka i stanowi gotowy scenariusz filmowy, o czym najlepiej wiedzą w Hollywood. Jedną z wielu książek, których fabuły oparte są na aktach zemsty i która przychodzi mi akurat na myśl, jest na przykład „Hrabia Monte Christo” Alexandra Dumasa. To dziewiętnastowieczna klasyka. Główny bohater, spokojny marynarz Edmond Dantès, zostaje niewi

Zemsta to najgorszy i najbardziej okrutny przejaw narcyzmu. Czasami zastanawiam dlaczego do Dekalogu nie dodano jedenastego przykazania: „nie będziesz się mścił”.

Pozdrawiam,

Janusz L.

Warszawa, środa

Drogi Januszu,

skąd wiesz? Przecież jeszcze o tym nie rozmawialiśmy, a było tak…

Siedzi przede mną furia, twarz ma nabrzmiałą, czerwoną z wściekłości. Grymas wykrzywia mu usta. Krzyczy. Może, bo płaci. Nie może. Dziwi się, ale tylko przez sekundę. Na zwróconą uwagę, że nie płaci za wysłuchiwanie wrzasków, wrzeszczy jeszcze głośniej. Mimo to nie czuję się wyróżniona. Ze swoim złudnym poczuciem siły staje się w moich oczach groteskowy. Żałosny. A więc jednak nie ma takich pieniędzy? Niemożliwe. Szok. Wstaję i już nic ani nikt tego nie zmieni. To moja droga do wolności. Idę w stronę drzwi, a na plecach czuję oddech niepohamowanego pragnienia zemsty. Piszesz, że pragnący zemsty czują się tak poniżeni swoim losem, że nie widzą i

„My, ludzie o skło

Pozdrawiam,

M.

Frankfurt nad Menem, czwartek wieczorem

Małgorzato,

nie wiedziałem…

Napisałem o zemście przypadkowo. Poruszony konkretnym wydarzeniem z Frankfurtu. Może to czysty zbieg okoliczności? A może nie? Opowiesz mi kiedyś, kto jest „żądny zemsty”? Zresztą to pewnie najmniej istotne teraz. Takich „żadnych” jest tak dużo, że stają się do siebie bardzo podobni.

Mogę sobie ich wyobrazić. Po pewnym czasie wracają jak wspomnienie o niepotrzebnie, bezsensownie straconym czasie. Zanim się opamiętamy i zauważymy, o co w tym wszystkim chodzi, wykradają nam czasami całe lata życia, energii, poświęcenia. Dla nich pomysły przeobrażamy w projekty. Jak opętani je realizujemy, ale oni się nimi chwalą. Nie wracamy dla nich do domu na czas. Spóźniamy się na spotkania z naszymi najbliższymi. Zapominamy, czy dzisiaj niedziela, czy poniedziałek. Boimy się nie swoimi, ale ich lękami. Zaniedbujemy siebie i najbliższych. Dla nich. Przyczyniamy się naszymi sukcesami do ich biografii. Jesteśmy na ich szarych, nudnych i wyświechtanych kożuchach. Nabijamy ich kasę i pompujemy w balon ich ego. Szczycą się naszymi sukcesami, uznając je za własne. Przeważnie zupełnie świadomie. Gdy czują przy tym dyskomfort (zdarzają się i tacy), usprawiedliwiają się przed sobą, wmawiając sobie i i

A książkę Beattie już zamówiłem. Lubię czytać – ale przede wszystkim wiedzieć – to co Ty. Dzisiaj szczególnie…

Janusz L

PS To wszystko minie…