Страница 65 из 72
Tak filozofowaliśmy sobie z Norbertem przy piwie, siedząc na kartonie w pobliżu południowego wejścia do mojego banku. Poza tym od dzisiaj Norbert, za moją namową, postanowił żebrać na bilet lotniczy. Na Seszele… I tak nie uzbiera. Za bardzo potrzebuje alkoholu, aby przestać go kupować za użebrane pieniądze. Ale nawet gdyby, to i tak nigdzie nie wyjedzie. Za bardzo przywiązał się do myśli, że pewnego dnia pójdzie na Leipziger Strasse i będzie czekał na Nathalie…
Serdecznie po powrocie,
Janusz L.
Warszawa, sobota
Januszu,
to, co pozwala nam normalnie żyć i funkcjonować, to irracjonalne przekonanie, że będziemy żyli wiecznie. Nie myślę tu o zbawieniu, ale o życiu codzie
W tym kontekście zupełnie nie rozumiem ludzi, którzy wrzucając grosz do żebraczego kapelusza, muszą koniecznie wiedzieć, na co on pójdzie. Czy nie wystarczająco okrutnie obszedł się los z żebrakiem, że oto siedzi na ulicy, pod kościołem i opowiada, czy też konfabuluje historię własnego życia nam, obcym ludziom? Pokazuje własną mizerię, słabość i złamaną biografię. Jaka tak naprawdę jest różnica między żebrzącą alkoholiczką, która kłamie, że potrzebuje dwa złote na bułkę, a tą, która zbiera na najtańszy alkohol? Kto nas upoważnił do przeprowadzania takich śledztw? Po co nam one? Czy nie wystarczająco upokarzający i tragiczny jest sam fakt stoczenia się na dno? Czemu w tej kobiecie o zachrypniętym głosie i z brakami w uzębieniu nie chcemy zobaczyć młodej dziewczyny, jaką kiedyś była? „Trzeba było się uczyć” – powie w tym momencie niejeden śledczy. „Mnie to w życiu nikt nic za darmo nie dał” – dorzuci następny. I co z tego? To dylematy, które każdy powinien rozważyć we własnym sumieniu. Wystarczy przymknąć oczy i wyobrazić sobie siebie jako żebraka albo żebraczkę. Że to niemożliwe? No cóż, każdemu jego kataklizm. Z polskich ulic prawie całkowicie zniknęły rumuńskie dzieci z wyciągniętymi po daninę rączkami. Czyżby to znaczyło, że ich rodzice już się wzbogacili, czy też my przestaliśmy dawać?
Pozdrawiam,
M.
Frankfurt nad Menem, niedziela wieczorem
Małgorzato,
wracam po urlopie niebezpiecznie szybko do normy. To niedobrze. Za chwilę zapomnę, że pojechałem, aby odpocząć. Coraz lepiej mi w biurze…
Zastanawiałem się dzisiaj podczas lunchu nad tym, czy Norbert miał rację, nazywając biologów głupkami i oskarżając ich o „zbiorowy gwałt” na świętości, jaką jest wolność wyboru człowieka. Przynajmniej w przypadku jednego biologa, który bada zjawisko wolnej woli, Norbert skrajnie się myli i jego zarzuty w tym przypadku brzmią jak obelga. Ma natomiast rację, twierdząc, że większość filozofów (i przedstawicieli i
Libet reprezentuje starą szkolę naukowców empiryków i podobnie jak na przykład Karl Poppers, twierdzi, że naukowiec dowiedzie prawdy tylko wtedy, gdy udowodni ją dobrze przeprowadzonym eksperymentem, który mogą potwierdzić i
W 1983 roku Libet przeprowadził historyczny eksperyment, który ponownie dał nadzieję (i argumenty) filozofom Eksperyment był w swojej istocie bardzo prosty Badana osoba siadała przed ekranem, na którym narysowano koło podzielone równomiernie liniami. Przypominało ono tarczę zegara. Koło obiegał promień czerwonego światła, który potrzebował dokładnie 2,56 sekund, aby zakreślić okrąg na krawędzi tarczy. Kiesek na tarczy było tyle, że czerwony promień pokonywał odległość pomiędzy dwiema sąsiadującymi kreskami w czasie 43 milisekund. Badany miał przypięte do głowy elektrody, które pozwalały na mierzenie i rejestrowanie aktywności pracy mózgu podczas trwania eksperymentu. Libet poprosił badanego, aby w dowolnym momencie obiegu promienia po tarczy zrealizował akt wolnej woli i na przykład podniósł palec lub kiwnął głową. Ponadto w momencie, gdy poczuje impuls do zrealizowania tego aktu, powinien zapamiętać pozycję czerwonej plamki promienia na tarczy (stąd ponumerowane kreski na tarczy). W ten sposób Libet połączył obiektywny pomiar pracy mózgu (za pomocą elektrod) z subiektywnym odbiorem wewnętrznego bodźca (pragnienia podniesienia palca lub dłoni). Kluczowe pytanie w tym eksperymencie brzmiało: czy świadomy akt woli wyprzedza akcję mózgu, czy jest jej następstwem? I
Jeśli impuls, a potem dopiero świadoma wola, to mogłoby to znaczyć, że wolna wola pojawia się za późno!!! Najpierw wbiję komuś nóż w plecy, a dopiero potem zdam sobie sprawę, że wcale tego nie chciałem. Działałem pod wpływem impulsu, który pojawił się przed zdaniem sobie sprawy że wcale nie chcę wbić tego noża.
Wynik eksperymentu był przerażający (dla filozofów). Prądy w mózgu wzmacniały się około 350-400 milisekund (około pół sekundy), zanim badana osoba zdała sobie sprawę, że chce podnieść dłoń lub palec! Mózg najpierw realizuje (zanim zdamy sobie z tego sprawę) proces woli. Dopiero potem ta wola zostaje mu uświadomiona, czyli pojawia się w mózgu jako decyzja działania! Zygmunt Freud w grobie zaciera dłonie z zadowolenia i wykrzykuje w trumnie: a nie mówiłem, nad „ego” góruje „id”, czyli podświadomość… A nie mówiłem wam, że „id” jest koniem, na którym galopuje „ego”? Czasami ten koń skręca w zupełnie i
O tym, co postanowił mój mózg, ja sam dowiaduję się na końcu! Okropny wynik, przyznasz?! I na dodatek, bez żadnych wątpliwości, w całości potwierdzony w latach go. podobnymi eksperymentami w kilku i
Ale Libet to człowiek ciekawy Albo po prostu człowiek prawy. Nie zatrzymał się. Zadał sobie kolejne pytanie: jeśli proces wolnej woli zostanie – nieświadomie (!) – zrealizowany w mózgu (wzmocniony sygnał elektryczny 350-400 milisekund przed uświadomieniem go sobie), to czy pozostaje jeszcze jakiś czas pomiędzy uświadomioną wolą (350-400 milisekund później), a motorycznym działaniem realizującym tę wolę? Krótko mówiąc, czy badana osoba ma jakiś czas, aby zrezygnować z podniesienia palca albo dłoni lub wbicia komuś noża w plecy? Ma!!! Około 150 milisekund. Mam 150 milisekund czasu, aby wpłynąć na moją wolę i nie wbić tego noża. Jestem w stanie nieświadomie zapoczątkowaną i później świadomie uzmysłowioną wolę działania powstrzymać. Mam na to 150 milisekund. Według Libeta to zatrzymanie następuje, jeśli „zaplanowane działanie nie jest społecznie akceptowane, nie zgadza się z moimi przekonaniami lub jest w rozbieżności z moją osobowością lub moim systemem wartości”. To prawo veta jest dowodem, że wolna wola istnieje. Według Libeta i według mnie także. Najbardziej z wyniku eksperymentu Libeta powi