Страница 47 из 72
Nie zawsze więc postawiona diagnoza wydaje się jedynie słuszna. Opowieść o ludzkim życiu może być tak długa lub tak krótka, jak kto sobie życzy – zgrabnie uwodzi czytelnika w „Cząstkach elementarnych” Michel Houellebecq. Historia każdego z nas może być smutna albo wesoła, zmyślona albo prawdziwa. Wymyślona na okoliczność literatury albo przeżyta tu, teraz i naprawdę. Z jednym „ale” – władzę w tym względzie posiada ten, kto decyduje, jaką historię chce o sobie opowiedzieć. Dla przykładu, bohaterki „Cząstek elementarnych” za pośrednictwem swego autora wybrały życie niespełnione. Samotne rozgoryczone i melancholijne, niepogodzone z upływającym czasem. Nic im się nie udaje. Ani miłość, ani praca, ani dzieci. Nie wychodzą poza tło męskich egzystencjalnych dramatów i będących ich konsekwencją rozstrzygnięć. Kończą marnie. Houellebecq tak właśnie, czyli ponuro, widzi los kobiet, zwłaszcza tych z pokolenia '68. Wystawia im rachunek za równouprawnienie, z którego wynika, że muszą zapłacić tym, że „starzeją się w samotności, a ich waginy są wirtualnie martwe”. To niejednostkowy życiorys, to według pisarza biografia całej generacji. Wolna miłość, pigułka antykoncepcyjna, rozbuchany erotyzm, żadnych ograniczeń i pustka. Coś poszło nie tak, tylko dlaczego? Bo mężczyzna tak długo wstydził się zaszlochać nad własnym losem? A kobiety nadal nie wyobrażały sobie i
I jeszcze Pana zmartwię, bo w ogóle nie interesuje mnie biochemia pożądania – interesuje mnie tylko ten, kto u mnie takie reakcje wywołuje. Gen – nie gen, jedno nie ulega wątpliwości, kiedy umiera pożądanie, to raz i na zawsze. Może właśnie na tym polega jego niszczycielska i demoniczna siła.
Pozdrawiam,
MD
PS Pozostaje jeszcze nadzieja, że skoro Houellebecqa nazywają Harrym Potterem dla dorosłych, to może i jego dywagacje są nieco… No właśnie jakie? Dzieci
Frankfurt nad Menem, wtorek wieczorem
Pani Małgorzato,
pomyślałem, że zanim wrócę do genu boga, wykonam na sobie pewien test. Byłem ciekawy, jak bardzo ja sam jestem transcendentalny i w jakim stopniu ulegam lub jestem „narażony” na uleganie spirytualnemu natchnieniu lub ekstazie związanym z religią. Pani także może wykonać taki test. Wystarczy, że wejdzie Pani w posiadanie interesującej książki Roberta Cloningera pt „Feeling Good: The Science of Well-Being” (Czując się dobrze: nauka o byciu zadowolonym). Cloninger, psychiatra z Washington University w St. Louis w Missuouri, opracował wraz ze swoim zespołem bardzo szczegółowy test psychologiczny mierzący między i
Po tej refleksji pozwolę sobie teraz powrócić do naszej rozmowy i do genu boga zidentyfikowanego i opisanego przez Hamera. W eksperymencie Hamera ponad tysiąc mężczyzn i kobiet poddało się testowi Cloningera. Kandydaci, którzy uzyskali skrajne to znaczy najlepsze i najgorsze (dla zapewnienia maksymalnego zróżnicowania) wyniki w tym teście – najbardziej i najmniej transcendentalni – zostali umieszczeni w tzw. grupie targetowej. Badanie genomu wszystkich kandydatów jak na razie wydłużyłoby z technicznych względów eksperyment w nieskończoność. Wtrącam „jak na razie”, bowiem jestem przekonany, że to tylko kwestia kilku lat, aby przybornik z testem dekodującym genom stał się tak powszechny jak test ciążowy. Kropla krwi spadnie na sensor przybornika testu DNA, przybornik podłączy się do komputera na biurku i po kilku minutach lub może nawet po kilku sekundach w jakimś pliku zapisze się mapa genomu. Potem przeniesie się ten plik na płytę kompaktową i zamknie w kasecie z aktem urodzenia, aktem ślubu lub świadectwem maturalnym. Tak będzie… zobaczy Pani.