Страница 32 из 72
Nie uważa Pani, że życie od końca do początku byłoby lepszym pomysłem Programisty?
Serdecznie,
JLW
PS Nie ma już Pani pewnie w Busku i nie przesiaduje już Pani na sanatoryjnej ławce w T-shircie odbarwionym przez siarkę i niedbale spiętych włosach. Warszawa wezwała Panią, przywołała do porządku, prawda? Ale pytania mogę przecież zadawać, prawda? Jedno pytanie na jeden dzień lub jedną noc? Z pełnym prawem odrzucenia wszystkich lub wybranych pytań. Mogę, prawda?
Pytanie #1. Który raz był dla Pani ważniejszy: ten pierwszy czy ten ostatni?
Busko, piątek
Panie Januszu,
ma Pan rację. Jest takie jedno pytanie, na które odpowiadam zawsze, chociaż uważam, że nikt nie powinien i nie ma prawa mnie o to pytać, a jednak. Pytanie dotyczy dziecka.
„Pani Małgorzato, dlaczego nie chce pani mieć dziecka?” – pyta siedząca przede mną młoda dzie
Zawsze wtedy sugeruję, że pytanie to powi
Już po pierwszym pytaniu wiedziałam, ja stara wyjadaczka. w jakim kierunku idziemy: zaborcza w miłości, próżna w swojej niezależności, roztargniona, a gdzieś tam przy okazji jakieś studia, jakieś programy i książki. Pod koniec programu padło wreszcie pytanie: pani Małgorzato, a co pani może wiedzieć o miłości, skoro nie doświadczyła pani tej macierzyńskiej? Już chciałam zapytać: jakie ma pani prawo do zadawania mi takich pytań, a dlaczego sama zdecydowała się na posiadanie dziecka dopiero po trzydziestce, a dlaczego ma pani tylko jedno dziecko, czy to aby nie egoizm? Szykowałam się już z tym ciosem, a jednak odpowiedziałam jak zawsze, że najpiękniejszy stan na świecie to macierzyństwo, że tak mi się ułożyło życie i… Wywiad się skończył, dzie
Pozdrawiam,
MD
PS W pytaniu o to, czy ktoś miał wiele kobiet, nie widzę nic niestosownego, chociażby z tego powodu, że można na nie odpowiedzieć na kilka sposobów.
a) w sam raz
b) nie – to odpowiedź wskazana dla zazdrosnych partnerek i chyba prawdziwa o wiele częściej, niż się nam wydaje
c) tak – odpowiedź w jakimś sensie teoretyczna, zwłaszcza, że tak naprawdę zdarza się niewielu z nas
d) co to znaczy wiele?
Jeśli dobrze pamiętam, wybrał Pan literkę „d”, co przy Pana inteligencji nieco mnie zaskoczyło, ale na szczęście dla programu szybko wrócił Pan „na drogę cnoty” i zaczął mówić prawdę. Zwłaszcza że przecież nie o liczby chodziło, ale o tak zwaną znajomość rzeczy. Oczywiście przed ślubem. „Lista z książeczki do niewierności egocentryka, kłamcy i łajdaka, myśli teraz Pani?” – pisze Pan. A skąd Pan wie?
Dlatego że mówi Pan prawdę, statystyczną i męską prawdę, także wtedy, gdy zauważa, że przy kochance nie ma codzie
A teraz muszę sprostać i odpowiedzieć na Pana pytanie: „Który raz był dla Pani ważniejszy: ten pierwszy czy ten ostatni?” Odpowiadam spontanicznie i bez dłuższych rozmyślań: „Ten, którego jeszcze nie znam”. Wieloznaczne? To także sposób na niewygodne pytania.
Frankfurt nad Menem, sobota nocą
Pani Małgorzato,
nie można chyba uciec od Przeznaczenia…
Pozwolę sobie jeszcze raz wrócić do tego tematu. Mam ku temu ważny powód. Ciągle jeszcze jestem pod wrażeniem poruszającego reportażu, który wyemitowała niemiecka telewizja i który zupełnie przypadkowo udało mi się dzisiejszego wieczoru obejrzeć. Oglądam telewizję bardzo sporadycznie. Prawie wyłącznie, gdy mam stertę wypranych rzeczy do prasowania i nie da się już tego odłożyć na żadne później. Żelazko i telewizor są dla mnie jak syjamscy bracia zrośnięci plastikiem przedłużacza. Ostatnio rzadko „brat telewizor” wydaje mi się bardziej inteligentny niż „brat żelazko”. Na dodatek za żelazko -jak na razie – nie płaci się żadnego abonamentu. Czy Pani także ma czasami takie refleksje na temat polskiej telewizji? Dzisiejszego wieczoru jednak telewizja mnie poruszyła…
W Niemczech jest tylko jedno takie przedszkole. Powstało jako wynik długo przygotowywanego projektu natchnionych, wrażliwych i zdeterminowanych ludzi, którzy postanowili „walczyć do końca”. Wywalczyli. Udało im się powołać do życia pierwsze i jedyne takie (w Niemczech) przedszkole. Każdego dnia nadzieja i łzy mieszają się tam ze sobą. 22 dzieci w wieku pomiędzy dwa i sześć lat bawi się ze sobą. Połowa z nich jest zdrowa, reszta od urodzenia jest zarażona wirusem HIV Przeważająca większość dzieci z tej zdrowej połowy ma rodziców, którzy są nosicielami HIV
Gdzie zaczyna się Przeznaczenie? Oglądając ten reportaż, zdałem sobie nagle sprawę, że wcale nie z naszym urodzeniem. Nawet nie z naszym poczęciem. Zaczyna się o wiele, wiele wcześniej. I co najgorsze, nie mamy na to żadnego wpływu. Zaczyna się już w biografii i w Przeznaczeniu tych, którzy powołali nas, przypadkowo lub celowo, do życia. Bardzo niesprawiedliwe, prawda?
Tim ma pięć lat i nie ma HIV Jego matka ma jeszcze miesiąc, góra sześć tygodni życia. Dyrektorka przedszkola ustaliła z Timem, że gdy matka „odejdzie”, to Tim przeprowadzi się do niej. Swojego ojca Tim nigdy nie widział. Nawet na fotografii. Matka spotkała ojca Tima tylko raz wżyciu. Nawet nie pamięta jego imienia. Była „na ciągu”. Za porcję heroiny zapłaciła tym, czym wtedy mogła zapłacić. Nie miała nic i