Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 30 из 72

Przyznaję się Pani ze wstydem, że nigdy nie dotrwałem do końca Ulissesa”. Zawsze znajdowałem sobie jakiś – najczęściej naciągany (powiedzmy szczerze: książka Joyce'a mnie nudziła) – powód, aby przerwać jej czytanie. Dzisiaj postanowiłem, że przeczytam ją w całości. Czy Pani także podchodziła do „Ulissesa” kilka razy, czy to tylko ja jestem pożałowania godnym ignorantem?

Busko, środa

Panie Januszu,

oczywiście, że chciałabym wiedzieć, o jakie pytania chodzi.

Nie wiem tylko, dlaczego, i to dopiero wydaje mi się prawdziwie intrygujące, miałby Pan moje odpowiedzi natychmiast zapomnieć? Nie umiałabym na te pytanie odpowiedzieć, czy też wyjawiłabym Panu jakieś niemiłe tajemnice? Niech Pan nie zapomina, że gdy się tak jak ja od 20 lat zadaje pytania i

Kupił Pan sobie vespę (fantastycznie!), ale i nie ma zamiaru podejmować desperackich prób zatrzymywania na sobie wzroku. Wierzę. Zwłaszcza że mężczyźni mają w tej kwestii zdecydowanie łatwiej niż kobiety, bo z reguły to oni, a nie one, są myśliwymi. No może poza tymi, którzy chociażby ze względu na pokaźny stan konta, a tym samym dobre widoki na bezpieczną przyszłość, zawsze są atrakcyjną zwierzyną.

Pisze Pan „Moim zdaniem nawet zdradzać trzeba z klasą, poczuciem godności i odpowiedzialnością. Jak Pani myśli?”.

Otóż myślę, że żeby nie wiem jak się starać, to z klasą zdradzać nie można, a to dlatego, że zdrada jest niczym i

Co jest przypadkiem a co przeznaczeniem? Znowu odpowiedź na trudne pytanie… Wszystko, co przypadkowe, wydaje się mniej warte i jakby z samej definicji podważa to, co ze sobą przynosi. Przychodzi łatwo i przy okazji. Przeznaczenie automatycznie wyróżnia nas z tłumu, czyni z nas ludzi naznaczonych miłością, ale i cierpieniem. Może być darem, ale i karą. W swoim zeszyciku, w którym od lat zapisuję różne sentencje, znalazłam i taką autorstwa Anatola France'a – „przypadek jest być może pseudonimem Boga, kiedy on sam nie chce się podpisać”. Ładne prawda?

Ja sama boję się proroctw, wróżek i ich kabał. Kiedyś, jeszcze podczas studiów, w jednej z wrocławskich kawiarni o miłej nazwie „Hawana”, przysiadł się do naszego stolika dziwny facet. Niepytany i nieproszony przez nikogo zaczął przepowiadać nam przyszłość. Zapamiętałam i swoją, i przyjaciółki. Do dziś zgadza się ilość dzieci i mężów Był łaskawy, bo roztoczył przed nami wizję długiego życia. Czas pokaże. I mimo że był jakiś taki bez wyrazu, to wydaje mi się, że i dziś bez problemu mogłabym stworzyć jego portret pamięciowy. Brrr…

Tak jak Pan, nie wiem kiedy zaczyna się starość, czy z pierwszą poważną zmarszczką na czole, czy wtedy, gdy przestajemy marzyć. Marzy Pan? A o czym ostatnio?

Wszystko ma swój czas i miejsce. Tak myślimy, bo przez moment towarzyszy nam poczucie wewnętrznej równowagi, że to właśnie tu i teraz? Być może.

MD

Frankfurt nad Menem, czwartek wieczorem

Pani Małgorzato,

poszedłem na pewne myślowe skróty, pisząc, że chciałbym o Pani odpowiedziach natychmiast zapomnieć. Miałem przy tym na myśli „zapomnienie”, które równa się w tym wypadku dyskrecji. Sama Pani przyzna, po 20 latach zadawania pytań, że są takie odpowiedzi, które z natury rzeczy nie nadają się do „rozpowszechniania” poza symboliczną ławką w Busku. Są zbyt osobiste. Jeśli rozmówca nie chciał lub nie potrafił odpowiedzieć na pytania, sam fakt ich zadania jest wykroczeniem przeciwko czyjejś prywatności. Tej granicy nie ustala pytający. Ustala ją odpowiadający. Nie wszystko jest „na sprzedaż”. Tylko to i jedynie to miałem na myśli. Pomiędzy szczerością i ekshibicjonizmem jest bardzo cienka, krucha i bardzo nieszczelna granica. To, co nam wydaje się zwykłą szczerością lub tylko otwartością, dla i

Zdrada v. poczucie godności.

Zestawienie pozornie nielogiczne, pozornie okropne moralnie i pozornie wzajemnie się wykluczające. Pozornie. Będę się przy tym upierał. Wielu mężczyzn myśli, że zdrada i niewierność to dwie biegunowo różne rzeczy. Niewierność ma dla nich podłoże czysto seksualne, fizyczne. Wydaje im się, że w niewierności mimo wszystko nie dopuścili się zdrady (może ma to coś wspólnego z przysięgą wojskową?). Zdrada jest dla nich sferą duchową, oddaloną o miliony lat świetlnych od niewierności utożsamianej przez nich z cielesnością, którą traktują jak coś trywialnego i nieznaczącego. Potrafią po wyjściu od prostytutki i sprawdzeniu, czy zasunęli suwak w rozporku, martwić się, że spóźnią się do domu na kolację lub na wywiadówkę do szkoły córki. Byli niewierni, ich zdaniem, nie dopuszczając się zdrady. Wydaje im się, że byli w McDonaldzie. Czasami przecież ma się ochotę na fast food, chociaż ponad wszystko ceni się i przedkłada kuchnię żony. Dla kobiet brzmi to jak kosmiczny absurd. Chociaż nie dla wszystkich. Do historii przejdzie zdanie wypowiedziane ostatnio przez brytyjska królową Elżbietę II: „To wcale nie chodzi o wierność mężczyzny. To chodzi o jego lojalność”.

Może to resztki poewolucyjnej czkawki. Wygląda na to, że kobiety jej nie mają. Pewnie dlatego, że w ich DNA są dwa chromosomy X. Mężczyźni mają jeden X i jeden kulawy Y, chybotliwy na jednej nóżce. XX v. XY. Podejrzewam, że w nim zlokalizowany jest u mężczyzn gen zdrady. Gen wierności, jeśli w ogóle istnieje, z pewnością jest w X. Wcale się nie zdziwię, gdy pojawi się o tym wkrótce artykuł w jakimś ważnym naukowym czasopiśmie.