Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 16 из 72

Frankfurt nad Menem, poniedziałek przed południem

Obydwaj są świetnymi chemikami (z doktoratem; jeden ma doktorat z prestiżowego Uniwersytetu Harvarda), obydwaj mają niezwykłe (jak na Niemców) poczucie humoru, obydwaj są prawie zawsze (także w poniedziałek rano) uśmiechnięci i obydwaj pachną – zdaniem moich koleżanek z pracy – najbardziej wykwintnymi perfumami. Jeden ma na imię Bernd, drugi Ralph. Obydwaj są homoseksualistami, którzy ze swojej orientacji seksualnej nie robią żadnej tajemnicy.

Z obydwoma realizuję pośrednio mój własny projekt i dlatego często mam okazję spędzać z nimi więcej czasu niż z i

Ralph i Bernd, żeby było jasne, nie są ze sobą. Każdy z nich ma swojego partnera poza firmą i przypadkiem połączyła ich (informatyczna) chemia. Według moich koleżanek z firmy R amp;B są „najsympatyczniejszymi mężczyznami na terenie budynku”. Muszę przyznać, że czułem się trochę pominięty. Zastanowiło mnie, cóż takiego mają w sobie homoseksualni mężczyźni, że kobiety tak ich lubię. Zapytałem o to i i

1. Oni widzą kobiecą duszę.

Nie patrzą w twój dekolt, nie przyciskają twoich bioder do swoich w tańcu. Nie mówią nic „miłego”, żeby zaciągnąć cię do łóżka. To, co ci mówią, dotyka naprawdę twojej duszy, a nie tylko twojego ciała.

2. Pocieszają bez dwuznaczności.

Jeśli mówią, że ci współczują, gdy cierpisz – to dokładnie to mają na myśli. Nie chcą cię rozczulić swoją empatią, aby na końcu próbować zdjąć ci majtki.

3. Można z nimi naprawdę rozmawiać.

Świat R amp;B jest podobny do świata kobiet. Podobnie jak kobiety chcą (i muszą) być atrakcyjni, zadbani i podwójnie dobrzy, aby coś w życiu osiągnąć. Rozumieją cię w 100%, gdy mówisz o zakupach i maseczce ogórkowej na twarz. Przy tym ciągle pozostają mężczyznami, wiedzą, co mężczyźni myślą oraz jak i dlaczego cierpią.

4. Rozumieją tęsknotę za bezinteresowną bliskością.

Można się w nich wtulić, dotykać ich, czuć ich ciepło w tańcu bez ryzyka, że zrozumieją tę bliskość jako sygnał do czegoś więcej.

5. Ich komplementy są prawdziwe.

Głównie dlatego, że nie są wynikiem sterowanej seksualnością gry. Liczą się co najmniej podwójnie. Jeśli homoseksualny mężczyzna zachwyci się twoimi oczami, to masz pewność, że są dla niego naprawdę zachwycające i z pewnością nie odurzyły go twoje piersi, a oczu tak naprawdę nie widzi.

Pani lista jest pełniejsza, prawda?

Serdecznie,

JLW

Warszawa, wtorek

Panie Januszu,

pamięta pan Rocco Buttiliogne? Homoseksualizm jest grzechem. Tak uważa. Co więc nim jest w tym wypadku? Czy homoseksualizm, to przewinienie wobec Boga, nas heteroseksualnych, natury czy też przede wszystkim wobec tradycji i obywatelskiej przyzwoitości? Ta wielowątkowość w definiowaniu homoseksualnego grzechu to jeden z powodów, dla których tak mocno trzyma się ten, jeden z ostatnich obyczajowych bastionów, homofobia. Nie chcę mieć sąsiada, nauczyciela, przyjaciela – homoseksualisty. Określenia tego po raz pierwszy użyto w 1868 roku i według Michela Foucaulta mniej więcej w tym samym czasie nadano mu kategorię seksualną i prawną. Kobiecość i homoseksualizm to plemie

Brzydzą się ostentacyjną seksualnością. Nie denerwuje ich kobieca dusza, bo w tej równie wiele dramatu, co w ich codzie

Odpowiadają na zachęty i komplementy kobiet, którym się podobają, ale potem gdy mają im dać swój numer telefonu, to w ostatniej chwili zmieniają w nim ostatnią cyfrę. Bardzo męczą się także ci, którzy udają heteroseksualnych mężów i ojców. Co dzieje się z ich życiem? Wystarczy obejrzeć serial telewizyjny „Anioły w Ameryce”. Pewnie dlatego tych, którzy zdecydowali się na życie otwarte, zwłaszcza w Polsce, jest tak niewielu.

Kumpluję się z jednym z tych, którzy nie zdecydowali się na outgoing.

Przystojny, męski i nikt nigdy nie widział go w klubie dla gejów. Spotykamy się dość często i rozmawiamy o jego życiu utajnionym, o tym, jak trudno mu je sobie ułożyć. Bo z kim i gdzie? Wiem, jacy mężczyźni mu się podobają, i łapię się na tym, że gdy o nich rozmawiamy, to tak, jakby robiły to dwie kobiety. O ten… to ma coś w sobie itd. Nigdy nie precyzujemy co, choć pewnie okazałoby się, że każde z nas, mówiąc o tym czymś, ma co i

Być może z powagi, jaką usłyszałam w jego głosie. Nie ma co ukrywać, ale należę do tych, którym lepiej się żyje z wyidealizowaną wizją świata gejowskiego. Tolerancyjni, niezawistni, pogodzeni z własnym wyborem. Pełen zakres praw (oprócz adopcji) i nie ma sprawy. O „Lubiewie” Michała Witkowskiego zrobiło się głośno. Mój i

Witkowski oprowadza nas po świecie pedałów i ciot. Zmusza do wizyt w blaszanych szaletach miejskich i do wysłuchiwania, no właśnie czego? Gejowskich historii. Ludzkiego upodlenia. Kangurzyca, Cyganka, Paula. Z wierszy Flory Restauracyjnej taki cytat: