Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 5 из 32

Nie byłem zatem pisarzem tworzącym na oddziale deliryków podpisywane obcymi nazwiskami fikcje. Byłem sekretarzem ich umysłów. Zarówno Joa

5. Prolegomena idealnego porządku.

Podobno nadmierna skło

Kiedy się zatem myśli choćby tylko pojedynczymi, prostymi i nierozwiniętymi, ale jednak całymi zdaniami, to przecież i tak niepodobna nieusta

Asia Katastrofa była piękna, mądra i wysoka. Same zalety. Poza tym, co dla mnie ma znaczenie pierwszorzędne, pierwszorzędnie się ubierała i używała pierwszorzędnych kosmetyków. Ale Asia Katastrofa wchodziła do mieszkania i pyk płaszczyk, pyk buciki, pyk torebka. Po kwadransie działania Asi na moim terytorium (terytorium zamieszkane przez nią – panieński pokój w podmiejskiej posiadłości – jest nie do opisania), na moim terytorium zaczynała się… Chciałem w pierwszym odruchu napisać: apokalipsa, ale nie, po pierwsze: zabrzmiałoby to jak na mój gust zanadto dowcipnie – apokalipsa po przejściu katastrofy, po drugie nie byłaby to prawda, nie zaczynała się apokalipsa, zaczynał się karnawał, stokroć zresztą przykrzejszy od apokalipsy, po apokalipsie zapewne nie byłoby co sprzątać, po przejściu Asi Katastrofy ja i należące do mnie przedmioty dochodziliśmy do siebie długo.

Pyk szalik, pyk apaszka, pyk filiżanka, pyk bluzka, pyk gazeta, pyk książka, pyk spódnica – Asia – tłumaczyłem cierpliwie – wolność nie polega na zostawianiu wizytowych czółenek na środku pokoju.

Gdyby jeszcze ten rozgardiasz był wyłącznym znakiem żarłocznej zmysłowości – pół biedy. Nasze wygłodniałe ciała rzucają się na siebie, zdzierają garderobę i jak na miłosnym francuskim albo amerykańskim filmie leżące na bujnym szmaragdowym dywanie czółenka, sukienka, rajstopy, koszula, czarne dżinsy, koronkowe figi i bokserskie spodenki wytyczają ścieżkę wiodącą do hollywoodzkiego łóżka. Asia wszakże czyniła wokół siebie zamęt nie tylko w drodze do łóżka, akurat w drodze do łóżka czyniła (czyniliśmy) zamęt mniejszy, nasza zmysłowość była żarłoczna, ale oboje znaliśmy zasady kunsztu i celem wzmożenia zmysłowości miarkowaliśmy jej żarłoczność – pierwsza zasada żadnego pośpiechu Tak czy tak przez całą dobę, czyli przez całą wieczność, wizytowe czółenka na środku pokoju a także klamra do włosów, popielniczka, zabytkowa butelka na mleko, cienkopis, szampon Palmoive, wczorajsza “Gazeta Wyborcza”, wilgotny ręcznik, opakowanie po czekoladzie Milka, opakowanie po chipsach, opakowania po wszystkim, wszystko.

Ach, Asia Katastrofa nie była w ciemię bita i doskonale wiedziała, ze wolność nie polega na zostawianiu wizytowych czółenek na środku pokoju, z Asią o pojęciu wolności, a także o i

Nie miałem czystego sumienia podczas jednego jedynego niedzielnego obiadu w podmiejskiej rezydencji państwa Katastrofów. Co mówię nie miałem czystego sumienia, miałem bardzo nieczyste sumienie, byłem jak wieprz nieczysty i byłem jak wilk głodny. Pochłaniałem dania z wilczym apetytem i wilczo się gapiłem na moją przyszłą niedoszłą teściową, miała na sobie żółtą zwiewną suknię, a żółte suknie – zawsze mnie druzgoczą. Jadłem rosół z kołdunami, galaretkę z cielęcych ozorków, pieczeń cielęcą na dziko, sałatkę owocową, lody, jadłem i deptałem gardło rodzącej się we mnie wyuzdanej pieśni. Byłem wtedy w fantastycznej formie, nie piłem w ogóle, nie piłem niczego poza niegazowaną wodą mineralną (za komuny nie było niegazowanej wody mineralnej), nie wypiłem ani kropli wina przy obiedzie, nie wypiłem naparstka likieru przy deserze, w podanym do kawy koniaku nawet warg nie zanurzyłem, po południu, rzecz prosta, również nie wypiłem proponowanej przez pana domu szklaneczki Jacka Danielsa. W ogóle nie piłem i w najmniejszej mierze nie trapiło mnie niepicie, byłem w świetnej formie, słuchałem, mówiłem, miarkowałem rozwijającą się w mojej głowie detaliczną fabułę pornograficznej noweli o matce i córce zaznawanych naraz, miarkowałem ją nie na tyle, by zgasła zupełnie, miarkowałem ją, by nie górowała, lecz w tle moich doznań tliła się jedynie. Brałem żywy udział w rozmowie i ze szczerym zaciekawieniem słuchałem wyznań gospodarzy tyczących ich, skądinąd rozległych, zainteresowań literackich. Pan Katastrofa – literatura niemieckojęzyczna ze szczególnym uwzględnieniem dwudziestowiecznych Austriaków, pani Katastrofowa – literatura latynoska bez szczególnych uwzględnień, Asia – literatura rosyjska i amerykańska ze szczególnym uwzględnieniem Vladimira Nabokova. Słuchałem, mówiłem, jeśli idzie o Nabokova, to dałem brawurową w mojej sytuacji myśl, iż był to pisarz, którego piekielna, ciemna dociekliwość i finezyjne władanie lodowatą formą idealnie predestynowały do napisania powieściowego studium nałogu, niestety – dodałem z erudycyjną frywolnością – pogłoski o głębokim alkoholizmie pisarza okazały się nieprawdziwe. Słuchałem, mówiłem, zwierzałem się z moich upodobań literackich, a potem o szarej godzinie byłem w panieńskim pokoju Asi.