Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 16 из 38

Stary Kubica, gdyby jeszcze żył, miałby sto pięć lat, czyli i tak już by nie żył. Nie żyje od czterdziestu lat. Nie żyje prawie całe moje życie, choć pamiętam go dobrze, pamiętam po- grzeb, pamiętam go leżącego w trumnie, w brązowych pantoflach, kondukt w ciepły dzień idący z Jawornika do kościoła w centrum i potem na cmentarz. Piszę o jego bólu, choć w gruncie rzeczy nic o jego bólu nie wiem. Obcy ból, i

Stary Kubica idzie przez ciemność, przed nim stąpa dziecko z płonącą gałęzią, gdzieś zaś niedaleko, przybrawszy kobiecą postać (jak każe mityczne myślenie) – czai się samo zło.

Porywająca suchotnica

Jest czwartek, dzień diabła, przestały padać deszcze, co od dłuższego czasu padały wyuz- danie. Dobrze spałem, śniły mi się nowe szachy w pudełku za całe 500 złotych, chciałem je kupić pod Sukie

Nie spałem, leżałem w pościeli, trzepała mną pora

Nie pamiętam, bo niepamięć jest zasadą snu. Nie pamiętam, bo niepamięć jest zasadą lite- ratury. Nie pamiętam, bo literatura to jest zbiór zapisanych snów, biblioteka to jest wielki se

„Co jest nie wymówione (nie zapisane) zmierza do nieistnienia”. Ale co jest przeczytane, tak- że tam zmierza, bo i pisanie, i czytanie wiele ze snu, wiele z zapomnienia i wiele z niepamięci w sobie mają.

Kiedy Patrick Suskind w swym sprytnym tekście o całkowitej utracie pamięci literackiej Amnezja in litteris opisuje, jak to sięga na chybił trafił po książkę (po którą już sięgał, ale nie pamięta), jak to zaczyna ją czytać (czytał ją już, ale nie pamięta), jak to ogarnia go absolutny zachwyt (był już w tym zachwycie, ale zapomniał), to nie o czym i

Okazuje się, rzecz jasna (narracyjna niespodzianka jest tu kiepska, łatwo ją przewidzieć), że te całkiem nowe smakowitości nie są całkiem nowe, zostały po prostu całkiem zapomnia- ne. Ale teraz można sobie to – bez zbytecznego dramatyzowania i bez zbytecznego ekscyto- wania się własną, w znacznym stopniu zresztą wykreowaną, sklerozą literacką – teraz można sobie to przypomnieć. Po to jest biblioteka, po to ma się książki w domu, by móc w każdej chwili odnowić zapomniany sen. Zapewne Suskind ma świętą rację, kiedy pisze na przykład o stojących w jego bibliotece trzech biografiach Aleksandra Wielkiego. „Wszystkie kiedyś przeczytałem. Co wiem o Aleksandrze Wielkim? Nic. U końca następnego rzędu stoją jedno przy drugim tomiszcza o wojnie trzydziestoletniej, w tym pięćset stron Veroniki Wedgwood i tysiąc stron Wallensteina Golo Ma

Jeśli pamiętam trochę więcej z Biesów, to niewiele więcej. Z Braci Karamazow pamiętam bardzo wiele, wiem mianowicie, kto zabił, czyli nic nie pamiętam. Czarodziejską górę czytam co dwa, co trzy lata – znam mniej więcej nazwiska bohaterów. Z prozy Faulknera, Płatonowa, Babla, Schulza, Melville'a, Karki, Kundery, Musila, Brocha, Iwaszkiewicza nie pamiętam nic. Wszystkich tych pisarzy bardzo pilnie i nieraz po wielokroć przeczytałem i pamiętam bardzo mało. Ale, prawdę powiedziawszy, gdybym ich dobrze pamiętał, byłbym uboższy, byłbym nieszczęśliwy, byłbym bliższy końca, byłbym już martwy w jakiejś mej duchowej części. No bo przecież gdybym ja miał rzetelną pewność, że dobrze znam i pamiętam dajmy na to Dok- tora Faustusa Tomasza Ma

[5] Amnezja in litteris umieszczona jest w najsłabszej książce Patricka Suskinda Trzy historie i jedno rozważa- nie, Wydawnictwo Znak, Kraków 1998. Boski, jak zwykle, przekład Małgorzaty Łukasiewicz. Sam pisałem, że lubię i wzruszają mnie słabsze książki świetnych autorów, nadaje im ta słabość jakiś ludzki rys. Gdzie i kiedy taką uwagę dałem nie pamiętam. Jeśli cudze tekst pamięta się wybiórczo, swoich nie pamięta się wcale. I to też jest dobre. „Trzeba to zapisać i przestać o tym myśleć”, jak powiedział (nie mam ochoty udawać, że nie pamię- tam) Artur Międzyrzecki.