Страница 15 из 38
– Maryna, broń się! – ryknął, nie bardzo wierząc w rozkosz rychłego spełnienia, Stary Ku- bica i zerwał z ramienia flintę, i wypalił. Ciotka Maryna padła jak ścięta i poczęła tarzać się i miotać, i wyć nieludzkim głosem, które to zachowanie przysporzyło Staremu Kubicy jeszcze jednego argumentu o niższości gatunkowej kobiet. W końcu pierwszy strzał zgodnie z dżen- telmeńskimi zasadami oddał on był na postrach i dobrze wiedział, że pocisk przeszedł co najmniej metr od tępej Maryninej głowy.
Czas polowań na baby to był już wszakże czas schyłku i czas niepojętego bólu. W życiu
Starego Kubicy czas wzlotu i harmonii nie był zbyt długi. W jednej z krakowskich galerii kilka lat temu prezentowano zbiór archiwalnych fotografii z dwudziestolecia międzywoje
Jeśli w prawdziwej pracy jest pierwiastek miłosnego uniesienia (a jest, nie pierwiastek, lecz zasada), jeśli tedy pracę z miłością porównać, to da się powiedzieć, że praca bez satys- fakcji i bez zapłaty jest jak miłość płatna, technologicznie robi się to samo, a przecież jest to daremne. Od wielkich romantyków wiecznie wielkiej miłości spragnionych to wiemy, z ich pism niezbicie wyczytaliśmy, jak daremną i beznadziejną jest ułuda kojenia prawdziwie miło- snego głodu w pokątnych zamtuzach.
Nie pamiętam też kto: pisarz, analityk społeczny, intelektualista, bystry człowiek władają- cy piórem, nie pamiętam, kto w swych autobiograficznych refleksjach obozowych dał przeni- kliwą uwagę, iż z natury leniwym było, paradoksalnie, łatwiej przeżyć obóz pracy niż z natu- ry pracowitym. Leniwemu zawsze jest trochę wszystko jedno, do jakiej pracy jest przymusza- ny, miłośnik pracy przymuszany do pracy absurdalnej zawsze jest w gehe
Stary Kubica był, jak mówię, fanatycznym miłośnikiem pracy, był wytrawnym koneserem sztuki agrarnej i daremność sztuki agrarnej, z której pozostała sama mechanika, sama tech- nologia, była dlań nie do zniesienia.
Gorzałka, zawsze obecna w jego życiu, wzięła go teraz w swe całkowite posiadanie. Za- czął spoglądać na świat przez półprzejrzystą, jak tafla młodego wina w dymionie, zasłonę. Zaczęło się pora
Co robić? Co robić, skoro znikąd ulgi ani pocieszenia? Jak człowiek nie potrafi wyzwolić się od wódki, nieporadnie próbuje żyć z wódką, a w niektórych wypadkach nawet żyć z wód- ki. Stary Kubica (pospołu z drugim moim dziadkiem) skonstruował w czasie okupacji przemysłową bimbrownię, co mówię – bimbrownię, gorzelnię oni zbudowali, istną gorzelnię. Niektóre elementy jej niedościgłego mechanizmu, mosiężne wężownice na przykład, prze- trwały do dziś. Ale i to wedle obliczeń nader wysokodochodowe przedsięwzięcie ledwo nadą- żało z produkcją surowca do potrzeb własnych, i
Stary Kubica był trochę jak niedźwiedź grizzly z wiersza Miłosza, co całe życie bolały go zęby, ale był to dlań ból niepojęty, bo niby skąd niedźwiedź ma wiedzieć, że bolą go zęby. Stary Kubica był pijakiem, ale wydawało mu się, że cierpi z i