Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 32 из 59

“…a tymczasem ja zgasiłem uczonością to, co było mi kiedyś dane”, stwierdził samokrytycznie Jan. “Ewa jest dzieckiem, więc wciąż ma to coś, co pozwala jej ujrzeć niemożliwe i w dodatku w to wierzyć. Teraz pojmuję, dlaczego Anioły najchętniej pokazują się dzieciom. Podobno w każdym z dorosłych powi

Najdelikatniej, jak umiały, położyły tę starą, pluszową, zakurzoną poduszkę na tapczanie babci. Wstrzymując oddech, spojrzały po sobie. Babcia, bez zbędnych słów, wyjęła z komódki nożyczki. Miały chęć ciachnąć ją nimi w pierwszym lepszym miejscu, byle szybko, jak najszybciej dostać się do środka. Jednak milcząco i ze zrozumieniem patrzyły, jak babcia ostrożnie, z najwyższą uwagą, tnie nitkę po nitce, wzdłuż szwu. Poduszka była pamiątkowa, owszem, lecz tnąc na oślep, można było uszkodzić świetliste pióro, schowane w niej od ośmiu lat.

W pokoju zrobiło się nagle bardzo gorąco. Starsza pani spociła się, a na jej czole ukazały się drobne, jasne kropelki. Ewa dostała wypieków, A

Ewa i A

“Duch albo Anioł, nie będąc złożony z substancji materialnych, nie może odbijać promieni słonecznych, by stać się widzialnym. A zatem widzimy Anioły albo dlatego, że chwilowo przyjmują ciało materialne, albo dlatego, że otworzyło się nasze środkowe lub duchowe oko, oko wewnętrzne, którym czasem widzimy. Duchowe światy odsłaniają się jednak proporcjonalnie do tego, w jakim stopniu dana osoba jest gotowa na ich przyjęcie” – czytał Jan. “Zatem chcąc pomóc Ewie, muszę być wewnętrznie gotowy do uwierzenia w Anioła i zobaczenia Go, gdyby się pojawił”, myślał gorączkowo. “Wydaje mi się, że zaczynam być gotowy. Gdybyż jeszcze stało się coś niemożliwego, sprzecznego ze wszystkim, w co do tej pory wierzyłem! Gdybym mógł otrzymać jakiś znak…”

Babcia powoli odchyliła bok poduszki. Ewa z A

– Jak je rozpoznamy, przecież tutaj są ich tysiące…! – przeraziła się Ewa – Jak mamy odróżnić to jedno, jedyne?

Babcia otworzyła wnętrze poduszki. Była przejęta do granic wytrzymałości. Ona też nie wiedziała, jak odróżnić TO pióro od i

Uchylone okno nagłe trzasnęło pod wpływem przeciągu. Mocny powiew rozwarł je teraz na całą szerokość i przeleciał przez pokój, atakując drzwi wiodące do przedpokoju, które otwarły się z hukiem. Ze stolika spadł na ziemię kryształowy wazon i rozbił się na mnóstwo drobnych, piaszczystych okruchów. Firanki frunęły pod sufit, a okie

– Mamo! Babciu! Jakie to piękne! – krzyknęła nagle Ewa.

Nad babcinym tapczanem unosiła się śnieżna chmura. Leciutkie małe piórka swawoliły na wietrze, wzbijając się pod sufit, uszczęśliwione, że znowu ożyły po wieloletniej niewoli w czerwonozłotej klatce. Cięższe pióra płynęły wolno, majestatycznie, wznosząc się, to znowu opadając.

– Śnieg! Śnieg! – zaśmiała się A

Babcia uporała się z drzwiami, lecz okna nadal były otwarte i po pokoju hulał mocny wiatr. Matka z córką wirowały wśród puchu i piór, jakby odprawiały jakiś rytualny taniec. Starszą panią mógłby ten widok rozbawić, może nawet wzięłaby udział w tym tańcu, gdyby nie niepokój, który poczuła już z pierwszym podmuchem wiatru.

Nie pierwszy raz do jej domu wkradł się wiatr, lecz nigdy nie był aż tak silny. Okno wychodziło na wschód, ocieniało je wysokie drzewo, a kilkanaście metrów dalej wyrastała ściana domu sąsiadów. Wiatr nie miał się gdzie rozpędzić. A jednak dmuchnął tak mocno, że otworzył drzwi i szalał po mieszkaniu. To ten niepokojący wiatr wydobył pierze ze starej poduszki; to on poderwał pióra do szalonego tańca. I to ten wiatr, którego nie powi

Babcia chce krzyknąć i nie może. Chce ostrzec A

– A

To Ewa pierwsza dostrzega, że ze starszą panią dzieje się coś złego; że jej twarz zsiniała, a ręka wskazuje w stronę okna. A

– Wiem, po co on frunie! – chce krzyknąć babcia, lecz wciąż ma ściśnięte gardło i nie jest w stanie wydobyć żadnego dźwięku. A przecież trzeba krzyczeć, bo Czarny Ptak zaraz, schwyci dziobem TO pióro, jest już tak blisko, już, już…

– A sio! Uciekaj! Nikt się ciebie nie boi! – krzyczy A

– ONO tu było. Było! – mówi bezradnie babcia.

– Jest? czy wyfrunęło? – pyta przerażona Ewa.

– Widziałam je, ale coś odjęło mi głos, a w was chyba wstąpił diabeł! Tańczyłyście razem z wiatrem i pierzem jak dwie czarownice… – mówi babcia, jąkając się ze zdenerwowania.

– Gdzie ono jest? – pyta A

– Wyfrunęło! – płacze Ewa i znowu opuszcza ją nadzieja. Podnosi głowę, by wyjrzeć przez okno na ponury świat, i… dostrzega słaby blask sączący się spoza brązowych zasłon. A

– To nie był twój Anioł, tylko jej – szepcze córce. – Nie wiem, czy wolno ci dotknąć tego pióra, A