Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 19 из 90

– Halo?

– Pa

– Przepraszam, ale to… – Dala sobie w myślach solidnego kuksańca. – Tak, słucham.

– Następnym razem trochę szybciej, LuA

– Jak najbardziej. Charlie jest cudowny.

– Charlie? A tak, oczywiście. Masz kupon?

– Leży w sejfie.

– Dobry pomysł. Masz pod ręką papier i coś do pisania?

LuA

– Notuj, ile możesz – podjął Jackson. – Jak nie zdążysz czegoś zapisać, to wszystkie szczegóły i tak będzie znał Charlie. Ucieszy cię pewnie wiadomość, że wszystko już dopięte na ostatni guzik. Losowanie loterii krajowej odbywa się pojutrze o szóstej wieczorem. Możesz je oglądać w telewizji w swoim pokoju hotelowym. Będzie transmitowane na żywo przez wszystkie większe sieci. Obawiam się jednak, że u ciebie nie wywoła ono specjalnego dreszczyku emocji. – LuA

LuA

– Przepraszam, ale ja naprawdę nie mogłam czekać, panie Jackson – powiedziała szybko. – Mówiłam panu, co by to było, gdybym tam została. To taka mała mieścina i w ogóle. Ludzie od razu by wiedzieli, że to ja wygrałam. Nie wiem skąd, ale by wiedzieli.

– No nic, szkoda czasu na przelewanie z pustego w próżne – przerwał jej obcesowo. – Teraz najważniejsze to utrzymywać w tajemnicy fakt, że już tu jesteś, aż do losowania, a potem jeszcze przez dzień lub dwa. Do Atlanty dojechałaś autobusem, tak?

– Tak.

– A zastosowałaś stosowne środki ostrożności, żeby nikt cię nie rozpoznał?

– Duży kapelusz i okulary. Zresztą nie spotkałam nikogo znajomego.

– I kupując bilet nie podałaś, naturalnie, prawdziwego nazwiska?

– Oczywiście, że nie – zełgała LuA

– Dobrze. Myślę, że skutecznie zatarłaś za sobą ślad.

– Mam taką nadzieję.

– To wkrótce będzie bez znaczenia, LuA

– A konkretnie gdzie?

– Umówiliśmy się, że sama wybierasz sobie miejsce. Europa? Azja? Ameryka Południowa? Powiedz, co ci najbardziej odpowiada, a ja już wszystko załatwię.

LuA

– Muszę się decydować teraz?

– Oczywiście, że nie. Ale jeśli chcesz wyjechać natychmiast po konferencji prasowej, to im wcześniej dasz mi znać, co postanowiłaś, tym lepiej. Mam opinię człowieka, który potrafi dokonywać cudów, jeśli chodzi o załatwianie spraw związanych z podróżami, ale czarodziejem nie jestem, zwłaszcza że nie masz ani paszportu, ani żadnych i

– Potrafi mi je pan wyrobić? Nawet kartę ubezpieczenia społecznego?

– Nie masz numeru ubezpieczenia społecznego? Niemożliwe.

– Możliwe, jeśli po narodzinach dziecka rodzice nie zadadzą sobie trudu dopełnienia odpowiednich formalności – odparowała.

– Myślałem, że szpital nie wypuszcza noworodka bez pełnej dokumentacji.

LuA

– Nie urodziłam się w szpitalu, panie Jackson. Podobno pierwsze, co po przyjściu na świat zobaczyłam, to góra brudów do prania w sypialni mojej mamusi, gdzie odebrała mnie babcia.

– Tak, chyba potrafię ci wyrobić numer ubezpieczenia społecznego – rzekł stłumionym głosem.

– A może potrafi pan jeszcze załatwić, żeby wpisali mi do paszportu i

– A czemu ci na tym zależy, LuA

– No, ze względu na Duane’a. Wiem, że wygląda na tumana, ale kiedy się dowie, że wygrałam tyle pieniędzy, zrobi wszystko, żeby mnie znaleźć. Myślę, że najlepiej będzie zniknąć. Zacząć wszystko od początku. Od zera, jak to się mówi. Z nowym nazwiskiem i tak dalej.

Jackson wybuchnął śmiechem.

– Naprawdę obawiasz się, że Duane Harvey zdoła cię wytropić? Mam poważne wątpliwości, czy wie, jak wydostać się z okręgu Rikersville.

– Bardzo pana proszę, panie Jackson, gdyby się to panu udało, byłabym niezmiernie wdzięczna. Oczywiście zrozumiem, jeśli to przekroczy pańskie możliwości. – LuA

– Nie przekracza – warknął. – To nawet całkiem proste, jeśli ma się takie dojścia jak ja. Ale pewnie nie zastanawiałaś się jeszcze nad nazwiskiem, jakie chcesz przybrać?

Zaskoczyła go, wymieniając od razu nazwisko wraz z miejscem, z którego jakoby miała pochodzić owa fikcyjna osoba.

– Wygląda na to, że już od jakiegoś czasu nosiłaś się z tą myślą. Może nawet dłużej, niż się znamy, mam rację?

– Pan ma swoje tajemnice, panie Jackson, dlaczego ja nie miałabym mieć swoich?

W słuchawce rozległo się westchnienie.

– Cóż, LuA

– Rozumiem. Zastanowię się nad tym i wkrótce dam panu znać.

– Dlaczego coś mi teraz mówi, że pożałuję, iż wybrałem ciebie na współuczestniczkę tej małej przygody? – W jego tonie pojawiło się coś, co przejęło LuA

– Charliemu.

– Tak, Charliemu. – Jackson rozłączył się. Odłożywszy słuchawkę, LuA

Weszła do łazienki i puściwszy wodę do wa

Punktualnie o dwunastej w południe do drzwi zapukał Charlie z torbami od Bloomingdale’a i z Baby Gap. Przez następną godzinę LuA

– Dobrze ci w nich – orzekł z podziwem Charlie. – Więcej niż dobrze.

– Dziękuję. Dzięki za to wszystko. Rozmiar w sam raz.

– Do licha, masz wzrost i figurę modelki. Właśnie dla takich ludzi szyją te ubrania. Nigdy nie myślałaś robić tego za pieniądze? To znaczy zostać modelką?

LuA

– Czasami, kiedy byłam młodsza.

– Młodsza?! Boże, mówisz jak staruszka.

– Mam dwadzieścia lat, ale po urodzeniu dziecka kobieta czuje się starzej.

– Wierzę na słowo.

– Nie, nie jestem stworzona na modelkę.

– Dlaczego?

– Bo nie lubię, jak mnie fotografują, i nie lubię na siebie patrzeć.

Charlie pokręcił tylko głową.

– Tak, dziwna z ciebie kobieta. Większości dziewcząt w twoim wieku, z twoją prezencją, nie można odciągnąć od lustra. Uosobienie narcyzmu. Oj, ale te duże okulary przeciwsłoneczne i kapelusz musisz włożyć. Jackson powiedział, że nikt nie może się dowiedzieć, że tu jesteś. Właściwie to nie powi

Uśmiechnęła się.

– Żartujesz? Ja pracuję w zajeździe dla kierowców ciężarówek. Tam nie wpuszczą nikogo, kto nie ma przy sobie paczki fajek. Noc w noc siekierę można tam powiesić.

– Zajazd dla kierowców ciężarówek to już dla ciebie przeszłość.

– Zobaczymy. – Przypięła sobie do włosów kapelusz z szerokim, obwisłym rondem. – Jak wyglądam? – Przyjęła pozę modelki.

– Jak z żurnala… Co ja bredzę, to mało powiedziane.

– Ach, to jeszcze nic. Poczekaj, aż ubiorę moją malutką – powiedziała z dumą. – Jak ja o tym marzyłam!

Godzinę później LuA

– Idziemy?

– Jedną chwileczkę. – Otworzył drzwi na korytarz i obejrzał się na nią. – Zamknij lepiej oczy. To jeszcze nie wszystko. – Spojrzała na niego ze zdziwieniem. – No, zamknij – powtórzył z uśmiechem.