Страница 21 из 85
– Poznałam asystentkę doktor Jea
– Aha. – Dziewczyna wzięła do ręki kolejne i spojrzała na jego grzbiet
– Jestem doktor Bre
Wsunęła egzemplarz na półkę na wysokości oczu.
– A pani to…? – nie ustępowałam.
– Sandy O'Reilly – odparła nie odwracając się.
Zastanawiałam się, czy może uraziłam ją tymi uwagami o wzroście.
– Na pewno zapamiętam, Sandy. Ale wtedy w środę, imienia tamtej asystentki nie poznałam…
Wzruszyła ramionami.
– A
Zdrętwiałam. Nie mogłam mieć aż tak dużo szczęścia.
– A
– Tak. – Wreszcie się do mnie obróciła. – Zna ją pani?
– Nie, niezupełnie. Studentka o tym nazwisku jest spokrewniona z jedną z moich znajomych i zastanawiałam się, czy to nie będzie ta sama osoba. Jest tutaj dzisiaj?
– Nie. Chyba jest chora. Dlatego ja pracuję. Zwykle mnie tu nie ma w piątki, ale A
– Chora?
– Tak, chyba tak. Właściwie to nie wiem. Wiem tylko, że znowu jej nie ma. Ale to nic. Przyda mi się ta kasa.
– Znowu?
– No tak. Zawala coś ostatnio. Wtedy zwykle ja tu ląduję. Niby dobrze jest zarobić trochę dodatkowego grosza, ale przez to nie mogę poświęcić pisaniu mojej pracy tyle czasu, ile bym chciała. – Zaśmiała się, ale w jej głosie wyczułam irytację.
– Czy A
Sandy przechyliła głowę i spojrzała na mnie.
– Dlaczego pani tak się nią interesuje?
– Nie, nie interesuję się nią. Przyjechałam tu po materiały, które ma dla mnie doktor Jea
Pokręciła głową i sięgnęła po kolejne czasopismo.
– Powi
– Dziwaczka?
Położyła gazetę na półkę i obróciła twarz w moją stronę. Jej oczy długo mi się przyglądały, jakby mnie oceniała.
– Jest pani przyjaciółką rodziny?
– Tak. – W pewnym sensie.
– Nie jest pani detektywem, reporterką ani nikim takim?
– Jestem antropologiem. – To była prawda, choć może niezbyt dokładna. – Pytam, bo ciotka A
Sandy przeszła przez biuro i wyjrzała na korytarz, a potem oparła się o ścianę tuż obok drzwi. Było oczywiste, że nie przejmuje się swoim wzrostem. Nosiła głowę wysoko, a jej ruchy były długie i powolne.
– Nie chciałabym powiedzieć nic, co mogłoby kosztować A
– Masz moje słowo.
Wzięła głęboki oddech.
– A
Przełknęła ślinę i przerzuciła ciężar ciała na drugą nogę.
– A
Przerwała i znowu spojrzała mi w oczy, jakby nie mogąc się zdecydować. I dodała:
– Przyjaciółka powiedziała mi, że A
– Tak?
– Nie mam bladego pojęcia, czy to prawda i czy powi
Poczekałam.
– A jeżeli to prawda, to ona może dużo ryzykować.
– Jak myślisz, w co mogła się wplątać?
– To jest takie dziwne. – Potrząsnęła głową i kolczyki dotknęły jej policzków. – Słyszy się o takich rzeczach, ale to nigdy nie dotyczy kogoś, kogo się zna.
Znowu przełknęła ślinę i wyjrzała przez ramię na korytarz.
– Przyjaciółka powiedziała mi, że A
Słysząc skrzypienie desek podłogi Sandy przeszła na koniec biura i wzięła do ręki kilka gazet. Kiedy Daisy Jea