Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 5 из 15

IV

Wielkie tłumy sejm zgromadził.Niedźwiedź z braćmi się naradził,Po czym wszedł na podwyższenieI pozdrowił zgromadzenie:– Witam sarny i jelenie,Witam kuny, tchórze, jeże,Nawet lisy witam szczerzeI borsuki, i zające,Całe ptactwo śpiewające,Nawet srokę, nawet sowę,Witam wszystkich, jednym słowem.Moi drodzy, znamy dzisiajSprawki wilka, sprawki rysia.Czas już skończyć z ich wyzyskiem,Więc niech nad tym przede wszystkimSejm nasz dziś się zastanowi.Głos oddaję borsukowi.Borsuk wstał, poprawił przedział,Chrząknął, po czym tak powiedział:– Mogę wyznać nie bez dumy,Żem tu wszystkie zjadł rozumy,Żem obmyślił wszystko ściśleI wam powiem to, co myślę.Czas już wreszcie wyjść z potrzasku,Przestać jadać babki z piasku,Chleb ze śniegu, figi z makiem.Otóż ja mam plany takie:Każdy ptak i każde zwierzęW swej komorze coś wybierzeI natychmiast tu przyniesieJako udział w interesie.Gdy zbierzemy już udziały,Otworzymy sklep wspaniały,Gdzie się będą sprzedawałyTanie, świeże wiktuały.Wspólnym trudem i staraniemZdobędziemy futra tanie,Tanie sadło, tanią kaszę.Zjednoczymy siły nasze.Wszyscy razem, nie oddzielnie,Ale dzielnie tę spółdzielnięPrzed nadejściem jeszcze zimyWspólną pracą utworzymy.Jeleń krzyknął: – Dobrze gada!To przynajmniej mądra rada!Tchórz zawołał: – Brawo, brawo,Trzeba zająć się tą sprawą,Bo gdzie jest wysiłek zgodny,Tam dobrobyt niezawodny!Tu przemówił lis Mikita:– Myśl naprawdę znakomita,Ruch spółdzielczy bardzo cenię,Chętnie swą naturę zmienięI zapewniam zgromadzenie,Że od dzisiaj najrzetelniejChcę pracować dla spółdzielni.– Świetnie! – rzekły dwie kukułki,Nierozłączne przyjaciółki,I uparcie coś kukałyW sposób dość niezrozumiały.Niedźwiedź przerwał to kukanie:– Dosyć, dosyć, moje panie.Sprawa jasna, szkoda czasu!Budujemy sklep wśród lasu.Wszystkich czeka ciężka praca –Praca zawsze się opłaca.Przekonajmy więc borsuka,Że nie poszła w las nauka,Że już wilk nas nie oszuka,Że już ryś nas nie oszwabi –Żeśmy silni, a nie słabi.– Brawo!, brawo! – krzyknął zając. –Sklep budujmy nie zwlekając,Lecz uczcijmy wpierw Błażeja,Kniei naszej dobrodzieja!– Oczywiście! W górę! W górę! –Zawołali wszyscy chóremI wesoło, choć z wysiłkiem,Podrzucali go jak piłkę,A kukułka z przyjaciółkąSzybowały nad nim w kółko.

V

Wszyscy zgodnie pracowali:Więc niedźwiedzie – wzorem drwali –Dostarczały pni i pali.Sarny z wszystkich stron się zbiegłyI lepiły z gliny cegły.Z wodnej tafli jeleń szybkiPozdejmował szklane szybki.Przy stawianiu pieców kunaWykonała pracę zduna.Jeże igieł dostarczyły,A dzięcioły z całej siłyDeski nimi przybijałyDo podłogi i powały.Pracowali wszyscy zgodnieI w niespełna dwa tygodnieSklep stał całkiem już gotowyNa polanie wśród dąbrowy.Wnet borsuki, tchórze, kozłyNajróżniejszy prowiant wiozły:Sadło, kaszę i serdelki,I przysmaków wybór wielki.Oprócz tego sklep był pełnyCiepłych futer, pierza, wełny,Ptasich czubków, barwnych piórekI kapturków dla wiewiórek.A za ladą lis MikitaKupujących grzecznie wita,Tu odważy, tam odmierzy,Towar dobry, tani, świeży.Nikt nikogo nie oszwabia,Nikt na nikim nie zarabia,Bo gdzie łączą wspólne cele,Tam są wszyscy przyjaciele.Sklep szedł odtąd jak najlepiej,Każdy wszystko dostał w sklepieI w powszechnym dobrobycieUpływało leśne życie.A kukułka z przyjaciółkąWciąż latały tylko w kółkoI na przekór i

ych ptakomUłożyły piosnkę taką:– Powiedzcie, jaskółki,Ku – ku,Gdzie mam kupić bułki?Ku – ku!W spółdzielczym sklepie,Ku – ku,Kupisz najlepiej,Ku – ku!– Powiedzcie mi, kraskiKu – ku,Gdzie mam kupić placki?Ku – ku!– W spółdzielczym sklepie,Ku – ku,Kupisz najlepiej,Ku – ku!– Powiedzcie, słowiki,Ku – ku,Gdzie kupić pierniki?Ku – ku!– W spółdzielczym sklepie,Ku – ku,Kupisz najlepiej,Ku – ku!Tak śpiewały i kukałyDwie kukułki przez dzień cały.Bury wilk przed sklepem swoimStał i patrzył z niepokojem.Wreszcie zamknął go na kłódkęI opuścił las ze smutkiem.– Trudno! – westchnął ryś Bazyli.Także zamknął sklep po chwiliI opuścił z żalem knieję.Co się z nimi teraz dzieje,Tego nawet dzięcioł sowie,Choć jest plotkarz – nie opowie.