Страница 12 из 15
Atrament
Nikt opisać nie potrafi,Jaki w szkole powstał zamęt,Gdy na lekcji geografiiNagle rozlał się atrament.Porozlewał się po mapie,Co leżała na katedrze,Tutaj cieknie, tam znów kapie,Wnet do różnych miast się wedrze.W Kocku, Płocku, Radzyminie,Czarne kleksy się rozprysłyI atrament dalej płynie,I już wlewa się do Wisły.Pewien strażak dla ochłodyMiał się kąpać w tym momencie,Zdjął ubranie, wszedł do wody,Lecz się znalazł w atramencie.Strażakowi zrzedła mina:– Cóż to znowu za pomysły?I czarniejszy od MurzynaWyszedł strażak z nurtów Wisły.Długo martwił się i smucił:– W straży tak się nie pokażę…Więc do straży nie powrócił,Tylko został kominiarzem.