Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 34 из 51

Miarowe poruszanie się bioder kobiety niepokoiło Mogueime. Zresztą przyglądał się jej od śmierci rycerza, a nawet jeszcze wcześniej, ale zwykły żołnierz, szczególnie średniowieczny, nie odważyłby się zadawać z kobietą bliźniego, choćby była tylko nałożnicą. Smucił się i wściekał, że później wzięli ją i

Kartka z numerem telefonu ciągle leży na biurku, nic prostszego niż wykręcić sześć cyfr, a z drugiej strony, o kilka kilometrów stąd, usłyszymy głos, tak proste, nie interesuje nas w tej chwili, czy Marii Sary, czy jej męża, musimy zwrócić uwagę na różnice pomiędzy tymi i tamtymi czasami, aby porozmawiać, a także aby zabić, trzeba się zbliżyć, tak uczynili Mogueime i Ouroana, ona siłą została tu doprowadzona z Galicii, nałożnica krzyżowca, który już wyzionął ducha, a potem praczka szlachty zarabiająca w ten sposób najedzenie, a on, zdobywszy Santarem, przybył tu w poszukiwaniu większej chwały pod ogromnymi murami Lizbony. Raimundo Silva wykręca pięć cyfr, brakuje mu tylko jednej, jednak nie decyduje się, udaje, że już smakuje przewidywane szczęście, to dreszcz niepokoju, mówi sam do siebie, że jeśli będzie chciał, dokończy serię, wykona tylko jeden gest, ale nie chce, szepcze, Nie mogę, i odkłada słuchawkę, jak człowiek znienacka zrzucający z ramion wielki, przytłaczający go ciężar. Wstaje, myśli, Chce mi się pić, i idzie do kuchni. Napełnia szklankę wodą z kranu, pije powoli, rozkoszuje się chłodem wody, to prosta przyjemność, może najprostsza ze wszystkich, szklanka wody, kiedy trapi nas pragnienie, a kiedy pije, wyobraża sobie strumień wpadający do zatoczki i muły muskające chrapami lustro wody siedemset czterdzieści lat temu, giermkowie zachęcali je pogwizdywaniem, to prawda, że nie ma zbyt wielu nowych rzeczy pod słońcem, sam król Salomon nie zdawał sobie sprawy, ile racji było w tym, co powiedział. Raimundo Silva odstawił szklankę, odwrócił się, na kuche

Powód, dla którego Raimundo Silva nie zadzwonił do Marii Sary, był tyle prosty, co skomplikowany, stwierdzenie to już na pierwszy rzut oka przedstawia się jako niezbyt precyzyjne i nielogiczne, jako że te przymiotniki mogłyby zostać użyte w swym ścisłym znaczeniu dla określenia rozumowania, którym rzeczony powód musiał się podporządkować. Tak jak w klasycznych powieściach kryminalnych esencją zagadnienia jest czas, to znaczy okoliczność, że Maria Sara zadzwoniła, kiedy Raimunda Silvy nie było w domu, o nie znanej godzinie, mogło się to wydarzyć zarówno kilka minut po jego wyjściu, jak i na minutę przed wyjściem gosposi z domu, a ta godzina również pozostaje niewiadomą, by wspomnieć tylko te skrajne możliwości. W pierwszym przypadku upłynęły ponad cztery godziny, zanim Raimundo Silva otrzymał wiadomość, w drugim, sądząc po zwyczajach gosposi, jakieś trzy. Po dokładnym rozważeniu wszystkiego dojdziemy do wniosku, że jeśli Maria Sara czekała, aż oddzwoni, miała wystarczająco dużo czasu, by pomyśleć, że być może Raimundo Silva wrócił do domu bardzo późno, w godzinach, w których nie jest przyjęte dzwonić do nikogo, szczególnie zaś do osoby chorej. Mimo że, wyrażenie zawężające, ale nie ironiczne, choroba nie była aż tak ciężka, by nie zdołała własną ręką sięgnąć po telefon i zadzwonić do tego domu nieopodal zamku, gdzie Raimudo Silva poszukuje odpowiedzi na pytanie, Czego ona ode mnie chce, lecz jej nie odnajduje. Przez resztę wieczoru i nocy przed zaśnięciem rozwinął je Raimundo Silva w nieskończone wariacje na zadany temat, przechodząc od prostoty do złożoności, od ogólności do szczegółu, od zwykłej prośby o informacje, co byłoby absurdalne, wziąwszy pod uwagę okoliczności, do jeszcze bardziej absurdalnej ochoty wyznania mu miłości, ot tak, przez telefon, jak ktoś nie mogący już się oprzeć słodkiemu kuszeniu. Złość na samego siebie za to, że pozwolił się porwać szaleńczej myśli o tej hipotezie, osiągnęła takie rozmiary, że dając wyraz swemu złemu nastrojowi, poszedł do białej róży rzeczywiście więdnącej w samotności i wyrzucił ją do śmieci, uderzając potem silnie klapą wiadra, jakby chciał przypieczętować ostateczny wyrok, Jestem idiotą, powiedział na głos, ale nie wyjaśnił, czy jest nim dlatego, że pozwolił, by myśli zabrnęły tak daleko, czy dlatego, że w taki sposób pastwił się nad niewi

Następnego dnia Raimundo Silva obudził się z bardzo jasną wizją ostatecznego rozmieszczenia wojsk do ataku, wliczając w to kilka taktycznych drobiazgów własnego autorstwa. Głęboki sen i marzenia se