Страница 10 из 65
Rozdział 9
Kolorowe zdjęcie jako niezbity dowód ich statusu zostało wysłane do Chicago pocztą lotniczą. Teraz znajomi Johna nie będą mogli podejrzewać, że oni wybrali się do Ameryki głodni cudzych dolarów, a jedynie by spełnić prośbę najstarszego z żyjących Pawlaków. Ania liczyła, że to zdjęcie spełni i
– A jak ciebie zacznie w brzuchu mulić, tak ty choć przewal sia – nie wysiądziesz! – A z europlanu ty wysiądziesz, a?.
– Spadochrony są!
– Na takiego bambaryłę jak ty to jednego spadochrona mało! -uciął dyskusję Kaźmierz. Nie pozostawało nic i
– Na Amerykę muszę mieć specjalne gwarancje! Zenek, choć pozornie zaakceptował plany Ani, to w gruncie rzeczy cały czas prowadził działalność dywersyjną, by odwieść Kargula i Pawlaka od zamierzonej podróży. Zdobył od weterynarza Jeżewskiego tygodnik „Enquirer” i głośno przeczytał wszystkie przepowiednie grona tak sprawdzonych jasnowidzów,jak reverende David Bubar z Memphis, Irene Hughes z Chicago, sły
– U nas żaden jasnowidz niepotrzebny, każdy sam z siebie wie, że tylko gorzej może być. – Ot, dziermolisz, Marynia – ofuknął ją Kargul.
– Patrzaj, jakie u nich za to bezlitosne możliwości: trzęsienie ziemi, powódź, a jeszcze te kosmity! – A jak ta wojna będzie, co Zeniu o niej przeczytawszy? – nieśmiało spytała Anielcia, która wierzyła we wszelkie przepowiednie od czasu, gdy z kart jej wyszedł wielki wstyd w rodzinie i faktycznie córka Hania wyszła za milicjanta, Franciszka Marczaka. – Zapomniała, co robić? -Kargul miał sprawdzony wariant ocalenia.
– Niech do Pawlaków do piwnicy skryją się jak wtenczas, co nas te czołgi wyzwalać przyszły, bo Kaźmierz moją Mućkę na minie wysadził! – Bo w szkodę lazła!
– Baśniaki opowiadasz!
– Ty mnie w denerwację nie wprowadzaj, boś zawsze lubił na cudzym się spasać! – Żeby moja krzywda tobie bokiem wyszła! – obruszył się Kargul na to oświadczenie sąsiada. – Z ciebie, Władek to prosto bezlitosny cham! Czyją ty 'Żmijówkę' wtenczas pił?! – A czyja krowa do nieba na minie pofrunąwszy, a?!
– Ciesz się, że ty wtedy ocalał! Bo kto na moje wlizie, ten kolacji nie dożyje, tak mi dopomóż Bóg! I w ten sposób, zanim wedle przepowiedni jasnowidzów amerykańskich doszło do wybuchu wojny nuklearnej, o mały włos nie doszło znowu do dalszego ciągu wojny Pawlaków z Kargulami. Dla Ani byłaby to ruina jej marzeń. Odkąd usłyszała od mister Septembra obietnicę, że wróci z Ameryki bogatsza, niż do niej wyjedzie, zrobiła wszystko, by dać losowi szansę. Każdy konflikt Pawlaków z Kargulami mógł zamknąć przed nią furtkę do raju. Obu dziadków jakoś przekonała, że Mućka to już zamierzchła historia, teraz są na i
– Przyjdzie te podróż przecierpieć – westchnął Kargul.
– Ale jak już wrócimy, w tu poru przyjdzie nam historyczne rachunki wyrównać…