Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 12 из 21

3. Zimny ocean. Noc i dryfująca lodowa góra. Naprzeciwko niej, jak wiadomo, „Titanic” z Leonardem di Caprio na pokładzie. Trach! I po wszystkim. Pozornie zderzył się kawał lodu z kupą niezbyt dobrze znitowanej blachy. Ale w rzeczywistości zderzyła się męskość z kobiecością. Najlepszy, największy, najnowocześniejszy statek. Chluba inżynierów, szczytowy wytwór ludzkiej (czyli ówczesnej męskiej) techniki. Symbol siły i postępu nauki, zakuty w metaliczną zbroję. Z drugiej strony ledwo odkryta (przez Freuda) i wynurzona podświadomość (trzy czwarte góry lodowej jest pod powierzchnią), biernie unoszona prądami. Bezwolna kobiecość, symbolizowana przez wodę i noc. Zmarznięta w bryłę lodu woda – to zamarznięte na lód serce femme fatale. Bez skrupułów niszczącej mężczyzn, sprowadzającej ich na dno. Najsły

Nikt by wtedy nie mógł oskarżać i

6. Cmoka się nad kinem: że osiągnięcie XX wieku, że wpłynęło na epokę. Oczywiście, ale czy kino nie jest powielarną mód i stylów? W czasach, gdy wszystko, co masowe, pachnie tandetą lub masowością zbrodni, kino jest sztuką podejrzaną. Istnieje jak większość totalitaryzmów – dzięki kultowi jednostki – to znaczy gwiazd. Jest tak przekonujące, że narzuca sposób życia, bycia i tycia (w tym sezonie większy biust). Miliony domorosłych Bardotek, facetów w stylu kolesiów od Tarantino. Te same gesty, garniturki, krawaty, okulary, a nawet sposób myślenia. Nudne to i przymusowe, jak… moda. Banalność i seryjność zachowań zamienia ludzi w łatwy do manipulowania tłum. Dlatego wolę współczesny balet. Nie aerobik czy Jezioro łabędzie, gdzie wykonywanie tych samych podskoków daje poczucie jedności gatunku (człowieczego lub kultury). Ale współczesny taniec w rodzaju Piny Bausch. Jej choreografia pokazuje, że są gesty i pozycje, do których nikt jeszcze nikogo nie nagiął i nie zarejestrował w Ministerstwie Dziwnych Kroków imienia Monty Pythona. Współczesny balet to ostatni gest wolności. Uznany za sztukę. Czy wynika z tego, że wolność nie jest demokratycznie dla każdego, lecz tylko dla artystów? 7. Spowiedź dziecięcia wieku byłaby literackim plagiatem, pozwolę więc sobie na spowiedź dziewczęcia, w wieku dojrzałym do wszystkiego. Mój ojciec wygrał po pół wieku upokarzającą wojnę polsko-niemiecką. Walczył przeciwko niemieckim i polskim urzędnikom, podobnie jak tysiące emerytów i rencistów próbujących dowieść, że podczas wojny byli na przymusowych robotach, za co należy się im odszkodowanie. Kiedy w grę wchodzą pieniądze, a nie tylko honorowy tytuł, niewolnika Trzeciej Rzeszy, urzędnicy mogą być podejrzliwi. Żyjemy przecież w czasach postmodernizmu, sankcjonującego blagę i mistyfikację. Jednak mój ojciec zdołał cudem udowodnić wszelkim instytucjom, że w latach czterdziestych-pięćdziesiątych tego wieku nie wypoczywał w Davos ani na i

Przez prawie pięć lat rodzina ojca kopała buraki, odcięta od zdobyczy woje

Wracając do historii rodzi

„Playboy” 1999, nr 12

Casting do filmu Wajdy

1. Na pytanie, kto w Polsce jest bohaterem naszych czasów, na miarę Człowieka z marmuru czy „…z żelaza”,Andrzej Wajda bez wahania odpowiedział:„Kobieta”.I o niej właśnie chciałby nakręcić film. Nie dodał, czy miałaby to być „Kobieta z gumy”, pokornie naginająca się do okrutnych czasów i zmarnowanego życia. Niezniszczalna lateksowa lala gwałcona przez historię. Obdarzona anielską cierpliwością i żylakami. Źle umalowana, uwieczniona w ramkach rodzi

Gdyby miał to być film o współczesnej Polce, można by go zatytułować: „Kobieta z silikonu”. O dziewczynie równie elastycznej jak jej matka i babka z gumy, ale bardziej glamour. Raczej w stylu cwanych panienek z Silicon Valley (Krzemowej Doliny) niż ckliwie plastikowej Ani z Zielonego Wzgórza.

2. Kto powinien być pierwowzorem polskiej bohaterki, godnej Oscara? Arcydzieła, zachowującego wartości chrześcijańskie, humanistyczne, narodowe i każde i

Symbol „kobiecości-poetyckości-motylkowatości”. Jak motylek przysiadała na paryskiej „Kulturze”, by chwilę potem odlecieć i spijać koniak z towarzyszami w Moskwie. W kobiecym, jakże poetyckim, roztargnieniu nie zauważała politycznych niuansów. Artystce natchnienie zastępuje rozsądek. A życie płynie w transie, romansie. I tak od paru lat układa się Agnieszce Osieckiej legendę z motylków, roztargnień, westchnień. Ona sama przyznała, że jej rymy nadają się bardziej do sztambucha niż do wyrycia w marmurze. Jednak z romantycznego konterfektu Osieckiej robi się pomnik. Wzorzec lekkiej jak puch kobiecości, szybującej w chmurach: ni to damy, ni muzy. Ni anioła… Od udręczonych kobiet z gumy po drugą skrajność – kobiet z puchu. Pośrodku zaś dziura niczym kobieca bezradność.

Czy bohaterką „Kobiety z silikonu” mogłaby więc zostać przysypana puchem piór „kobieta z gumy”? Po trosze poetycka i ponętna, świadoma, gdzie żyje i czego chce? Kimś takim jest polska umiarkowana feministka. Umiarkowana, bo prawdziwych feministek w Polsce nie ma. Załatwiają je mężczyźni albo zagryzają usłużne siostry (patrz przypadek grupy feministycznej na Uniwersytecie Warszawskim). Te, które przeżyły rzeź, zastrzegają się: „Możecie mnie podejrzewać o wszystko, tylko nie o feminizm”. Dlaczego? Bo gdy domagały się poważnego traktowania i niezależności, słyszały od przestraszonych lub agresywnych facetów: „Milcz! Jesteś wściekłą, niedokłutą feministką”. A przecież tyle jest odmian feminizmu, ile kobiet. I każda ma własne porachunki z męskim światem.

3. Rozczulają mnie znakomite programy publicystyczne Barbary Czajkowskiej i Moniki Olejnik. Zaczynający się tuż po ósmej rano „Salon polityczny trójki” przypomina mi dzieciństwo. Kiedy mama zagadywała opędzającego się od niej, wychodzącego do pracy ojca. Natomiast „Linia specjalna” – to dalekie wspomnienie maglowania ojca pod koniec dnia. Złośliwe, celne odzywki kobiet, wypytujących mężczyzn o to, jak rządzą, czy starczy pieniędzy i jakie mają plany (czyli, na jaki skażą nas los). Gośćmi Olejnik i Czajkowskiej są ważni Polacy, tworzący ten kraj. To prawie w stu procentach mężczyźni. Więc myślę, że pomysł Wajdy na zrobienie filmu o kobiecie bohaterze to tylko dżentelmeński gest bez znaczenia. Wajda nie zajmuje się science-fiction. A współczesna Polka, którą chciałby sportretować, przypomina istotę z krainy fantasy, dużo rozciągniętej historycznym doświadczeniem gumy, upiększającej wstawki z silikonu i do tego pypcie ze spalonych piór.