Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 11 из 21

„Cosmopolitan” 1999, nr 6

Półlesbijki z haremu

Jedno zdanie leadu bardzo jest potrzebne. A może dwa średnio krótkie.

1. Wszystkie jesteśmy półlesbijkami. Pragniemy kobiet tak, jak nas tego nauczyli mężczyźni. Absurd? Porównaj: która scena jest seksowniejsza – ta niewi

4. Uwodzić – znaczy wiedzieć, co podnieca uwodzonego. Patrzeć na siebie jego oczyma, wczuć się w jego uczucia. Mistrzostwo uwodzenia – to stanie się nim i nią zarazem – uwodzonym i uwodzącym. Kobieta „będąca” w ten sposób mężczyzną, by go oczarować, patrzy na kobiety jego oczyma i zostaje półlesbijką. Jakże cnotliwą i wstrzemięźliwą na umyśle, jeśli nie dostrzeże swojej androgyniczności. My, półlesbijki, zwane „kobietami heteroseksualnymi”, zostałyśmy już uwiedzione przez własną kobiecość. Wierzę więc tym, które mówią, że nie stroją się i malują wyłącznie dla facetów. Dbają o siebie także z miłości do wyimaginowanego ideału kobiety doskonałej. Ona jest warta cierpień. Być może następne pokolenie będzie miało łatwiej i nie da się zamknąć w haremie-skansenie, gdzie z nudów piłuje się do perfekcji paznokcie. („Jestem tego warta”.) 5. Lubię reklamy Calvina Kleina z czasów CK ONE, biseksualnych perfum i ciuchów. „Calvinizują” modę i obyczaje. Podobnie jak purytańscy wyznawcy kalwińskiego reformatora, współcześni „calviniści” są przesadnie skromni i oszczędni w strojach. Minimalistyczny design podkreśla czystość formy lub gatunku (wszyscy jesteśmy ludźmi) i tuszuje trzeciorzędne cechy treści (niektórzy z nas są kobietami albo mężczyznami). Uniseks Kleina daje wolność wyboru. Nie jest seksualną rewolucją, ale demokracją znoszącą niewygodne granice, uwalniającą z obyczajowego haremu. Jeśli przyszłość świata należy do demokracji, należy też może do uniseksu.

„Cosmopolitan” 1999, nr 7

Wiek męski wiek klęski

Tegoroczny sylwester tylko pozornie będzie huczną imprezą na cześć kalendarza. Rozbawione miliardy ludzi sypiących konfetti, oplatanych serpentynami, tak naprawdę będą się cieszyć, że udało się im przeżyć. Dzięki sprytowi czy szczęściu dziadków, rodziców albo własnej zaradności. Okazję do załapania wyroku (historii) na froncie, w obozie lub domu miał niemal każdy, niezależnie od kontynentu i daty urodzenia. Sylwester 2000 – gigantyczna feta dla wybawieńców dziejów. Należy się im więc zabawa, do której dotrwali wbrew dwudziestowiecznym tyranozaurom i geopolitycznym horrorom okoliczności. Sama z przyjemnością zatrąbię i strzelę z korkowca, by pokazać (komu? Bogu i Historii? czy Telewizji?), że mimo wszystko żyję. A jak, i to jak! Mogę przecież korzystać z rad kolorowych pism, mówiących, jak żyć i pachnieć. Typujących Schwarzeneggera w plebiscytach na ulubione zwierzę. Natomiast wokół mnie sami imponentni (od słów imponować” i „potencja”) mężczyźni, po prostu współczesne ideały na prozaku, koniaku i viagrze.

1. Za dużo jak na przeciętną wyobraźnię było w tej epoce masowych zbrodni i zbiorowych grobów anonimowych ofiar. Dlatego nasza kultura (masowa) uwielbia pojedyncze i sławne trupy: Diana, Ke

Patriarchowie długo podtrzymywali tezę o waszej wyjątkowości, ale w XX wieku ogłoszono koniec patriarchalizmu. Przecież XX jest zapisem żeńskiej pary chromosomów, a nie męskiej XY. Być może ta genetyczno-kalendarzowa symbolika ośmieliła kobiety do pierwszego sensownego ruchu przeciwko męskiej dominacji, czyli do feminizmu. Sensownego ruchu, którego jednak nie wykonałam. Może dlatego, że za bardzo kocham tatusia? Lecz w roku 1999 panowie nadal zarabiają więcej od pań i nawet jeśli nie należą już do płci wybranej, to sami się wybierają na intratne stanowiska.

2. Sądzę, że postęp w medycynie, szczególnie w chirurgii, jest zasługą dwudziestowiecznych wojen, dostarczających w nadmiarze zmasakrowanych ciał i i