Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 42 из 123

Warszawa, wieczorem

Im dłużej czytałam ostatniego maila od Pana, tym bardziej ten cały, w sumie ujmujący w swej prostocie, wywód o genomie oddalał mnie od romansu z biologię, a coraz bardziej zbliżał do wspomnienia pewnej rozmowy, w jakiej uczestniczyłam parę dni temu. Ja, niepraktykująca, ale mimo to katoliczka, chciałam się dowiedzieć u źródła, czyli od księdza, dlaczego nawet tak mądry i oświecony człowiek jak on (tyle że w koloratce) potrafi być w zgodzie z doktryną Kościoła, która zabrania używania prezerwatyw. Nie mogliśmy się porozumieć w tej kwestii ani wówczas, gdy argumentowałam, że przecież ten kawałek lateksu może uchronić przed AIDS, ani kiedy wysunęłam kwestię, iż prezerwatywa zapobiega niechcianej cięży. Wiem, ciąża według Kościoła nie może być niechciana. Przed AIDS nie zabezpiecza prezerwatywa, ale i

Próby rozszyfrowania czegokolwiek, co dotyczy sprawiedliwości czy też niesprawiedliwości wyroków boskich mijają się wtedy z celem. Rozmawialiśmy z księdzem przez telefon. Widziałam go poprzedniego dnia w telewizji.

Tłumaczył się, że musiał kluczyć, bo każde wypowiedziane przez niego słowo mogło być opacznie zinterpretowane. Bardzo lubię księdza. Dwa dni wcześniej jego hiszpański kolega wystąpił w mediach z informacją, że jest szansa na przyzwolenie Kościoła na używanie przez wiernych prezerwatyw. Wybuchł skandal. Duchowny wszystko odwołał. No to, jak jest z tymi prezerwatywami w dni bezpłodne, zastanów się? Małgosiu, daj spokój, wolę się nie zastanawiać – usłyszałam.

Pozdrawiam,

MD