Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 34 из 48

Zapewniłem go, wbrew lepszej wiedzy, że odłożą ten jego memoriał ad acta, ale to go nie uspokoiło.

– Pisałem to – powiedział – kiedy nie miałem w zanadrzu nic, zupełnie nic. A kiedy memoriał leżał już u Rusha, wpadłem na trop tego efektu. Myślałem o tym nawet, żeby ten nieszczęsny dokument wycofać, ale to by dopiero wydało się im podejrzane! No, wyobraź sobie, jak będą mi teraz patrzyli na palce!

Wspomniał o „przyjacielu” naszym, Wilhelmie Eeneyu. I ja nie wątpiłem, że musiał już otrzymać odpowiednie instrukcje. Spytałem Donalda, czy nie sądzi, że doświadczenia należy przerwać, a samą aparaturę po prostu rozmontować albo i zniszczyć. Niestety, wiedziałem, co mi odpowie.

– Nie można zakrywać raz zrobionych odkryć. Poza tym jest McHill. Posłucha mnie, dopóki jest w tym ze mną i pracujemy razem, ale nie wiem, co zrobi, jeślibym zdecydował się na to, co mówisz. Gdybym zresztą mógł nawet i wtedy być go pewnym, nic to nie da prócz pewnej zwłoki. Biofizycy ułożyli już plan na przyszły rok. Widziałem brulion. Chcą robić coś podobnego do tego, co robiłem. Mają komory, mają dobrych nukleoników – jak Pickering – mają inwertor, chcą analizować efekty mikrodetonacji w monomolekularnych warstwach Żabiego Skrzeku, w drugim kwartale. Aparatura jest automatyczna. Będą robili parę tysięcy zdjęć dzie

– W przyszłym roku – powiedziałem.

– W przyszłym roku – powtórzył.

Nie bardzo było wiadomo, co można jeszcze do tego dodać. Wracaliśmy w milczeniu wśród wydm, które ledwo oświetlał rąbek czerwonego słońca, osuwającego się za horyzont. Pamiętam, że idąc widziałem otoczenie z taką wyrazistością i wydawało mi się tak piękne, jakbym miał wnet umrzeć. Zanim jeszcze rozstaliśmy się, chciałem zapytać Donalda, czemu mnie właśnie wybrał na powiernika, ale nie zrobiłem tego. Naprawdę nic już nie było do powiedzenia.