Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 36 из 76

–Jak to, dwie? – zdziwiła się Lidka. – Michał nic nie mówił, że… O mój Boże! – jęknęła. – Ona była w ciąży! – Zrozumiała to, gdy przyjaciółka spojrzała na jej brzuch.

–Przepraszam. – Edyta w poczuciu winy dotknęła jej dłoni. – Nie chciałam… Myślałam, że wiesz.

–Nie powiedziałem jej – przyznał się ze skruchą Nawrocki.

–Lidka, dobrze się czujesz? – zatroskała się Edyta.

–Tak, nic mi nie jest. – Zebrała się w sobie. – Musisz się czuć okropnie! – powiedziała łagodnie. – W dodatku jeszcze patrzysz na mnie… – Objęła brzuch rękoma. Zdawała sobie sprawę, że jest dla przyjaciółki żywym wyrzutem sumienia.

–Nie mów głupstw – zganiła ją Edyta. – To, co się wydarzyło, nie ma nic wspólnego z tobą. Chyba że to ty już nie zamierzasz się ze mną przyjaźnić…

–Zamierzam. Tylko nie wiem, po co ci taka przyjaciółka. – Lidka skrzywiła się z dezaprobatą. – Ty masz kłopoty, ale to mnie trzeba pocieszać… W dodatku wyżarłam ci pół lodówki – wyznała.

129

–Nie szkodzi. – Edyta uśmiechnęła się blado. – Wezmę prysznic. Mam wrażenie, że cała się lepię. – Wstała z westchnieniem.

–Zrobię coś do jedzenia – zaproponowała Lidka.

–Nie, nie trzeba – zaoponowała. – Niczego nie przełknę… Poza tym… – zawahała się.

–Co…? – Lidka popatrzyła na nią pytająco.

–Nie, nic… – Poszła prosto do łazienki.

Chciała prosić Lidkę, żeby jechała już do domu, ale obawiała się, że zostanie źle zrozumiana. Zamierzała porozmawiać z Michałem w cztery oczy, ale nieoczekiwanie dla siebie samej poczuła, że nie ma nic przeciwko obecności Lidki.

3.

–Nawet nie przypuszczałam, że byłam taka głodna. – Edyta ze zdumieniem patrzyła na pusty talerz.

–Zostaw, ja posprzątam. – Michał powstrzymał Lidkę, kiedy ta wstała, żeby pozbierać talerze. – Ty gotowałaś – powiedział, gdy chciała zaprotestować.

–Zdaje się, że tylko ja nie miałam żadnego wkładu w przygotowanie kolacji – zauważyła na poły żartobliwie Edyta.

–Miałaś największy – oświadczyła Lidka zadowolona, że twarz przyjaciółki odzyskała mleczną karnację. Zniknęła chorobliwa bladość i czarne cienie pod oczami. – Spustoszyłam ci kuchnię.

–Dobra, koniec z żartami. Musimy porozmawiać – oznajmiła poważnym tonem Edyta. – Myślałam o tym wypadku i…

–Edyta – Lidka jęknęła. – To ci nie pomoże.

–Nie przerywaj mi, proszę – rzuciła stanowczo tamta. – Uważam, że sprawa tej ciężarnej dziewczyny ma związek z Elką i tymi znalezionymi zwłokami…

–Zwariowałaś? Jakim cudem? – Lidka nic z tego nie rozumiała.

–Prawda? – Edyta zwróciła się wprost do Michała, który nie zareagował w żaden sposób na jej teorię.

–Prawda – potwierdził teraz niechętnie. – Przynajmniej tak podejrzewam – dodał z ciężkim westchnieniem.

–No co wy? – zdziwiła się Lidka.

130

–Spójrz. – Michał podał jej zdjęcie dziewczyny z wypadku. Patrzył z uwagą, gdy uważnie studiowała kiepską odbitkę.

–Hm… – Przygryzła lekko wargę. – Ona wygląda zupełnie jak… ale to niemożliwe. To nie jest Elka, prawda?





–Nie – włączyła się Edyta. – Widziałam ją na… – zawahała się -…żywo – dokończyła. – Tak naprawdę nawet nie była do niej podobna, chociaż ma ten sam typ urody.

–Drobna, niska blondynka, niebieskie oczy, w zbliżonym wieku – dopowiedział Nawrocki.

–Rany boskie! – Lidka była wstrząśnięta. – To już trzecia. Co to wszystko znaczy?

–Nie jestem pewien, ale…

–Pamiętasz naszą wczorajszą rozmowę? – przerwała mu Lidka, zwracając się do Edyty. – Powiedziałam ci, że jeśli znaleziona dziewczyna to nie Elka, a facet sam ujawnił ciało, żeby nikt do niego nie dotarł w związku z Elką, to znaczy, że w Lipniowie działa seryjny morderca, który moim zdaniem ma na sumieniu co najmniej dwie ofiary… – Zamilkła na chwilę, żeby nabrać tchu. Widząc, że Edyta przytakuje, a komisarz słucha uważnie, kontynuowała. – Wiem, wciąż myślisz, że odnajdziesz tę Bartkowiak żywą, ale po co facet miałby ryzykować i ją przetrzymywać? Myślę, że ona też nie żyje – powiedziała przepraszającym tonem.

Michał tylko skinął głową. Miał te same obawy, ale nie chciał wypowiadać ich na głos, jakby to miało oznaczać przypieczętowanie losu nastolatki.

–Powiedziałam też, że nikt go nie szuka, bo nikt nie łączy tych spraw – zakończyła Lidka.

–To niezupełnie tak – zaoponował. – Nikt nie łączy tych spraw, bo nikt nie wie, że są dwie. Tak długo, jak znaleziona w tamtym jarze dziewczyna będzie uważana za Elżbietę Bartkowiak, tak długo będziemy mieli do czynienia z pojedynczym przypadkiem śmierci.

–Nie można nic zrobić? Jestem pewna, że kiedy pan Bartkowiak zobaczy to zdjęcie, to zmieni zdanie i…

–On nie żyje – przerwała jej Edyta.

–Co takiego? – Nawrocki był zszokowany.

–Jesteś pewna? Skąd w ogóle o tym wiesz? – Lidka zareagowała podobnie.

–Jestem. Zeszłej nocy wracałam od jego siostry. Nazywa się Małgorzata Milner. To słaba, schorowana kobieta. Niewiele się od niej dowiedziałam.

131

–Dlaczego wczoraj nie chciałaś tego powiedzieć policji? – spytał Nawrocki.

–Bo nie ufam temu człowiekowi.

–Któremu? – Lidka nie miała pojęcia, o kim mowa.

–Krzysztofowi Chmielowi. – Michałowi nie udało się wymówić tego nazwiska obojętnym tonem.

–Poznałam go. Robi sympatyczne wrażenie…

–Spotyka się z Darią. Mówiłam ci.

–No tak, ale co to ma do rzeczy?

–Ma – oświadczyła twardo Edyta. – Zresztą ja nie ufam Darii, a Michał nie ufa temu facetowi, więcej powodów nie potrzebuję.

–Przecież nic nie mówię… – Lidka wzruszyła ramionami.

–Jak umarł? – zapytał Nawrocki. Podejrzewał, jaka będzie odpowiedź. Edyta nie ukrywałaby tej wiadomości, gdyby chodziło o zawał.

–Wypadek samochodowy, przyczyn nie wyjaśniono. Chociaż nie, policja stwierdziła, że zasłabł za kierownicą i dlatego uderzył w drzewo. Jego siostra uważa, że się załamał i zabił. Mnie to nie przekonuje.

–To możliwe – powiedziała z namysłem Lidka.

–Kolejny zbieg okoliczności? – Komisarz pochylił się do przodu, patrząc na Edytę. – Nie sądzę – odpowiedział sam sobie.

–Czekajcie, za daleko się zapędzacie. – Lidka starała się zachować bezstro

–Tego nie wiemy – przerwał jej Michał. – Nie mamy pojęcia, ile było ofiar. Zakładam, że dziewczyna z wypadku miała jakiś związek z poprzednimi. Nie wierzę w takie zbiegi okoliczności. Letni wysyp nastoletnich martwych blondynek? Sorry… – Uświadomił sobie, że zareagował zbyt ostro, gdy obie kobiety popatrzyły na niego potępiająco.

–Uważasz, że wypadek Bartkowiaka nie był wypadkiem i ten sam sprawca… – Lidka nie mogła nadążyć za jego tokiem myślenia. – Nie wierzę.

–Nie twierdzę, że to morderca go zabił. Po co miałby to robić? Janek wracał do domu na pogrzeb córki, nie stanowił zagrożenia. Uważam tylko, że te sprawy mogą być ze sobą powiązane.

132

–Jaki i

–Wiem, głupio to brzmi – przyznał Michał. – Najpierw postaram się sprawdzić okoliczności wypadku Janka.