Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 9 из 51

Przechodząca obok zgrabna dziewczyna, której cały strój stanowiły top, wycięte, obcisłe szorty á la Doda Elektroda oraz złote klapki na wysokim obcasie, spojrzała z pogardą na Sławka.

– Trzydziestka? – prychnęła ze złością – A ty ile masz lat? Pięć dych? Bo na tyle wyglądasz! Wal się, grubasie!

Dziewczyna dumnie odpłynęła w stronę rynku, a jej pośladki poruszały się pod szortami, wzbudzając u Patera bardzo określony niepokój. Był on nieodwołalnie związany z tym, co miało się dzisiaj wydarzyć. Sławek śmiał się dalej. Odwrócił się, aby skomentować zachowanie dziewczyny, lecz zamiast Patera napotkał mało przyjazne spojrzenie swojej tlenionej połowicy, która właśnie wyszła ze sklepu z lodem wysadzanym okruchami orzechów.

Tymczasem Pater ruszył w stronę darłowskiego zamku, nieopodal którego był cel jego wędrówki. Cel, którego się obawiał i którego podświadomie nie chciał wcale osiągnąć. Nic zatem dziwnego, że teraz – kiedy już się do niego zbliżał – postanowił wszystko opóźnić i napić się piwa w hotelowym ogródku nad brzegiem Wieprzy. Usiadł przy jedynym wolnym stoliku i zamówił duże piwo. Zapomniał podać markę napitku, wobec czego spodziewał się szklanicy miejscowego piwa, którego nazwa ozdabiała wszystkie parasole przeciwsłoneczne w lokalu i wobec którego Pater okazywał niewielki entuzjazm.

Jego przewidywania sprawdziły się co do joty i rzeczywiście otrzymał kufel spienionego broka, co nie wprawiło go w dobry nastrój. Jego zły humor pogłębił się pod wpływem głośnych niemieckich okrzyków, które dochodziły spod i

Pijąc piwo, myślał o ludziach, na których towarzystwo jest skazany przy codzie

Wraz z mijającymi godzinami coraz bardziej się niepokoił. Na początku swojego pobytu w Darłowie był przekonany, że nie będzie musiał czekać całe dwa tygodnie, jakie pozostały do wspólnego wyjazdu na Folegandros, aby przy Joa

Wypił ostatnie krople piwa i ruszył ku swojemu przeznaczeniu. Minął park i wszedł na stację benzynową. To był cel jego wędrówki. Tej chwili bał się równie mocno jak falstartu w łóżku z Joa

– Paczkę prezerwatyw, proszę!

– Których? – zapytała dziewczyna.

– No tych – sapnął nieszczęśliwy Pater, wskazując wzrokiem małą półkę. „Dlaczego nie zostały wyłożone na stojakach razem z gumami do życia i batonikami Bounty?”, pomyślał. „Dlaczego czuję się jak nastolatek?”

Dziewczyna podała mu opakowanie z napisem „Black XXL”. Kiedy Pater płacił i niezgrabnie wciskał prezerwatywy do małej kieszonki w dżinsach, usłyszał znajomy śmiech. Odwrócił się. Sławek z Sosnowca stał obok, a w rozcapierzonych palcach dzierżył kilka batoników. Ze starego fiata sieny, stojącego przy dystrybutorze, wychylała się jego żona.- XXL, o ja pierdykam. – Sławek śmiał się wesoło. – Ale dziś będzie ostre ruchanko, co, Jarek? Muszę kupić stopery do uszu!

Pater wyszedł bez słowa ze stacji benzynowej i rozpiął koszulę. Wiatr znad drzew w parku ochłodził go i uspokoił. Wtedy zadzwoniła jego komórka, w której była nowa karta z nowym numerem. Znały go tylko dwie osoby. Jedną z nich była Joa

– Stało się – usłyszał głos swojego współpracownika, Piotra Kuleszy. – Znowu.

7

Nad spokojnym i gładkim morzem unosił się pękaty księżyc. Mimo godziny piątej nad ranem można by śmiało zaryzykować twierdzenie, że około dwudziestu tysięcy ludzi we Władysławowie jest teraz w stanie najwyższego pobudzenia. Ludzie ci stanowili jedną piątą letniej populacji miasta, które po sezonie zamieniało się znów w spokojną dziesięciotysięczną rybacką osadę. Teraz jednak była pełnia sezonu i Władysławowo powiększyło się dziesięciokrotnie. Jego stali i wakacyjni mieszkańcy poddali się bezse