Страница 54 из 110
— Tu Praga. Nadajemy specjalną 45-minutową audycję dla pierwszej naukowej ekspedycji międzygwiezdnej. Dziś przemawia do was Praga czeska. Mamy poniedziałek, 13 stycznia 2406 roku. Jest w tej chwili godzina czwarta rano. Na wstępie przegląd wydarzeń.
— 13 stycznia, godzina czwarta — uśmiechnął się Sokolski. — Przecież to 25 dni i ponad 11 godzin temu. Nie mogę się jeszcze przyzwyczaić. Na ekranie kłębiły się ciemne, gęste chmury.
— Ubiegłej nocy nad wschodnią Słowacją i południową Polską — dźwięczał głos spikera — w związku z próbami nowego zespołu izoklimatycznego wystąpiły w nie spotykanym od 32 lat nasileniu burze elektromagnetyczne, połączone z ulewnym deszczem. Szczególnie wspaniałe efekty świetlne zaobserwowano w okolicach mikrofalowego kolektora krakowsko-częstocho wskiego.
— Co to? — czteroletnia Zina wskazała różowym paluszkiem na migocące na ekranie jasne wstęgi wyładowań elektrycznych. — Co to, mamo?
— To elektryczność — wyjaśniła lekarka. — Tak samo świeci, jak w tej dużej lampie, która stoi przy stole w moim laboratorium.
— A jak to świeci?
— Opowiem ci później. Teraz patrz uważnie, bo zaraz zobaczysz coś i
— Ale jak to świeci? — nie ustępowała mała.
Rozpocząłby się teraz nieskończony ciąg pytań, lecz na szczęście nowy obraz odwrócił uwagę dziecka.
Ukazały się potężne, liczące dziesiątki pięter gmachy o harmonijnych kształtach, szerokie ulice i rozległe place. Wszystko to tonęło w soczystej zieloności. Na błękitnej wstędze rzeki uwijały się setki pojazdów wodnych. A oto rośnie w oczach szary, zakończony smukłą iglicą wieżowiec i po chwili na ekranie ukazuje się wielka sala koncertowa…
— W Warszawie, w zabytkowej budowli zwanej niegdyś pałacem kultury, pamiętającej drugą połowę XX stulecia, trwają obrady czołowych kompozytorów Federacji Srodkowo-Europejskiej, poświęcone analizie twórczości Władysława Strugalskiego, genialnego muzyka polskiego z końca XXII wieku. W ostatnich latach jesteśmy świadkami renesansu jego wpływów, zwłaszcza na młodszą generację kompozytorów słowiańskich — Nadajemy fragment VII Symfonii Strugalskiego, zwanej „Zwycięską”, w wykonaniu wielkiej toruńskiej orkiestry symfonicznej.
Popłynęły dźwięki muzyki.
Lecz oto obraz znów się zmienił, przenosząc widzów najpierw do Arizony, gdzie dokonywano prób z nową największą na świecie latającą wyspą, później nad jezioro Titicaca, by uczestniczyć w południowoamerykańskich zawodach jednoosobowych łodzi podwodnych, wreszcie do Afryki, w okolice równika, na teren rewelacyjnych odkryć archeologicznych.
Na ekranie ukazały się widziane z lotu ptaka gigantyczne sploty jakichś metalowych konstrukcji i wielkie, lśniące w słońcu kule, wszczepione w ścianę masywu skalnego.
Rozległ się głos spikerki:
— Wczoraj w Tatrach Wysokich rozpoczął pracę nowy zespół izoklimatyczny zainstalowany w południowej ścianie Lodowego. Jest to siódma stacja tego typu w Europie, a dziewięćdziesiąta druga na świecie. W bieżącym roku przewidziana jest budowa sześćdziesięciu siedmiu dalszych zespołów izoklimatycznych, których współdziałanie…
Dwukrotny melodyjny dźwięk dzwonka zmieszał się z głosem spikerki.
Krawczyk spojrzał pytająco na Rite, która zerwała się z tapczanu i szybko wybiegła z pokoju. Sokolski również usłyszał sygnał i widać było, że się waha. Ciekawość jednak zwyciężyła — podniósł się z miejsca i podążył za koleżanką.
— A teraz przeniesiemy się — brzmiał w dalszym ciągu głos spikerki — na północne wybrzeże Grenlandii, w okolice Nexhagen, gdzie na doświadczalnej fermie Koleczki i Stirnberga najbardziej uwidoczniła się przemiana klimatu. Warto dodać, że w ciągu roku, jaki upłynął od zatwierdzenia planów budowy Nexhagen, liczba mieszkańców tego najmłodszego miasta Grenlandii przekroczyła 3 miliony.
Przez ekran przesuwały się barwne, plastyczne obrazy bogatej rośli
— Te południowe owoce, wyhodowane na wolnym powietrzu w północnej Grenlandii, są najwymowniejszym dowodem sprawności działania zespołów IK…
Rozpoczął się dłuższy wykład sły
— Może jednak przerwiemy i dokończymy później z zapisu? — nie wytrzymała wreszcie lekarka. — Tam, zdaje się, coś zaszło.
— To był sygnał z nasłuchu… — rozpoczął Krawczyk, lecz urwał w pół zdania, bo oto na białej ścianie klubu pojawiła się twarz Rity.
— Andrzeju! Jest! Jest coś! — rozległ się jej głos.
— Nawiązałaś łączność?
— Jeszcze nie. Ale wystąpił nowy sygnał. Tym razem na ultrakrótkich. Zjawił się zupełnie nagle, trwał równe trzy sekundy i równie raptownie zgasł.
— Nie powtórzył się więcej?
— Dotychczas, niestety, nie. Prawdopodobnie chodzi tu również o jakiś przyrząd. Wik twierdzi, że to jeszcze nic nie mówi, mnie się jednak wydaje, iż jest to ważny dowód życia w CM-2.
— Zbyt pochopny wniosek — zabrzmiał głos Sokolskiego i za dziewczyną ukazała się jego postać. — Możemy jedynie stwierdzić, że w CM-2 istnieją urządzenia wysyłające tego rodzaju sygnały. Ale mogą to być automaty działające ślepo. Sygnał może po pewnym czasie znów się zjawić, wygasnąć, znów się pojawić i tak w kółko, raz nastawiony przed kilkuset laty.
— Ale z ciebie sceptyk — uśmiechnął się Krawczyk. — Nie wiem, czy można założyć tak długotrwałe działanie automatów przy ówczesnym poziomie techniki. Oczywiście w zasadzie sceptycyzm jest tu słuszny, gdyż nawet stwierdzone przeze mnie promieniowanie cieplne nie świadczy kategorycznie o istnieniu życia w CM-2 i konieczne są dalsze dokładne badania. Jednak prawdopodobieństwo wzrosło. Czekajmy, co będzie dalej. Czy próbowałaś nadawać jakieś sygnały na tej samej fali? — zwrócił się do Rity.
— Właśnie to robię, ale cierpliwości! Przecież jesteśmy oddaleni od nich o przeszło 30 minut świetlnych. Musimy czekać.
Po blisko sześciu godzinach sygnał powtórzył się i Rita w odpowiedzi nadała szereg własnych sygnałów. W godzinę później na taśmie rejestratora wystąpił znów ten sam wykres, trwał jednak znacznie krócej, gdyż tylko 0,1 sekundy. Powtarzał się odtąd regularnie przez następne trzy dni bez najmniejszych zmian w sposobie nadawania. Tylko częstość sygnałów wzrastała nieusta
Nie ulegało już wątpliwości, że działa tu automat i to w ten sposób, jakby po wysianiu sygnału czekał, aż nadejdzie fala odbita od Astrobolidu, po czym natychmiast wysyłał następny. Rita wyraziła przypuszczenie, że jest to automatycznie działająca sonda radiolokacyjna, a więc obecność Astrobolidu została zauważona i wkrótce powi
Uczeni zaczęli już zniechęcać się do tej metody, gdy wyniki badań promieniowania Celestii rzuciły nowe światło na zagadnienie życia w CM-2. Pomiary w różnych punktach pancerza wykazały, że we wnętrzu Celestii panuje temperatura bardzo zbliżona do temperatury wnętrza Astrobolidu. Zaobserwowany rozkład promieniowania odpowiadał z niedużymi zmianami planom rozmieszczenia urządzeń, pracujących przy podwyższonej temperaturze. Mogło to być dowodem, że życie Celestii toczy się normalnym torem.
W tym samym czasie Sokolski przeprowadził wstępne badania strefy dezintegracji CM-2. Polegały one na wystrzeleniu szeregu maleńkich rakiet w kierunku sztucznego księżyca w ten sposób, aby przebiegały w różnych od niego odległościach. Próby miały stanowić sprawdzian, czy miotacze badonowe CM-2 reagują na ciała przelatujące obok tej kosmicznej wyspy. Na ostateczne zbadanie strefy dezintegracji drogą ostrzeliwania wprost było jeszcze za wcześnie z uwagi na zbyt wielką prędkość Astrobolidu. Nawet kilkumiligramowe kule papierowe mogły spowodować niebezpieczne następstwa, gdyby Celestia nie miała ochrony.