Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 60 из 98

Badania te nabierały szczególnej wagi w obliczu ostatnich meldunków z miasta, do-noszących o czterech przypadkach tajemniczych zachorowań z objawami niepokojąco wysokiej gorączki, która nie dawała się obniżyć.

Wydawało się, że lekarz panuje nad sytuacją, gdy nagle jak grom z jasnego nieba komputery przekazały wiadomość o jego śmierci.

Po dramatycznej naradzie z naukowcami i władzami metropolii Bernard zarządził ewakuację Bieguna Południowego. Chorych, dotkniętych tą zagadkową chorobą, izolowano i przewieziono do szpitala w Pretorii.

Wideofonicznie włączył się Franek, który z pobliskiego gabinetu kierował przygotowaniami do ewakuacji miasta.

— Pochwyć natychmiast centralę europejską — powiedział bardzo szybko i zniknął z ekranu.

Warszawę było słychać źle. Z chaosu trzasków i zgrzytów Bernard wyłowił zaledwie urywki słów. Zrozumiał, że podawano dane o promieniotwórczym skażeniu nowych obszarów. Po chwili komunikat się urwał. Bernard połączył się z Frankiem dla wyjaśnienia sprawy. Odpowiedź przeraziła go: tereny ogarnięte katastrofą leżały nie tylko na Antarktydzie.

W ROK PÓŹNIEJ

Kosmoport Warszawa, położony na przedpolach tej wielkiej metropolii europejskiej, od dłuższego czasu tętnił anormalnym pośpiechem. Było to ściśle związane z sytuacją, jaka ogarnęła kulę ziemską. Nieszczęsne wydarzenia, zapoczątkowane w lipcu dwa tysiące pięćset sześćdziesiątego czwartego roku na Antarktydzie, rozprzestrzeniły się z zatrważającą szybkością na i

Nazwano je silikokami albo krzemowcami, co początkowo rozumiano tak, że koloidalne tworzywo ich komórek — analogiczne do naszego białka — oparte jest na krzemie, który zastępuje tam węgiel, podstawowy składnik organizmów zwierzęcych i rośli

Nawiasem mówiąc, wbrew rozpowszechnionym tu i ówdzie poglądom, przeważała opinia, że wyłącznie węgiel może pełnić rolę podstawową we wszelkich strukturach żywych typu białkowego.

Te drobnoustroje zabójcze dla ludzkości nie mogły powstać na Ziemi — ani w przeszłości, ani też obecnie — bo zamarzłyby z kretesem w jej klimacie. Początkowe sugestie jakoby one żyły od bardzo dawna na głębokości kilkunastu kilometrów, a dopiero teraz gwałtownie podążały ku powierzchni, podwyższając ciepłotę skał, również nie miały logicznego uzasadnienia. Warunki w głębszych warstwach skalnych nie uległy istotnym zmianom od paru miliardów lat. Nic więc nie usprawiedliwiało twierdzeń o nagiej, żywiołowej ekspansji tych mikrobów ku światłu i — z punktu widzenia ich wymagań środowiskowych — ku nieznośnemu zimnu.

W Układzie Słonecznym tylko na powierzchni Merkurego bakterie te mogłyby podczas trwania tamtejszego dnia znaleźć — przynajmniej pod względem temperatury — warunki odpowiednie do rozwoju. Nie stwierdzono ich tam jednak ani żywych, ani skamieniałych, jak również nie natrafiono na jakikolwiek ślad ich istnienia teraz albo w przeszłości tego małego globu.

Tak więc sprawa krzemowców, tysiąckroć niebezpieczniejszych dla ludzi niż bakterie dżumy lub cholery w dawnych wiekach, kiedy ludzkość trapiły jeszcze choroby infekcyjne, nadal pozostawała największą nie rozwiązaną zagadką przyrody Ziemi.

Strasznych przybyszów wszechstro

Był to jednak plan nie dający się spełnić na poczekaniu. Wszelkie opracowane metody walki okazały się nie dość radykalne: bakterie krzemowe, wyniszczone w jednych okolicach nakładem olbrzymich środków, ze zdwojoną zaborczością atakowały i

Liczba czy

Drugim, nie mniej katastrofalnym efektem działalności silikoków był olbrzymi wzrost promieniotwórczości skał powierzchniowych. Miejscami szedł on w parze z działalnością nowo powstałych wulkanów i trzęsieniami ziemi, wyprzedzając je albo występując jako zjawisko wtórne. W i

Wskutek nadmiernego stężenia radioaktywności ogromne przestrzenie zgoła nie nadawały się do zamieszkania przez ludzi. Po i

Wprawdzie nic stanowiło to bezpośredniego zagrożenia dla ludzkości, gdyż w dobie szeroko rozwiniętej syntetycznej produkcji pokarmów dało się wykreślić z jadłospisu wszelką żywność o pochodzeniu naturalnym, przełamując pewne nawyki i upodobania. Również eliminując skażone pasze z karmy żywego inwentarza oraz siejąc rośliny na plantacjach sztucznie utrzymywanych w czystości, można było zachować przy życiu nawet przez długi czas zarówno stada podstawowe poszczególnych gatunków zwierząt. jak superelity zbóż, wartościowe sadzonki drzew leśnych i parkowych oraz wzorowe sady umożliwiające masowe zaszczepianie zrazów korzystnych odmian drzew owocowych. Niestety jednak nie zmieniło to faktu, że dzika flora skazana była na powolne, a fauna znacznie szybsze obumieranie.

Także ryby ujawniały znaczny stopień uradioaktywnienia. Próbki pobrane z dna oceanicznego wykazały, że chociaż podwodnych wulkanów powstało niewiele, pokryte morzami cztery piąte kuli ziemskiej było na de

Prawie doszczętnie stopniały lody obu biegunów, co podniosło poziom mórz o czterdzieści kilka metrów. Trzeba było wybudować prowizoryczne porty, bo dotychczas istniejące zostały zalane.

Ludzkość mobilizowała wszystkie siły i środki, by bronić życia i cywilizacji. Mimo nadziei zwycięstwa należało brać pod uwagę także najgorszą ewentualność: emigrację na i

Było to jednak chwytanie się brzytwy przez tonącego. Dostosowanie warunków ja-kiejkolwiek planety w Układzie Słonecznym do tego, by mogli zamieszkiwać ją ludzie pod gołym niebem, wymagało przy aktualnym stanie techniki co najmniej dwóch stuleci. Co prawda ze sprawozdań nadsyłanych przez międzygwiezdną ekspedycję Astrobolidu, która przed dwudziestu czterema laty wyruszyła w powrotną drogę, zdawało się wynikać, że korzystając z doświadczeń Urpian można by znacznie przyspieszyć proces adaptacji przyrody planet do potrzeb ludzkości, jednak w nowo powołanym Komitecie Obrony Ludzkości nie brakowało działaczy, którzy wyrażali poważne wątpliwości, czy wobec próby narzucenia ludziom urpiańskiego modelu społeczeństwa, bezpieczne byłoby przyjmowanie pomocy tych istot w jakiejkolwiek formie. Zresztą dopiero w początkach grudnia dwa tysiące pięćset sześćdziesiątego czwartego roku załoga Astrobolidu dowiedziała się o tragicznych wydarzeniach na Ziemi i pierwsze potwierdzenie odbioru tej wiadomości powi